Arka zatopiła Sandecję, klęska na Pomorzu

Ekstraklasa, 17 kolejka. Sandecja bez zwycięstwa jest już w 8 kolejnych spotkaniach. Dzisiaj jednak nastąpiła kulminacja kryzysu. Z Gdyni sądeczanie wrócili z bagażem pięciu goli po najsłabszym w tym sezonie spotkaniu.

wsb3

ARKA GDYNIA – SANDECJA NOWY SĄCZ    5:0 (4:0)

1:0 Ruben Jurado 5, 2:0 Szwoch 13 (karny), 3:0 Kriwiec 15, 4:0 Szwoch 43 (karny), 5:0 Marciniak 47.

ARKA: Steinbors – Zbozień, Macjanik, Helstrup, Marcianiak – Zarandia (62 Nowicki), Kriwiec, Łukasiewicz, Szwoch – Piesio (88 Kun), Ruben Jurado (76 Siemaszko).

SANDECJA: Gliwa – Basta, Kraczunow, Szufryn, Mraz (46 Małkowski) – Danek, Piter-Bucko, Trochim (46 Dudzic), Baran, Brzyski – Kolev (70 Kasprzak).

Sandecja została znokautowana w pierwszym kwadransie, otrzymując trzy mocne ciosy. Jednak mecz mógł się rozpocząć zupełnie inaczej, bo to Sandecja mogła wyjść na prowadzenie już po kilkudziesięciu sekundach, w dobrej okazji przestrzelił Kolev. Po chwili groźnie było od bramką Sandecji, ale Gliwa obronił strzał Szwocha. Kilka minut później bramkarz gości skapitulował. Długie podanie w pole karne posłał Szwoch i przy biernej postawie obrońców gości piłkę do siatki wpakował Ruben Jurado. Arka poszła za ciosem i wkrótce podwyższyła swoje prowadzenie. W polu karnym piłkę ręką zagrał Szufryn (po weryfikacji VAR) i sędzia przyznał gospodarzom rzut karny. Z jedenastego metra nie pomylił się Szwoch. Dwie minuty później było już 3-0 dla gospodarzy, po tym jak gospodarze odpowiedzieli szybką kontrą, dokładne podanie Zarandii na gola zamienił Kriwiec.

Wysokie prowadzenie skłoniło Arkę do defensywnego ustawienia, gospodarze wyczekiwali na możliwość przeprowadzenia szybkiej kontry. Sandecja była całkowicie bezradna, a jej ataki przypominały bicie głową w mur. Tymczasem Arka polowała na kolejne gole. W 30 minucie dobrą okazję zmarnował zwłaszcza Ruben Jurado.

Niestety w końcówce pierwszej połowy po raz drugi w tym meczu piłkę ręką w polu karnym zagrał zawodnik Sandecji. Tym razem gdy piłkę w szesnastkę dośrodkował Zbozień na jedenastkę zapracował Mraz. Ponownie z rzutu karnego nie pomylił się Szwoch i było już 4-0.

Goście liczyli na przebudzenie po przerwie, ale po zmianie stron piłkarska katastrofa trwała nadal. W pole karne precyzyjnie dośrodkował Zbozień i Marciniak celną główką zdobył piątego gola dla swojego zespołu. Po chwili piłkę w siatce umieścił Kolev, ale znajdował się na pozycji spalonej i gol nie został uznany. Arka grała bardzo swobodnie, a podłamana Sandecja rozgrywała swoje najgorsze spotkanie w tym sezonie. Gospodarze mimo znacznie wolniejszego tempa w ofensywie mieli kolejne okazje na gole (m.in. Ruben Jurado i Nowicki).

W końcówce Sandecja dążyła do honorowego trafienia, najlepszą okazje miał Kasprzak i Dudzic. Wynik spotkania nie uległ już zmianie.

Po 17 kolejkach Sandecja ma już tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową. Ostatnie mecze nie napawają optymizmem, w tym roku do rozegrania pozostały jeszcze cztery kolejki.

Zdjęcie archiwalnej (fot. oficjalna strona Sandecji).

FORDELEKT
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]