Spraw, by Aneta znów zatańczyła, a Zuzia miała sprawną i szczęśliwą mamę!

Kiedy lekarze załamywali ręce i nie dawali większych szans, że jeszcze kiedyś Aneta będzie chodzić, ona postanowiła pokazać całemu światu, że nic ją nie zatrzyma w walce o siebie. Dla córeczki Zuzi nie poddaje się, codziennie stawia czoło nowym wyzwaniom. Aby w pełni odzyskała siły, potrzebna jest kosztowna rehabilitacja. Aneta jest podopieczną nowosądeckiego stowarzyszenia Sursum Corda, które zbiera pieniądze na jej leczenie i rehabilitację.

-Byłam zawsze bardzo zdeterminowana i uparta. Mówiono mi, że się nie uda. Wiedziałam, że będzie bardzo ciężko, ale ani myślałam się poddać - mówi młoda mama.

Aneta coraz pewniej stawia kroki w chodziku. Dlatego potrzebne są pieniądze na dalszą rehabilitację, by mogła wzmocnić mięśnie i kiedyś pójść na spacer z córeczką Zuzią bez wózka inwalidzkiego.

Dziewczyna uległa nieszczęśliwemu wypadkowi 5 lat temu. Miała wówczas 24 lata. Wypadła z  drugiego piętra, kiedy sięgała za okno po suszącą się pościel. Przebite płuco, złamana kość potyliczna, połamane żebra, kręgosłup złamany w czterech miejscach i uszkodzenia w rdzeniu kręgowym- to efekt upadku.

Przed feralnym 17 marca, bardzo lubiła tańczyć, uprawiać sport, biegać, jeździć na rowerze. Po wypadku pół roku spędziła w szpitalu, potem trafiła do ośrodka rehabilitacyjnego. - Byłam w takim stanie, że trzeba było zacząć wszystko od początku- dodaje.

Aneta długo walczyła o stabilizację, aby móc siedzieć, podnosić się aż wreszcie wstać. W momencie kiedy podniosła rękę, a siedziała prosto bez oparcia, traciła równowagę. Po pół roku rehabilitacji postawiła pierwszy krok w chodziku.

- Wprawdzie nie wróciły mi funkcje mięśniowe, na tyle abym samodzielnie mogła chodzić, ale bardzo wzmocniłam miednicę i mięśnie brzucha.

Nie poprzestała na tym. Sama walczyła o siebie i ćwiczyła w domu. Zanim przyszedł rehabilitant ona zdążyła przeprowadzić serię ćwiczeń. Dawała ze siebie 150%, albo i więcej.

Bardzo pragnęła zostać mamą. Wiedziała jednak, że ciążę na wózku przeżywa się ciężko i mogą wystąpić problemy z nerkami, czy krążeniem. Tak też było w jej przypadku. Pojawiły się problemy z nerkami, ciąża była zagrożona. Od czwartego miesiąca musiała systematycznie wracać do szpitala, aby dzieciątko było bezpieczne..

Jednak ja wiedziałam, że musi być dobrze, nie widziałam innej opcji - mówi Aneta.

Na świat przyszła zdrowa i śliczna córeczka Zuzia. Dla Anety to było ogromne szczęście i zarazem wyzwanie.

-Kupiliśmy łóżeczko z obniżanym bokiem. Podjeżdżałam wózkiem i wtedy mogłam bezpiecznie wziąć córeczkę na ręce. Z każdym kilogramem przyzwyczajałyśmy się do siebie. Były trzy kilogramy, potem osiem, a teraz podnoszę już czternaście kilogramów szczęścia- wyznaje Aneta.

Opieka nad dzieckiem bardzo ją wzmocniła. Aneta opiekuje się Zuzią sama. Od wypadku walczyła o swoją niezależność. Zajmuje się domem, gotuje, sprząta,  dba o męża. Jak sama mówi, nie zliczy, ile razy dziennie musi przesiadać się z wózka, jednak nigdy się nie skarży.

Teraz jej córeczka ma 2,5 roku i charakterek po mamie.

Jak jej się coś nie podoba, to tupie nóżką i stawia na swoim, ale przy tym jest kochana - przyznaje młoda mama.

Mama Zusi musiała zrezygnować z rehabilitacji w domu. Nie może sobie na nią pozwolić finansowo. Wprawdzie ma rentę i męża, który pracuje, ale jednak to nie wystarcza, bo życie kosztuje, utrzymanie dziecka również.

Pieniądze są potrzebne na środki medyczne, lekarstwa, części do wózka, a przede wszystkim rehabilitację, by mogła stawiać kolejne kroki. Sama ćwiczy w domu, jest aktywna, wychodzi z córeczką na spacery (na wózku). Ma świadomość, że Zuzia chciałaby mieć sprawną i szczęśliwą mamę.

-Wiem, że potrwa długo zanim wstanę o własnych siłach, ale wierzę w to, że jeżeli tak się nie stanie, to medycyna pójdzie na tyle do przodu, że mi pomoże w osiągnięciu tego celu - mówi.

Dzisiaj Aneta marzy, by być przede wszystkim zdrowa. Pragnie chodzić i móc wyjść z córką na spacer. Tak zwyczajnie, bez wózka. Jej skrytym marzeniem jest także taniec, który tak bardzo kocha oraz nauka w szkole kosmetycznej. Wszystko chce robić dla córki, by miała szczęśliwy dom...

Spraw, by Aneta znów zatańczyła! Pomóż jej w walce o codzienność.

Wpłać dowolną kwotę na Stowarzyszenie SURSUM CORDA
26 8805 0009 0018 7596 2000 0080
z dopiskiem/tytułem "Aneta Kozioł"

W przypadku wpłat z zagranicy należy podać dodatkowo kod swift:
POLUPLPR, zaś przed numerem powyższego rachunku wpisać: PL

Więcej szczegółów tutaj

Fot. arch. prywatne rodziny

WIŚNIOWSKI3

Wypowiedz się w tej sprawie