Wojna o papiery w LKS Zawada. Klub przegrał w sądzie, przepadła dotacja dla młodzieży

Wojna o papiery w LKS Zawada. Klub przegrał w sądzie, przepadła dotacja dla młodzieży

Czy klub sportowy, który dostaje pieniądze od miasta, może ukrywać przed mieszkańcami swoje finanse i umowy? Działacze Ludowego Klubu Sportowego „Zawada” z Nowego Sącza uznali, że tak. Sprawa skończyła się jednak w sądzie w Krakowie, który jasno stwierdził, że ukrywanie dokumentów to rażące naruszenie prawa. Osobną kwestią jest, że przez zaniedbania formalne klub stracił też pieniądze z Ministerstwa Sportu. 

Sąd nakazuje: Pokażcie dokumenty

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie zajmował się skargą nowosądeckiej radnej Ewy Stasiak-Kubackiej na zachowanie władz klubu (sygn. akt II SAB/Kr 81/26). Wyrok jest jednoznaczny: klub musi zapłacić grzywnę, zwrócić koszty procesu i w ciągu dwóch tygodni ujawnić dokumenty, których wcześniej nie chciał wydać.

O jakie papiery poszło? Radna chciała wiedzieć m.in. jak wygląda struktura organów, przepływy finansowe i sposób gospodarowania środkami publicznymi. Najważniejsze było jednak pytanie o finanse, bowiem z dokumentów wynika, że radna pytała, dlaczego wpłaty na rzecz LKS „Zawada” szły na konto zupełnie innego stowarzyszenia (Związku Sądeczan), a nie na bezpośredni rachunek klubu.

Działacze klubu tłumaczyli przed sądem, że u nich wszystko działa luźno, a rodzice zapisują dzieci i klikają dane przez internet. Sąd jednak krótko uciął te tłumaczenia: skoro klub bierze publiczne pieniądze, to musi być całkowicie przejrzysty i pokazywać dokumenty, bez względu na to, jak organizuje swoją pracę.

Nieudany kontratak działaczy

Zanim sprawa trafiła do sądu, między stronami doszło do ostrej wymiany pism. Działacze klubu próbowali się odegrać i jeden z nich, Piotr Brożek, wysłał do radnej oficjalne żądanie, by ta pokazała mu swoje prywatne maile i wnioski z ostatnich dwóch lat.

Radna szybko jednak wyjaśniła mu przepisy. Odpisała, że pojedynczy radny jako osoba fizyczna to nie urząd i nie ma żadnego prawnego obowiązku spowiadania się ze swojej prywatnej poczty e-mail. Powołała się na oficjalne wyroki sądów najwyższych instancji i temat zamknęła, pokazując, że taki ruch klubu był po prostu prawnym błędem.

Trudna sytuacja i adresowa pułapka

Skąd w ogóle wzięły się takie nerwy w klubie? Z oficjalnych pism wynika, że LKS „Zawada” ma za sobą bardzo trudny czas logistyczny. Na początku 2024 roku klub stracił możliwość korzystania z budynku przy ul. Siedleckiego. Urzędnicy uzasadnili to wtedy złym stanem technicznym budynków.

Z pism wysyłanych do radnej wynika, że przedstawiciele klubu czują się pokrzywdzeni tymi decyzjami i narzekają, że musieli przenieść się do tymczasowego, blaszanego kontenera. Prosili nawet radną o pomoc w mediacjach z miastem. Radna jednak odpowiadała chłodno: problemy z obiektem i trudna sytuacja nie zwalniają nikogo z przestrzegania jasnych procedur urzędowych.

Przez te kłopoty z bazą sportową klub wpadł też w papierową pułapkę. Choć dawno nie mieli już umowy na budynek i przenieśli się w inne miejsce, to w oficjalnych pismach i w rejestrze sądowym (KRS) wciąż podawali stary adres przy ul. Siedleckiego 21. W efekcie urzędowa poczta trafia na stary adres, gdzie klub nie miał nawet jak jej odebrać, co tylko potęgowało bałagan w dokumentach.

Szkolne błędy kosztują. Przepadła dotacja

Zajmowanie się kłótniami i unikanie pokazywania dokumentów nie przyniosło nic dobrego, a odwróciło uwagę od spraw naprawdę ważnych. Warto przytoczyć fakt, że LKS Zawada, starał się o rządowe fundusze z Ministerstwa Sportu i Turystyki w ramach programu „Klub” (edycja 2026). Jak się okazuje, zabrakło tutaj nieco skrupulatności. 

Ministerstwo opublikowało oficjalną listę i na stronie 37 czarno na białym widać, że wniosek LKS „Zawada” został odrzucony z przyczyn formalnych. Ktoś w klubie po prostu popełnił błędy w papierach. Przez to ucierpią dzieci i młodzież, bo przepadła duża dotacja, która mogła pójść na treningi, opłacenie trenerów czy nowy sprzęt.

To dopiero początek. Dajemy głos każdemu

Opisane wyżej fakty i wyroki, to dopiero wstęp do tej skomplikowanej sprawy. Chcemy, aby każda strona mogła przedstawić nam swoją wersję wydarzeń. Uściślić być może te zawiłości o fakty, których się nie doszukaliśmy. 

W pierwszej kolejności zwróciliśmy się do klubu. Sekretarz odesłał nas do prezesa LKS „Zawada”. Szef tego podmiotu przekazał nam, że ma obecnie bardzo mało czasu, ale zgodził się porozmawiać i umówił się na oficjalne spotkanie w przyszłym tygodniu.

Po weekendzie będziemy też rozmawiać z radną Ewą Stasiak-Kubacką oraz z urzędnikami Wydziału Kultury i Sportu z nowosądeckiego magistratu. Gdy tylko zbierzemy ich komentarze, natychmiast opiszemy ciąg dalszy tej sprawy na naszym portalu.

Czytaj także: Wyrok w sprawie ataku na wiceprezesa Sandecji. Prokurator nie zgadza się z decyzją

Filmoteka dts24

202 Videos