Arkadio: rób to, co kochasz!

Zachęcam aby poszukiwać w sobie silnych stron, tak aby jeszcze lepiej służyć Bogu, pomagać ludziom i przede wszystkim być szczęśliwym człowiekiem”- mówi Arkadio. Sądecki raper Arkadiusz Zbozień po raz kolejny rusza w Polskę ze swoim przesłaniem: rób to co kochasz. Spotkania rekolekcyjne zaplanowano w szkołach, ośrodkach kultury i kościołach.

wsb3

Ogólnopolski projekt pod hasłem „Rób to co kochasz” jest realizowany od 2012 roku. Pozytywny odzew zachęcił muzyka do kontynuacji spotkań z młodymi ludźmi. Teraz będą miały charakter rekolekcji. Będą obudowane filmami i teledyskami.

– Na początku spotkania freestyluje czyli wymyślam na poczekaniu różne rymy. W tym momencie przełamują się pierwsze lody, które pozwalają mi dotrzeć do młodych ludzi ze swoim przekazem. Następnie opowiadam historię swojego nawrócenia i kolejno tłumaczę jak można wejść na drogę życia z pasją i poznać swoje talenty -mówi Arkadio

Spotkania rozpoczynają się 8 marca w Mielcu i potrwają do świąt wielkanocnych. Na trasie zaplanowano też między innymi Gdynię, Rzeszów i Warszawę.

Sądecki raper odwiedzi szkoły, kościoły i ośrodki kultury. Jak tłumaczy – spotkania mają inspirować do działania i urzeczywistniania swoim marzeń.

– Zachęcam do robienia tego co się kocha.  Nie łączmy tego z „róbta co chceta”. Zdaję sobie sprawę, że nie zmienię czyjegoś myślenia z dnia na dzień. Ale wystarczy pierwszy zapalnik, to coś, co sprawia, że człowiek zaczyna o tym myśleć – podsumowuje Arkadio.

23 lutego Arkadio wydał płytę pod tytułem „Nierzadko”. Teksty utworów które znalazły się na krążku, nawiązują do ostatniego albumu sądeckiego rapera „FUNDAMENT Rób to co kochasz” .

 

Arkadio (Arkadiusz Zbozień) ur.  w 1990 r. w Nowym Sączu raper, freestylowiec, autor czterech płyt, audiobooka i książki pod hasłem „Rób to co kochasz”. Studiował dziennikarstwo oraz etykę i coaching. Jego pasją jest żywe słowo i praca z nim na wielu płaszczyznach. Od 4 lat regularnie występuje w Polsce i wśród zagranicznej Polonii z koncertami oraz autorskimi programami (program profilaktyki uzależnień) zachęcającymi do pozytywnych zmian w życiu. Szczęśliwy mąż i tata. Robi to, co kocha.

Monika Chrobak

fot. archiwum Arkadio

GLINIK
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: