Bartłomiej Fecko, czyli Chudy w podróży, parę dni temu wrócił ze swojej niełatwej wyprawy. W 10 dni zdobył 28 szczytów Korony Gór Polskich, a wszystko to dla Jasia Gałęziowskiego z Chełmca. Teraz zbiórkę na leczenie chłopca może zasilić nawet 15 tysięcy złotych.
To już trzecia edycja akcji, która z pasji do gór zmieniła się w trud podejmowany w imię pomocy tym, którzy tego potrzebują. Pierwotnie funkcjonowała ona pod nazwą ,,Kilometr za Złotówkę”, jednak w tym roku przybrała ona nazwę ,,Z Pasji do Pomocy”, ale cel pozostał taki sam – pomoc.
29 czerwca Bartłomiej Fecko wraz z przyjaciółmi Moniką i Krzyśkiem wyruszyli w góry z intencją pomocy Jasiowi Gałęziowskiemu z Chełmca (powiat nowosądecki). Chłopiec urodził się z wrodzonym niedorozwojem kości udowej – jego prawa nóżka jest krótsza od lewej o 8 cm. Różnica ta stale się powiększa. Jedyną opcją jest kosztowna operacja, którą zaplanowano na październik – jej koszt to około 500 000 zł.
Założenie tegorocznej akcji było jasne – jeśli Chudy w podróży zdoła w mniej niż 14 dni zdobyć 28 szczytów Korony Gór Polskich, to 14 firm (Wielkich Bohaterów Jasia) zadeklarowało, że przekaże na jego leczenie łącznie 15 tysięcy złotych. Stawka była zatem wysoka.
Chudy w podróży wyruszył po raz trzeci
– Startowałem od Wysokiej Kopy (Góry Izerskie), najbardziej na zachód wysuniętego szczytu Korony Gór Polski. Miałem przygotowany dokładny plan, natomiast wiedziałem że może się to wszystko opóźnić ze względu na: warunki pogodowe, czas dojazdu, znalezienie parkingu, korki, usterki itd. Chciałem też, aby ta wyprawa nie była gonitwą pomiędzy poszczególnymi szczytami, a czasem na tworzenie wspomnień. Dotarcie to wszystkich punktów w 14 dni było pesymistycznym scenariuszem, który zakładał zepsucie się samochodu bądź gwałtowne burze czy ulewy. Na szczęście tak się nie stało. Ja jestem osobiście bardzo zadowolony z osiągniętego wyniku. Jest dokładnie tak, jak to sobie zaplanowałem – zaznacza Bartłomiej Fecko.
Ostatecznie Chudemu w podróży i jego przyjaciołom udało się zdobyć 28 szczytów w 10 dni. Jak podkreśla Bartłomiej Fecko, zwątpienia w trasie nie było – grupa od początku wiedziała jakie wyzwanie zostało przed nimi postawione i była dobrze do tego przygotowana. Choć największym wyzwaniem okazały się…poranne pobudki.
– Wszyscy byliśmy na urlopie więc trudno było nam wstawać o 4:00. Później już się przestawiliśmy i bywało tak, że dojeżdżaliśmy pod szczyt o 2:00/3:00 w nocy więc naturalnie wstawaliśmy o 9:00 czy 10:00. Podobnie miałem w ubiegłym roku, ale zawsze to tłumacze sobie tym, że o 5:00 rano jest mniej turystów niż o 11:00 , a to w kontekście promowania akcji i zbierania na szlaku jest okolicznością sprzyjającą – podkreśla Bartłomiej.
To była również pierwsza, w ramach akcji, wyprawa Chudego w podróży z towarzystwem. ,,Jeśli chodzi o taki format wyprawy, to zdecydowanie była to najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć” – zaznacza pomijając kwestie towarzyskie, ale skupiając się na pragmatyce takiego rozwiązania – ,,Mieliśmy trzech kierowców więc mogliśmy się wymieniać, wszystkie problemy rozwiązywaliśmy sprawniej, a i promowania zbiorki dla Jasia był łatwiejsze” – dodaje.
Tegoroczna akcja Chudego w podróży, podobnie jak dwie pozostałe, spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem Sądeczan, którzy trzymali kciuki za powodzenie tej wyprawy.
– Czuję ogromną satysfakcję, że po raz kolejny z wielkim sukcesem udało się zrealizować akcję charytatywną. Nigdy nie sądziłem że odbędą się kolejne edycje, a firmy będą same odzywać się do mnie z pytaniem o plany na następną wyprawę. Bardzo dziękuję wszystkim firmom wpłacającym na zbiorki oraz osobom zaangażowanym każdego roku w organizacje. Razem robimy niezwykłe rzeczy! – zaznacza Bartłomiej Fecko, czyli Chudy w podróży.
Czytaj też: Góra Zyndrama w Maszkowicach. Archeolodzy wznawiają wykopaliska































































































































































































































