A może praktykowanie jogi?

Zwiększa się odporność, spada poziom stresu

O jodze i zaletach jej praktykowania dla ciała i ducha, opowiada Kinga Pawłowska, sądecka nauczycielka jogi, na stałe mieszkająca w Rydze.

wsb3

– Jogę Kundalini praktykuję od ponad dziesięciu lat, a wcześniej próbowałam też innych rodzajów jogi. Od pięciu lat jestem nauczycielką jogi. Jak ją odkryłam? Miedzy dwudziestym a trzydziestym rokiem życia miałam ciągłe problemy zdrowotne, dlatego szukałam czegoś, co może mi pomóc. Pierwszy raz na jogę poszłam w Nowym Sączu do przedszkola na Milenium, gdzie uczyła jej Amerykanka. Niestety ona dość szybko wyjechała z Nowego Sącza, ale już wtedy poczułam, że to coś dla mnie, coś, co może mi pomóc w poprawie zdrowia. Teraz ćwiczę lub medytuję codziennie około godziny. Dodatkowo cztery-pięć razy w tygodniu uczę jogi innych. Oczywiście są dni, kiedy nie robię nic. Zazwyczaj dzieje się tak, kiedy podróżuję, ale nawet wówczas staram się trzymać dyscyplinę. Szczerze mówiąc dyscyplina w praktykowaniu to moje największe wyzwanie.

Co mi daje joga? Jako największą zaletę wymieniłaby to, że od blisko ośmiu lat praktycznie nie choruję. Oczywiście nie oznacza to, że ludzie ćwiczący w ogóle nie chorują.  Na pewno jednak dzięki ćwiczeniom zwiększa się odporność i spada poziom stresu, czyli częstego czynnika chorobotwórczego. Ale żeby osiągnąć taki efekt, potrzeba dyscypliny i praktyki kilka dni w tygodniu. Oprócz wspomnianych efektów, dzięki jodze człowiek nabiera większego dystansu do życia, łatwiej układa swoje priorytety.

Czy joga jest dla każdego? Według mnie nie dla każdego. Uważam, że każdy powinien sobie znaleźć własną ścieżkę aktywności i nie zawsze musi to być joga. Widzę, że w Nowym Sączu wielu moich znajomych biega, a nawet uczestniczy w maratonach. Każdy rodzaj ruchu i aktywności fizycznej jest błogosławieństwem. Najważniejsze, żeby znaleźć coś dla siebie, coś, co nam sprawia przyjemność i nie musimy się do tego zmuszać.

Ludzie często powtarzają, że joga dostępna jest dla każdego w prosty sposób, więc dlaczego tak rzadko sięgamy po proste recepty na poprawę swojego życia? To dobre pytanie. Myślę, że po prostu jesteśmy leniwi, boimy się nowego, mamy problemy z samodyscypliną. Często joga przynosi też inne zmiany, których się boimy. Na przykład nie potrzebujemy więcej mięsa, alkoholu, zmieniamy otoczenie i znajomych, czujemy potrzebę zmiany pracy, bo nagle zdajemy sobie sprawę, że praca, którą wykonujemy nie jest dla nas. Joga jest praktyką wewnętrzną i pracą nad sobą. Jeśli ktoś mówi, że joga to tylko ćwiczenia fizyczne to mija się z prawdą.

Not. (bo)

GLINIK
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: