Awaria autobusu na trasie Nowy Sącz – Kraków. Przewoźnik zostawił ludzi bez pomocy

Niedziela, godzina 20:15. Grupa kilkudziesięciu osób wyrusza kursem firmy transportowej Voyager z Nowego Sącza do Krakowa. Jak się później okazało – ta podróż na długo pozostanie w pamięci pasażerów. W końcu nieczęsto zdarza się, aby kierowca potrzebował wsparcia ludzi, których wiezie… 

wsb3

– Wczoraj jechałam Voyagerem z Nowego Sącza do Krakowa. 20 kilometrów przed Brzeskiem, dokładnie w Tworkowej autobus „rozkraczył się”. Miał problem z chłodnicą. Wyciekł płyn. Nie mogliśmy jechać dalej. Kierowca próbował naprawić pojazd,  jednak nie udało się. Usiłował uzyskać jakąkolwiek pomoc ze strony firmy, ale nikt nie odbierał od niego telefonu – ani centrala dla pracowników ani inni kierowcy – relacjonowała w rozmowie z naszą redakcją jedna z pasażerek wczorajszej ,,wyprawy”, która skontaktowała się z nami  aby opowiedzieć o niedzielnej podróży. Kobieta prosiła o anonimowość.

Dwóch pasażerów próbowało pomóc kierowcy, który znalazł się w impasie.

Jeden z podróżujących miał kolegę – mechanika. Udało się ściągnąć  go na miejsce. Przywiózł części zamienne, ale bez wjazdu na kanał zamontowanie ich okazało się niemożliwe. Pasażerów (łącznie ponad 40 osób), zostawiono na pastwę losu. Dzwoniliśmy na centralę dla klientów, gdzie uzyskaliśmy informację, że jest niedziela, jest wieczór, wszystko jest pozamykane, więc jesteśmy zdani na siebie i kierowcę – kontynuowała opowieść nasza Czytelniczka.-  Jedynym ratunkiem dla ludzi była próba złapania autostopu do Krakowa. Niektórym się udało. Po dwóch godzinach w miejscu, gdzie utknęliśmy zatrzymał się kolejny autobus powrotny z Krakowa. Zabrał nas do Nowego Sącza, choć nie wszystkich, bo byli tacy, którzy nie mieli u kogo w Sączu przenocować, a rano potrzebowali być w pracy. Zepsuty pojazd został na przystanku razem z grupką ludzi, bo kierowca również wrócił do Nowego Sącza tym powrotnym autobusem…

Postanowiliśmy sprawdzić dlaczego klientów Voyagera pozostawiono bez pomocy. Skontaktowaliśmy się z centrum obsługi pasażera przewoźnika. Odebrała pracownica, która oświadczyła, iż nie jest w stanie odpowiedzieć na nasze pytanie. Poprosiła o przesłanie pytań drogą mailową obiecując, że przełożeni ustosunkują się do  sprawy.

Czekamy cierpliwie na odpowiedź i będziemy kontynuować temat.

Nie był to pierwszy problem z przewoźnikiem, który gdzieniegdzie stał się monopolistą. Z relacji pasażerów wynika, że stan niektórych pojazdów pozostawia wiele do życzenia. Pod koniec lipca w jednym z autobusów linii Gorlice – Nowy Sącz podróżnym zafundowano „nawiew” z podłogi.  Poluzowane mocowanie klap zamontowanych w podłodze tworzyło efekt  „szyberpodłogi”, co można zobaczyć na zdjęciu poniżej. Gdyby podłoga zapadła się w trakcie jazdy… byłoby groźnie.

Spotkaliście się z podobnymi przygodami w podróży? Czekamy na Wasze  spostrzeżenia!

 

FORDELEKT
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]