Alicja Ruchała: nie można robić czegoś wbrew swojej urodzie

Gdy była mała, robiła w salonie wybieg i chodziła po nim udając, że jest modelką. Po latach udało się jej zrealizować dziecięce marzenia. Dziś Alicja Ruchała ze Świdnika koło Tęgoborzy ma 22 lata i robi karierę modelki w Paryżu, Mediolanie, Nowym Yorku… Chodzi i pozuje dla największych nazwisk świata mody – Versace, Dolce and Gabana, Maciej Zień,
a najlepsi fotografowie robią  jej zdjęcia. I choć żyje na walizkach, tuż przed wyjazdem na pokazy kolekcji wiosenno-letnich do Paryża i Mediolanu znalazła chwilę na rozmowę z DTS.

- Twoja praca w zawodzie modelki zaczęła się trochę przypadkowo.

BOCHENSKI

- Tak, kilka lat temu razem z siostrą brałyśmy udział w wyborach Miss Małopolski. Siostra znając moje marzenia, chciała mi pomóc w ich zrealizowaniu, więc miała różne pomysły i dodawała mi odwagi. Następnie dzięki temu, że trafiłam na casting do profesjonalnej agencji modelek, mogłam zacząć pracować. To były takie pierwsze kroki. Wtedy cieszyłam się za każdym razem, gdy widziałam swoją twarz na plakatach w metrze albo na ulicy. Robiłam sobie nawet przy nich zdjęcia i potem chwaliłam się wszystkim. Ale tak naprawdę to moja kariera zaczęła się na dobre dopiero trzy lata temu, gdy trafiłam do najlepszych agencji w Polsce i za granicą. To dzięki nim wszystko nabrało rozpędu i tak wiele zaczęło się dziać.

- Dziś już Cię nie dziwi, gdy widzisz swoją twarz na torbach reklamowych albo na billboardach?

- Nawet nie zwracam na to uwagi. Tego jest po prostu tak dużo, że stało się to dla mnie czymś zupełnie naturalnym.

- Jak więc wygląda teraz Twoje życie?

- Ciągle pracuję, a to wiąże się z podróżami po całym świecie. Mieszkam więc po trochę w Mediolanie, Paryżu, Nowym Yorku, Tokio, Madrycie, czyli wszędzie tam, gdzie są zdjęcia albo pokazy. Ale raczej nigdy nie mam czasu na zwiedzanie. Zwykle jest tak dużo pracy, że nie mogę znaleźć chwili nawet na odpoczynek, bo biegam z pokazu na pokaz, albo z jednej sesji zdjęciowej na drugą. Czasami jest wyjątkowo ciężko, bo przecież zdjęcia kolekcji letnich robi się w zimie, a zimowych – w lecie. Owszem, zdarza się, że dzięki temu w środku mroźnej zimy mogę wyjechać na egzotyczną wyspę, ale zwykle sesje są robione przy minusowych temperaturach, ale mimo to trzeba godzinami pozować w letnich sukienkach.

- Przy takim nawale pracy w domu rodzinnym jesteś więc gościem.

- Przyjeżdżam, gdy tylko mogę, ale na bardzo krótko – przeważnie są to dwa-trzy dni. Wyjątkiem są Święta Bożego Narodzenia i sierpień, bo wówczas  wszystkie agencje modelek są zamknięte. W tym czasie mogę dłużej pobyć z bliskimi, pojeździć na desce, pójść z psem na spacer. Bardzo się cieszę, gdy przyjeżdżam do domu. Ale zdarza się, że nagle mam telefon, że muszę lecieć gdzieś na pokaz albo na sesję zdjęciową. Wtedy szybko pakuję najpotrzebniejsze rzeczy i jadę na lotnisko. Taka praca!

- Mówi się, że modelki się głodzą i nieustannie dbają o linię.

- Są takie dziewczyny, które cały czas stosują diety albo faktycznie się głodzą, ale one nie powinny być modelkami, gdyż wykonując ten zawód powinny być z natury szczupłe. Nie można na siłę robić czegoś wbrew swojej urodzie i jeżeli dziewczyna ma krągłości, nie powinna za wszelką cenę dążyć do tego, aby je stracić. Ale to już jest kwestia akceptacji samego siebie i własnej rozwagi. Ja należę do tych, które mają naturalną figurę i lubię dobrze zjeść, chociaż zwracam uwagę na to, co mam na talerzu. Piję też dużo wody, minimum dwa litry dziennie. To jest mój przepis na zgrabną sylwetkę i piękną skórę.

- Czujesz, że odniosłaś już sukces, czy masz jeszcze jakieś marzenia zawodowe i plany?

- Uważam, że odniosłam sukces, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i chcę odnieść jeszcze większy. Mam jedno ogromne marzenie, które jest bardzo realne, ale na razie nie chcę nic więcej zdradzać, żeby nie zapeszyć.

- Świat mody to chyba świat, w którym odczuwa się rywalizację.

- Tak, ale tak jest przecież w każdej branży i każdym zawodzie. Jest zawiść i rywalizacja, ale są też przyjaźnie. Ja też mam przyjaciółki modelki i mam do nich pełne zaufanie. Ale z reguły to bardzo ciekawe, sympatyczne środowisko i samemu też trzeba być miłym i sympatycznym, szczególnie w stosunku do projektantów i fotografów, bo przecież nikt nie lubi pracować we wrogiej atmosferze. Nie wystarczy dobrze wyglądać, bo liczy się też kontakt, jaki się z nimi nawiąże. Ja dużo żartuję, opowiadam kawały i oni to lubią. Dzięki temu fotografom się dobrze ze mną pracuje, a projektanci chętnie mnie zatrudniają.

- Ostatnio widzieliśmy Cię w kampanii reklamowej firmy CCC.

- Tak, dzięki agencji Avant Models w Polsce pracowałam też dla Macieja Zienia i dla Reserved. Teraz zaczynam współpracę z kolejnymi markami, ale na razie to tajemnica. W każdym razie w najbliższych miesiącach znowu będzie można mnie zobaczyć w kampaniach w Polsce.

- Wiele dziewczyn marzy o tym, żeby robić to, co Ty. O czym powinny pamiętać?

- Muszą mieć charakter, bo w tej branży płacz i narzekanie nie są mile widziane, nawet jeśli modelka jest zmęczona albo coś się jej nie udaje. Dziewczyna musi mieć własne zdanie, nie ulegać sugestiom osób trzecich i kierować się własnymi zasadami, Trzeba też znać języki – obowiązkowo angielski, mile widziana jest też znajomość języka francuskiego czy włoskiego, co stanowi dodatkowy atut. Dobrze jest też pamiętać o takich drobiazgach jak to, że – inaczej niż w Polsce – na przykład w Paryżu nie wolno się nawet troszkę podmalować na casting i trzeba mieć bardzo wysokie obcasy. Ale podstawa to dobra agencja modelek – bez niej nic nie można osiągnąć. To agencja dba o to, żeby modelka miała co robić. Wtedy dziewczyna musi tylko nie bać się ciężkiej pracy.

wywiad opublikowany w 2011 r.

Rozmawiała: Maria Reuter

WIŚNIAMAŁALIP

Wypowiedz się w tej sprawie