Dla kraju, czy dla regionu?

Za niewiele ponad miesiąc odbędą się wybory parlamentarne i siłą rzeczy rozliczanie z pracy byłych już posłów kończącej się kadencji Sejmu RP. Czy lepiej pracowali dla kraju, czy dla regionu? Zgryźliwie można też dodać, że dla siebie. Ocena pracy posłów ziemi sądeckiej jest, jak zwykle niejednoznaczna.

W cywilizowanych krajach o ustabilizowanej demokracji, mniemam, że także w Polsce, parlamentarzyści pracują nad stanowieniem prawa dla wszystkich obywateli. Jak stanowią prawo w ostatniej kadencji, mogliśmy się naocznie przekonać, kiedy marszałkiem Sejmu był „lotnik” Marek Kuchciński. Czy można mówić, że były to debaty nad stanowionym prawem? Raczej nie, bo opozycji odbierano głos i PiS traktował ją jak trędowatych. Jako mieszkańcy Sądecczyzny mieliśmy prawo oczekiwać, że wybrani tutaj posłowie będą lobbować w Warszawie nad przedsięwzięciami, zwłaszcza inwestycyjnymi, ułatwiającymi życie nas prostych obywateli. Tak się nie stało, że przypomnę budowę „Sądeczanki” o linii kolejowej Piekiełko-Podłęże nie mówiąc – inwestycji dla Sądecczyzny w rodzaju być albo nie być regionem dla reszty kraju.

Dlatego bulwersujące, by nie powiedzieć bzdurne, jest stwierdzenie jednego z kandydatów PiS na posłów, że to właśnie ta partia wybudowała most heleński. Kandydaci pisowscy zwołali konferencję w plenerze na tle tego mostu, zaś wiceminister infrastruktury buńczucznie zapowiedział, że to PiS wybuduje most południowy w Nowym Sączu. Czy ktoś z polityków PO, SLD ośmiela się mówić, że to oni stoją za Sądeckimi Wodociągami, które w ostatnich latach wybudowały nową kanalizację i wodociągi? A przecież pomysł ten zrodził się w 2004 r., kiedy prezydentem miasta był Józef Antoni Wiktor, a budowa ruszyła w 2010 r., kiedy bynajmniej PiS nie rządził, a Platforma Obywatelska i PSL. O pieniądze unijne wtedy akurat PiS nie zabiegał. Ale, czy dzisiaj platformersi wypinają piersi do orderów? Nie, bo to dzieło wspólne, regionalne, bez etykiety politycznej. Zatem więcej skromności towarzysze z PiS, pamiętając choćby o tym, że zeszłorocznej kampanii wyborczej do samorządu kandydatka na prezydenta miasta Iwona Mularczyk jeździła wte i wewte z ministrem Andrzejem Adamczykiem, który zapowiedział w Gnojniku, że budowa „Sądeczanki” ruszy jak tylko pani Iwona wygra wybory. I co? I nic z tego nie będzie. Inwestycje nie są bowiem partyjne i mają służyć obywatelom, a nie budowie pozycji politycznej danej partii.

Bądźmy zatem w tych wyborach czujni i nie dajmy się omamić wręcz kłamstwom przedwyborczym. Obiecać gruszki na wierzbie jest łatwo. Gorzej z wykonawstwem tego bałakania.

 

 

WIŚNIAMAŁALIP

Wypowiedz się w tej sprawie