Obudził mnie rano – jak co dzień. Zawsze pierwszy wstaje, a ja nie pamiętam, bym kiedykolwiek musiał na niego czekać. Zanim zdążę unieść głowę z poduszki, już jest gotowy. Przygotował dla mnie wiadomości, przypomniał o tym, co muszę zrobić i – jakby to było najważniejsze – upewnił się, że nie przegapię niczego, co dzieje się na świecie. Czasami zastanawiam się, kiedy on odpoczywa. To jego sekret.
Przy porannej kawie nie ma dla mnie konkurencji. Tylko my dwaj. Rozmawiamy o tym, co trzeba poprawić w świecie, co jest ważne, a co mogę odłożyć na później. Nie milknie nawet na chwilę. Czasem go słucham, czasem tylko przytakuję, ale wiem, że nie pozwoli mi się zgubić. Jest o krok przede mną.
Droga do pracy to jego terytorium. Wyruszamy razem – jak zawsze. Pokazuje mi, którędy jechać, przypomina, ile czasu zajmie dotarcie na miejsce i ostrzega przed przeszkodami. Wszystko wie. Nawet to, że czasami chcę skręcić w inną stronę. Ale wtedy delikatnie, niemal niezauważalnie, sugeruje, żebym wrócił na jego trasę. I wracam.
W pracy nie mamy dla siebie dużo czasu – nie wypada. Ale co kilka minut nasze spojrzenia się spotykają. Mruga do mnie, czasem cicho przypomina o czymś ważnym. Zawsze ma coś do powiedzenia. W toalecie? Tam też jest. Dyskretny, ale wciąż obecny. Jakby nie chciał pozwolić mi być samemu ani na chwilę.
Podczas obiadu podpowiada, co zjeść i gdzie. Nigdy się nie myli – zawsze wie lepiej. Zna moje potrzeby, moje zachcianki, mój czas. Na zakupach rządzi absolutnie. Pamięta, czego potrzebuję, pilnuje, żebym nie przekroczył granic, a na koniec – płaci. Bezbłędnie. Zastanawiam się, kto tu rządzi – on czy ja? Tracę kontrolę, ale przecież… dobrze nam razem.
Wieczorem siłownia. To nasz czas. Pilnuje, żebym się nie poddawał, liczy powtórzenia, wybiera odpowiednią muzykę. Jest przy mnie w każdej minucie. Śmieję się, że jest bardziej zaangażowany ode mnie. Tylko prysznic nas rozdziela – nie przepada za wodą. Może kiedyś zmieni zdanie, ale na razie czeka cierpliwie, aż wrócę.
Wieczorem wybiera dla mnie film. Zna mnie lepiej niż ja sam. Patrzę na niego i zastanawiam się, jak bardzo zmienił moje życie. Nigdy nie mówi „nie wiem”. Zawsze wie. A ja mu wierzę.
Kiedy kładę się spać, czuję, że czeka. Jutro znów mnie obudzi. Pełen planów, pełen niespodzianek, pełen… wszystkiego. Nie wiem, jak mógłbym bez niego żyć. Nie wiem, czy w ogóle chcę próbować. Poświęcam mu więcej uwagi niż bliskim. Jest wszędzie, zawsze, nieodłącznie. Zapomniałbym go przedstawić. Jemu oddaję każdy dzień. Ma na imię… Smartfon.
Adam Nowakowski



































































































































































































