Sądeczanie oszukani na Mistrzostwach Świata? „Sędziowie odebrali nam złoty medal”

Sądeczanie oszukani na Mistrzostwach Świata? „Sędziowie odebrali nam złoty medal”

Gorące emocje po rywalizacji drużynowej podczas Mistrzostw Świata w kajakarstwie górskim w Oklahomie. Choć męska reprezentacja Polski dała popis na torze i wykręciła czas na miarę tytułu mistrzów świata, decyzja sędziowska pozbawiła Biało-Czerwonych krążka z najcenniejszego kruszcu. W rozmowie prosto ze Stanów Zjednoczonych sprawę komentuje Bogdan Popiela, wiceprezes Polskiego Związku Kajakowego. 

Polska drużyna kajakarzy zaprezentowała absolutnie mistrzowską formę. Przejazd po wymagającym torze był szybki, płynny i w opinii sztabu oraz kibiców – czysty. Mimo to sędziowie do konta Biało-Czerwonych dopisali punkty karne, które odebrały im pewne zwycięstwo oraz wywołały falę oburzenia.

„Po co na torze są dziesiątki kamer?”

Oliwy do ognia dodaje fakt, że pomimo natychmiastowego złożenia protestu przez polski sztab szkoleniowy, arbitrzy nie byli w stanie przedstawić żadnego nagrania, które jednoznacznie udowadniałoby dotknięcie bramki przez polskiego zawodnika. – Nasz zespół męskich kajaków zrobił po po prostu mistrzowski przejazd. Zdobyli złoty medal i powinni mieć go zawieszony na szyi, a my powinniśmy wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego. Sędziowie zepsuli nam tę radość – mówi z żalem Bogdan Popiela, wiceprezes Polskiego Związku Kajakowego.

– Ta trasa jest nafaszerowana elektroniką, jest tu kilkadziesiąt kamer i tylu samo sędziów. Tymczasem sztab złożył protesty, a oni nie są w stanie pokazać ujęcia, na którym widać te punkty karne. Jest ujęcie, na którym nic nie widać, a oni oparli się wyłącznie na wpisie sędziego bramkowego w protokole. To jest po prostu śmieszne – dodaje.

Jak podkreśla Popiela, błędy sędziów „na żywo” są rzeczą ludzką, ponieważ arbiter ma ułamki sekund na podjęcie decyzji. Jednak po to stworzono zaawansowane systemy wideo z wieloma ujęciami i olbrzymimi zbliżeniami, aby wątpliwości rozstrzygać precyzyjnie i zgodnie z duchem fair play. – Zasada stara jak świat nie została zmieniona: w przypadku wątpliwości rozstrzyga się je na korzyść zawodników. Jeżeli były wątpliwości i brak jednoznacznego dowodu z kamer, te punkty powinny zostać zdjęte. Dla mnie ci chłopcy są mistrzami świata – podkreśla wiceprezes.

Dramat polskiej drużyny

Męska drużyna kajakarzy K1 w składzie Mateusz Polaczyk, Dariusz Popiela i Michał Pasiut zaprezentowała na torze kapitalny, niezwykle dynamiczny przejazd. Surowy czas Polaków dawał im bezdyskusyjne pierwsze miejsce i tytuł mistrzów świata. Radość na mecie trwała jednak krótko – po weryfikacji do ich wyniku doliczono 4 sekundy kar (dwa dotknięcia bramek po 2 sekundy) na podstawie wpisu sędziego bramkowego.

Zwyciężyli Słoweńcy z czasem 89,90 s. Polacy z doliczonymi karami uzyskali czas 91,23 s (strata 1,33 s do liderów). Ostatecznie klasyfikacja medalowa ułożyła się następująco: 1. Słowenia, 2. Szwajcaria, 3. Austria, natomiast Biało-Czerwoni wylądowali na 4. miejscu – do brązowego medalu zabrakło im zaledwie 0,15 sekundy.

Kluczowe dni w Oklahomie. Klaudia Zwolińska rusza do walki

Mimo ogromnego rozczarowania sytuacją w rywalizacji drużynowej, Polacy muszą szybko przenieść uwagę na nadchodzące starty indywidualne. W Oklahomie przed Biało-Czerwonymi trzy decydujące dni finałowe.

Wielkie nadzieje wiązane są przede wszystkim ze startem Klaudii Zwolińskiej w konkurencji K1 kobiet. Aktualna mistrzyni świata stanie przed szansą obrony medalu wywalczonego przed rokiem w Australii. – Byłoby niestosowne mówić, że Klaudia nie powalczy o złoto, skoro przyjeżdża bronić tytułu mistrzowskiego. Mamy nadzieję, że w kolejnych dniach – w czwartek, piątek i sobotę – zwycięży czysta, zdrowa rywalizacja i sędziowie nie zrobią już żadnej przykrej niespodzianki – podsumowuje przedstawiciel Polskiego Związku Kajakowego.

Czytaj także: Klaudia Zwolińska najszybsza w eliminacjach. Udany dzień Sądeczan na Mistrzostwach Świata

fot. Paweł Skraba / PZKaj

Filmoteka dts24

218 Videos