Niegdyś legendy o czarnej Wołdze, do której uprowadzano dzieci na handel lub po to, by wyciąć im organy i sprzedać na czarnym rynku. Teraz historia o ,,uchodźcach” w busie przemknęła przez Sądecczyznę jak strzała. Rodzice wzajemnie się nakręcali, przesyłając ostrzeżenia w tej sprawie. O co tak naprawdę chodzi?
Jak już informowaliśmy na naszych łamach, 19 listopada od pracowników dwóch szkół z Sądecczyzny policjanci otrzymali informacje o samochodzie, który najprawdopodobniej ma pojawiać się w rejonach placówek edukacyjnych na Sądecczyźnie, a podróżujące nim osoby mają zaczepiać dzieci. Po uzyskaniu tych informacji rejon szkół objęto szczególnym nadzorem, zarówno przez umundurowanych, jak i nieumundurowanych policjantów.
– Bus wjeżdża na tereny szkół i jakaś kobieta z czarnymi włosami wchodzi do placówek i udaje, że jest biedna i coś sprzedaje. Zrobili tak w szkole w Łęce. Została wyproszona z terenu szkoły, więc wsiadła do samochodu i zatrzymali się w innym miejscu i czekali na dzieci. Później jakieś dwie matki zgłosiły, że ich dzieci były zaczepiane z propozycją podwózki. Dzieci się bały i uciekły – czytamy w korespondencji rodziców.
Policjanci sprawdzili te doniesienia i w żadnym wypadku nie potwierdzili, by takie sytuacje miały miejsce. Nie potwierdzili ich także dyrektorzy szkół, o których była mowa w miejskiej ,,legendzie”.
Mundurowi jednak przestrzegają, że każde podejrzane zdarzenia należy niezwłocznie zgłaszać, a swoje dzieci uczyć, by nie rozmawiały z obcymi. Na ten temat wiedza przekazywana jest także podczas wizyt policjantów w szkołach.
Fot. ilustr. pixabay. com





































































































































































































