Długi weekend z PTTK: Czas na Sudety

W swoich całorocznych górskich wędrówkach Koło Grodzkie PTTK stara się odwiedzać najróżniejsze zakątki i miejsca w polskich, i nie tylko polskich, górach. Kilka wolnych dni w okolicach święta Bożego Ciała to już od lat tradycyjny wypad w dość oddalone od Nowego Sącza Sudety.

wsb3

Tym wyjazdom od kilku lat przyświeca cel, jakim jest przejście Głównego Szlaku Sudeckiego im. Mieczysława Orłowicza, który ma łącznie 444 km a prowadzi ze Świeradowa Zdroju do Prudnika.

Po czterech latach zmagań za nami już ponad połowa trasy. Tegoroczna wyprawa odbyła się pod hasłem: Góry Stołowe.

– Podczas wyjazdu poznaliśmy także innych pasm sudeckich raczej mało znanych przeciętnemu sądeczaninowi jak na przykład Góry Bystrzyckie. Przez te cztery dni towarzyszył nam różna pogoda, bo jak wiadomo pogoda ostatnimi laty bywa zmienna ale takie drobiazgi nie zrażają wytrawnych PTTK-owskich piechurów i rozpoczęcie wędrowania nastąpiło w Ścinawce Średniej – mówi Katarzyna Zygmunt, rzecznik prasowy sądeckiego PTTK.

Dalej wędrowali przez zwane Śląską Jerozolimą Wambierzyce. Dotarli do znanego ośrodka pielgrzymkowego z robiącą wrażenie Bazyliką NMP oraz Kalwarią Wambierzycką. Następnie PTTK-owcy wkroczyli na teren Parku Narodowego Gór Stołowych.

– Zwiedziliśmy Skalne Grzyby, Szczeliniec Wielki (najwyższy szczyt tych gór) z kulminacją nazywaną Fotelem Pradziada, labirynty Błędnych Skał. Warto wspomnieć, że Góry Stołowe to jedyne w Polsce góry o budowie płytowej a trwające miliony lat procesy doprowadziły do powstania osobliwych form skalnych: skalnych miast, labiryntów, głębokich jarów, fantastycznych w swym kształcie skałek. Nasza wycieczka była także okazją do poznania sudeckich uzdrowisk takich jak Kudowa Zdrój, Duszniki Zdrój (w 1826 roku przebywał tutaj Fryderyk Chopin), przez które częściowo prowadzi czerwony szlak i trochę odmiennych w swym klimacie sądeckich zdrojowisk. Za Dusznikami rozpoczęliśmy wędrówkę Górami Bystrzyckimi mijając znany ze sportów zimowych Zieleniec – dodaje Katarzyna Zygmunt.

Wędrowcy dotarli na Przełęcz Spaloną. Jej nazwa pochodzi od wielkiego pożaru z 1473 roku, gdzie znajduje się jedno z nielicznych na tym obszarze schronisk zwane Jagodna lub także Spalona.

– Wyjazd można uznać za udany a kolejne odkrywane przez nas pasma Sudetów stają się nam bliższe. W tym wszystkim i tak najważniejsze jest poczucie wspólnoty grupy przyjaciół, dla których wspólnie spędzony czas jest formą najlepszego relaksu i odpoczynku od zgiełku świata obcując z majestatem gór i pięknem przyrody. Dlatego już w myślach planujemy następną wyprawę- przygodę w Sudety za rok i zmagania z Głównym Szlakiem Sudeckim, na którą serdecznie już teraz zapraszamy wszystkich zainteresowanych – podsumowuje Katarzyna Zygmunt.

Fot. T. Dziedzina.

KOSECKI
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]