Opłata obronnościowa – szansa na większe bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy?

Opłata obronnościowa – szansa na większe bezpieczeństwo i rozwój gospodarczy?

Jeszcze przed uruchomieniem unijnego programu SAFE Ryszard Florek, prezes Zarządu FAKRO i założyciel Fundacji Pomyśl o Przyszłości, postulował wprowadzenie opłaty obronnościowej dla największych międzynarodowych korporacji działających w Polsce. Dziś, mimo że nasz kraj może liczyć na znaczące środki europejskie przeznaczone na bezpieczeństwo i rozwój przemysłu obronnego, pytanie o dodatkowe źródła finansowania pozostaje aktualne. Rosnące potrzeby związane z obronnością oraz nowe zobowiązania NATO sprawiają, że debata o sposobach wzmacniania potencjału państwa nabiera jeszcze większego znaczenia. Czy opłata obronnościowa mogłaby stać się jednym z elementów tego systemu? O argumentach przemawiających za takim rozwiązaniem rozmawiamy z Ryszardem Florkiem, Prezesem Zarządu FAKRO.

– Przeciwnicy tego rozwiązania alarmują, że nowa opłata może skłonić międzynarodowe koncerny do ograniczenia działalności w Polsce. Czy nie obawia się Pan odpływu zagranicznego kapitału?

– Nie podzielam tych obaw. W Polsce działa około 25 tysięcy zagranicznych inwestorów, a proponowana opłata obronnościowa dotyczyłaby jedynie około 500 największych przedsiębiorstw. Są to firmy, które dzięki swojej skali działania mają znacznie silniejszą pozycję rynkową niż mniejsi konkurenci. W praktyce oznacza to, że nowe rozwiązanie mogłoby wyrównać warunki konkurencji i stworzyć lepsze możliwości rozwoju dla mniejszych firm, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, więc może to spowodować większy napływ mniejszych inwestorów. Trudno też zakładać, że największe światowe koncerny zrezygnują z obecności na rynku liczącym około 35 milionów konsumentów. Ich przewaga wynikająca ze skali działalności jest na tyle duża, że nawet po wniesieniu opłaty nadal pozostaną bardzo konkurencyjni. Dodatkowo należy pamiętać, że opłata byłaby pomniejszana o wartość podatku CIT. Doświadczenia innych państw pokazują również, że wyższe obciążenia dla największych podmiotów nie muszą oznaczać spowolnienia gospodarczego. W Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie lat 60. stawka CIT dla największych firm wzrosła do około 50 proc., a jednocześnie gospodarka rozwijała się bardzo dynamicznie. W tym okresie znacząco wzrosło PKB, poprawiła się produktywność i zwiększyła się produkcja.

– Skąd wziął się pomysł, aby objąć opłatą właśnie firmy o tak wysokich obrotach? Czy ten próg nie został ustalony arbitralnie?

– Ten próg nie jest przypadkowy. Punktem odniesienia są rozwiązania stosowane przez OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), która przyjęła poziom 750 mln euro obrotu przy zasadach raportowania dla dużych międzynarodowych grup kapitałowych. OECD uznała, że firmy osiągające taką skalę działalności mają realne możliwości przenoszenia zysków między różnymi krajami oraz korzystania z zaawansowanych form optymalizacji podatkowej. Wynika to z ich międzynarodowej struktury, licznych spółek zależnych oraz możliwości lokowania praw własności intelektualnej w państwach o korzystniejszych systemach podatkowych. Z tego powodu takie podmioty są już dziś objęte dodatkowymi obowiązkami raportowymi. Muszą między innymi wykazywać, jakie obroty osiągają w poszczególnych krajach. Te dane mogą stanowić podstawę do obliczenia opłaty obronnościowej. Warto dodać, że podobny próg 750 mln euro był wykorzystywany również w pracach Unii Europejskiej nad podatkiem cyfrowym. Fundacja Pomyśl o Przyszlości proponuje objąć opłatą podmioty osiągające jeszcze większy obrót tj. 1 lub 2 mld euro.

– Polska ma już zagwarantowane środki z programu SAFE. Dlaczego wciąż szukamy kolejnych pieniędzy na obronność?

– Szacuje się, że wpływy z programu SAFE mogą wynosić około 180 mld zł rocznie. Jednocześnie, zgodnie z aktualnymi wytycznymi NATO, Polska zobowiązana jest do przeznaczania na obronność 5 proc. PKB, co odpowiada kwocie około 200 mld zł rocznie, czyli tzw. SAFE zostałby szybko skonsumowany.

 

– Zwolennicy projektu mówią o dziesiątkach miliardów złotych dodatkowych wpływów. Czy rzeczywiście opłata obronnościowa mogłaby stać się finansowo porównywalna z funduszami unijnymi?

– Według szacunków wpływy z opłaty obronnościowej mogłyby sięgać około 50 mld zł rocznie. Dla porównania Polska otrzymuje obecnie z funduszy unijnych około 40 mld zł rocznie w formie dotacji. Oznacza to, że skala dodatkowych środków mogłaby być porównywalna, a nawet większa niż w przypadku wsparcia europejskiego. Istotną różnicą jest jednak sposób dysponowania tymi pieniędzmi. Fundusze unijne są przeznaczane na ściśle określone cele i wiążą się z rozbudowanymi procedurami oraz wymogami administracyjnymi. Natomiast środki pochodzące z opłaty obronnościowej pozostawałyby w pełnej dyspozycji państwa, co dawałoby większą swobodę i elastyczność w finansowaniu najważniejszych potrzeb związanych z bezpieczeństwem i rozwojem kraju.

– Wielu ekspertów uważa, że problemem nie jest brak pieniędzy, lecz sposób ich wydawania. Może zamiast nakładać nowe obciążenia, należałoby najpierw uporządkować system wydatków wojskowych?

– Dzisiaj luka w CIT od zagranicznych korporacji szacowana jest na około 40 mld zł rocznie. Jeśli państwo i wojsko będą miały świadomość, że Polska nie sięga po środki, które potencjalnie jej się należą, oraz nie podejmuje działań w celu uszczelnienia systemu, to jednocześnie może brakować wystarczającej motywacji do lepszej organizacji i bardziej efektywnego wydawania pieniędzy publicznych. Dlatego uszczelnienie systemu podatkowego oraz poprawa efektywności wydatkowania środków powinny być realizowane równolegle.

– Krytycy powiedzą, że każda nowa opłata oznacza hamowanie przedsiębiorczości i wzrostu gospodarczego. Dlaczego w tym przypadku miałoby być odwrotnie?

– Największe globalne koncerny mają ekstremalnie wysoką rentowność, często powyżej 20 proc. Wynika to między innymi z efektu skali, rozpoznawalności marki, posiadanych patentów, sieci użytkowników, kontroli dystrybucji, efektów monopolistycznym. To prowadzi do monopolizacji gospodarki ze szkodą dla wolnej konkurencji. A przecież w traktatach założycielskich Unii Europejskiej wskazano, że podstawą rozwoju gospodarczego jest równa i uczciwa konkurencja. Wprowadzenie opłaty spowodowałoby, że mniejsze podmioty dostałyby swoją szansę w konkurowaniu z największymi graczami rynkowymi. To pobudziłoby ich motywację do rozwoju swoich firm, a duże podmioty też musiałby się bardziej starać. W rezultacie pobudziłoby to wzrost gospodarczy.

Rozmawiała Gabriela Wolińska
Fot. Arch. firmy Fakro

 

Nowy, letni numer DTS – pobierz i czytaj!

Filmoteka dts24

211 Videos