Piosenka, która przez lata przeleżała w szufladzie, okazuje się dziś boleśnie aktualna. Słowa napisała jego mama, a on skomponował muzykę. Teraz utwór o tytule Apostoł Strachu jest dla niego początkiem nowej muzycznej drogi. „Od tego momentu zawsze będę sobą” – obiecuje Mateusz Ziółko.
Kiedy ponad 20 lat temu zaniepokojony świat przyglądał się wojnie w Iraku, Maria Ziółko napisała tekst „Apostoła Strachu”. Jej 17-letni wówczas syn Mateusz stworzył do tych słów muzykę. Jak dziś przyznaje, czuł, że kiedyś przyjdzie moment na tę piosenkę. Po latach, w czasie pandemii i wojny w Ukrainie utwór znów uderza swoją aktualnością.
– Teledysk, który nagrywałem z moimi najbliższymi – rodziną i przyjaciółmi – powstawał tak naprawdę przez kilka lat, bo możecie w nim zobaczyć zarówno ujęcia sprzed kilku sezonów, jak i te nakręcone całkiem niedawno. To wszystko oddaje długą drogę, jaką przeszedłem, by wreszcie wrócić do muzyki tworzonej z serca, a nie pod dyktando kogoś, kto mówi, co „musi się sprzedać” – zdradza Mateusz Ziółko.
Artysta podkreśla, że „Apostoł Strachu” otwiera w jego życiu nowy rozdział. Teraz Ziółko chce opierać się w swojej twórczości tylko na prawdzie i własnej wrażliwości.
– Dziękuję Wam, jeśli byliście przy mnie przez ten czas i nigdy nie zwątpiliście. Mam nadzieję, że teraz, słuchając i oglądając „Apostoła Strachu”, poczujecie tę prawdę razem ze mną – pisze, dzieląc się nowym utworem w sieci.
Czytaj też: Zumba dla Kazika. Wytańczyli dla chłopca tysiące złotych
fot. PrtScr teledysku – YouTube




























































































































































































































