Latem 11 lat temu afera podsłuchowa, zwana również „ośmiorniczkową” zbulwersowała Polaków i wywołała polityczną burzę. Jednych doprowadziła za kratki, innych na wysokie stanowiska. Wiosną tego roku afera podsłuchowa (nieco mniejszego kalibru, proporcjonalnie do epicentrum, w którym wybuchła), rozgrzewa emocje sądeczan. Zamiast „Sowy i Przyjaciół” jest „Czarny Ptak”. Czy na stole były ośmiorniczki, czy tylko „mała czarna” – tego jeszcze nie ustalono.
Czerwiec 2014. W mediach ukazały się zapisy nielegalnie podsłuchanych, bulwersujących rozmów polityków. Nagrania pochodziły z warszawskich restauracji, głównie z lokalu „Sowa i przyjaciele” a wśród podsłuchiwanych byli politycy, biznesmeni i członkowie rządu. W żagle Prawa i Sprawiedliwości mocno powiał polityczny wiatr. Pokłosiem afery zwanej „ośmiorniczkową” (podsłuchiwani politycy rozmawiając, raczyli się ośmiorniczkami, dzięki czemu niewinne mięczaki stały się symbolem rozpasania władzy) były wyroki dla osób odpowiedzialnych za nielegalne podsłuchy na czele z Markiem Falentą. Wkrótce po ujawnieniu stenogramów z rozmów przy ośmiorniczkach, Falenta zasłynął jako ten, który pomógł PiS wygrać kolejne wybory.
Maj 2025. W Internecie ukazują się nagrania audio, na których wiceprezydent Nowego Sącza, używając soczystych przekleństw, rozmawia z ludźmi odpowiedzialnymi za budowę stadionu Sandecji. Jego rozmówcy również nie stronią od łaciny. Nie wiadomo czy na stole, przy którym toczy się rozmowa są ośmiorniczki, ale nawet gdyby były, ich cena obecnie drastycznie zbliżyła się do schabowego, więc nie odegrają już dawnej roli. Jednak w żagle politycznych przeciwników prezydenta Nowego Sącza i jego zastępcy powiewa właśnie ten sam polityczny wiatr, który wiał w żagle PiS dzięki „Sowie i Przyjaciołom”. Sądecki wiatr też ma charakter ornitologiczny, bo pochodzi z biura firmy Blackbird. Nagrania na których wiceprezydent klnie jak szewc, podesłał do mediów Jan Kos – szef „Czarnego Ptaka”, człowiek, który nie wybudował stadionu.
„Przepraszamy za słownictwo na nagraniach – budownictwo rządzi się swoimi prawami (…) Grupa urzędników działająca pod nadzorem wiceprezydenta Artura Bochenka, kierująca się interesem politycznym, a nie publicznym, doprowadziła do rażącego naruszenia dyscypliny finansów publicznych na ogromną skalę z perspektywy celowości, rzetelności, oraz gospodarności wydatkowania środków publicznych. (…) Generalny wykonawca odniósł wrażenie wywierania presji po spotkaniu, które odbyło się w ratuszu 8 września 2023 r. w gronie przedstawicieli inwestycji miejskich, takich jak budowa stadionu miejskiego przy ul. Kilińskiego, budowa boiska ze sztuczną murawą przy ul. Siedleckiego (Zawada), budowa budynku mieszkaniowego wielorodzinnego segmentów A, B i C. Spotkanie to dotyczyło koniecznych rozwiązań mających na celu ukończenie wymienionych inwestycji. Miało ono jednak charakter bardziej polityczny niż merytoryczny i odnosiło się do jasno określonego celu. Do 1 września 2023 r. spotkania odbywały się osobno, w gronie osób związanych z konkretną inwestycją. Od tej daty można uznać, że wyżej wymieniona grupa działała wspólnie aż do dnia odstąpienia od umowy, tj. 31 października 2023 r. W pierwszym etapie działania tej grupy koncentrowały się na zmianach zapisów umowy, co umożliwiała tzw. ustawa „covidowo-wojenna”, przy uwzględnieniu warunków zarówno generalnego wykonawcy, jak i inwestora. W późniejszym etapie przedstawiciele inwestora działali świadomie w kierunku zerwania współpracy. Mecenas Tomasz Łaś, reprezentujący kancelarię zewnętrzną, podczas jednego ze spotkań namawiał prezesa Blackbird do ogłoszenia upadłości (nawiązując przy tym do przypadków upadłości Donalda Trumpa). W dalszej części rozmowy padły konkretne oczekiwania – nieekonomiczne, lecz polityczne – dotyczące konieczności zakończenia inwestycji przed wyborami samorządowymi, tj. do marca 2024 r. Od tego momentu utraciliśmy zaufanie oraz dobrą wolę do doprowadzenia wszystkich inwestycji do pomyślnego zakończenia (…) ” – czytamy w mailu, który dotarł do naszej redakcji wraz z nagraniami spotkań.
Ponieważ są to nagrania wyrwane z kontekstu, utrwalone prawdopodobnie potajemnie, bez wiedzy osób uczestniczących w rozmowach i zgodnie z art. 23 Kc mogą naruszać dobra osobiste nagrywanych osób, nie będziemy ich publikować. Można je znaleźć w mediach społecznościowych. Na dyktafonie utrwalono między innymi wypowiedź prawnika, który wygłasza adresowane do przedstawicieli Blackbird ultimatum: „jeśli teraz powiecie że tego nie zrobicie do marca, to się rozstaniemy pewnie w mniejszym lub większym zakresie polubownie, ale jeśli powiecie że zrobicie a nie zrobicie, to nie będzie żadnej taryfy ulgowej więc powiedzcie teraz.” W rozmowie pojawia się sugestia dotycząca ogłoszenia upadłości przez firmę. Jest też rozmowa, w której Artur Bochenek tłumaczy właścicielowi Blackbird: „Musisz zrozumieć jedną rzecz: coś co się miało stać dla nas trampoliną do sukcesu, czyli wszystkie te inwestycje, są dla nas [***] kamieniem młyńskim dociążającym nas w kampanii wyborczej, bo tylko tego się czepiają (…) Ty się mi też nie dziw, co ja mówię w radio. Mamy kampanię wyborczą. [***]. Muszę jakoś [***] lawirować”.
Do tematu wrócimy.
Zdjęcie w nagłówku pochodzi z czerwca 2019r.
– Jesteśmy gotowi do pracy. Daję słowo, że budowę zakończymy na czas – mówił wówczas Jan Kos.
Czytaj też:
Niezaspokojona zemsta rodzi… potwory. Pisarz z Nowego Sącza znów szokuje

























































































































































































































