Rozmowa z Janem Amosem Jelinkiem profesorem Akademii Pedagogiki Specjalnej
– Kiedy relacjonowaliśmy Pana lekcje w Akademickiej Szkole Podstawowej w Nowym Sączu, wielu się dziwiło, że takie małe dzieci już się uczą astronomii.
– Oczywiście, że tak. Kiedyś, coś zaniedbaliśmy w tej edukacji. Przecież dzieci są ciekawe świata. Dlaczego nie mówić im o kosmosie? O co pytają dzieci? Co to jest kosmos? Gdzie on się kończy? Czym są te świecące punkty na niebie? A my tego nie wyjaśniamy. Czas, żeby to zmienić.
– Pański projekt i lekcje mają na celu załatanie dziury edukacyjnej?
– Wolałbym to ująć w ten sposób, że mają odpowiedzieć na dziecięce zainteresowania. Myślę, że my jako dorośli, jako nauczyciele, jesteśmy winni dzieciom udzielania odpowiedzi na coś, co ich interesuje. Głęboki kosmos to jest nasza przyszłość. Jeżeli dzieciaki są zainteresowane co to są te czarne dziury, czy faktycznie istnieją ufoludki, czy kosmos ma jakieś granice? One zadają nam te pytania, a my często zbywamy je bajkami, mówiąc, że kiedyś się tego nauczą. Ale dziecko jest tym zainteresowany teraz! Jak przegapimy ten moment, to drugi raz może o to nie zapytać.
– W trakcie edukacji przychodzi taka chwila, kiedy się nadrabia te zaległości?
– Obawiam się, że gdy przychodzi taki moment, to dziecko nie jest już tym zainteresowane. Ten moment jest teraz, później dziecko będzie rozwiązywało inne problemy. Jeśli dziecko samo z siebie zadaje pytanie o konkretny element otoczenia to znaczy, że jest gotowe to teraz poznać. Ale jeśli my teraz mówimy mu: „Poczekaj tego nauczysz się później”, to robimy mu wielką krzywdę, bo to pytanie może już do niego nie powrócić. Umysł dziecięcy jest otwarty. Dzisiaj chcielibyśmy udzielać dzieciom odpowiedzi szczególnie, że wiemy jak to robić. Wiemy, że dzieci najpierw potrzebują poznać konkret, coś namacalnego. A przecież kosmos to jest coś bardzo trudnego do uchwycenia. Skoro Ziemia wydaje się nam płaska…
– I niektórzy twierdzą nawet, że jest płaska.
– Niektórzy tak twierdzą. Więc najpierw trzeba z dziećmi rozwiązać problem kulistości Ziemi. To się udaje, tylko musimy wiedzieć, jak to zrobić. Problem polega na tym, że w klasach 1-3 nauczenie astronomii ogranicza się do pokazania dzieciom globusa i z twierdzenia, że tak wygląda Ziemia. Kiedyś w programach wychowania przedszkolnego i wczesnej edukacji znajdowały się osobne zajęcia, na których pojawiała się informacja, że Ziemia jest kulą i nauczyciel wyjaśniał, jak ta Ziemia wygląda.
– Wiele lat temu, w szkole podstawowej zabierano nas na wycieczkę do chorzowskiego planetarium, gdzie nad naszymi głowami świeciło się niebo i miły głos opowiadał o tym, co widzimy. Wiedział Pan o tym, że już 40 lat temu tak edukowano? (…)
Całą rozmowę przeczytasz w specjalnym wydaniu DTS BIZNES – dostępnym bezpłatnie pod linkiem:
OT. FB ZESPÓŁ SZKÓŁ AKADEMICKICH W NOWYM SĄCZU.



























































































































































































































