Śledztwo archeologiczne w Nowym Sączu. Poznajemy tajemnicę wykopanego szkieletu

Śledztwo archeologiczne w Nowym Sączu. Poznajemy tajemnicę wykopanego szkieletu

Podczas prac ziemnych w centrum Nowego Sącza, w sąsiedztwie znanej mieszkańcom Kapliczki Szwedzkiej, odkopano ludzkie szczątki. Pierwsze ustalenia wskazują, że robotnicy natrafili na ślad dawnego, zapomnianego cmentarza. Kim był młody człowiek, którego kości przeleżały pod ziemią setki lat? O szczegółach pierwszych oględzin opowiada archeolog miejski, Bartłomiej Urbański. 

W siedzibie Sądeckiej Agencji Rozwoju Regionalnego trwają intensywne badania nad szkieletem wydobytym spod nowosądeckiego deptaka. Naukowcom udało się już oczyścić szczątki i wyciągnąć pierwsze, niezwykle interesujące wnioski dotyczące tożsamości zmarłego. Ze wstępnych oględzin anatomicznych wynika, że należały one do bardzo młodej osoby. – Odczyściliśmy szczątki zmarłego. Okazało się, że to najprawdopodobniej chłopak o wzroście około 1,6 metra. Wiek w chwili zgonu można wstępnie oszacować na 15 do 17 lat – wyjaśnia archeolog w rozmowie z reporterem DTS24.

Kluczem do określenia wieku okazał się stopień zrostu kości. U młodych mężczyzn proces zrastania się poszczególnych elementów, jak na przykład nasada główki kości udowej, kończy się zazwyczaj około 18. roku życia. U sądeckiego znaleziska ten etap nie został jeszcze zakończony. – Coś więcej na temat tej osoby będzie można powiedzieć dopiero podczas specjalistycznych badań antropologicznych – dodaje Urbański.

Co ważne, przy kościach natrafiono na gwoździe. To kluczowy ślad dowodzący, że nastolatek został złożony do ziemi w trumnie, choć same drewniane deski nie zachowały się w glebie z powodu upływu czasu. Układ ciała zmarłego był całkowicie anatomiczny i tradycyjny. Chłopiec miał ręce skrzyżowane na klatce piersiowej, a jego zwłoki złożono na osi wschód-zachód. To typowy rytuał pogrzebowy, który dominował w Polsce od czasów średniowiecza. Właśnie dlatego archeolog stanowczo wyklucza scenariusze o gwałtownej śmierci czy egzekucji.

– Najprawdopodobniej jest to osoba, która spoczywała w obrębie cmentarza. Moim zdaniem nie ma mowy o tym, żeby zginęła w wyniku powieszenia czy tortur, które stosowano niegdyś w pobliżu pręgierza lub miejsca straceń Nowego Sącza. Nic na to nie wskazuje – Badacz dodaje również, że ułożenie ciała wyklucza wersję, jakoby pochowany był przestępcą lub innowiercą. – Takich osób zazwyczaj nie grzebano w obrębie cmentarza, a już na pewno nie zostałyby tak starannie złożone do grobu.

Wszystko wskazuje więc na to, że w tym miejscu znajdował się dawny cmentarz, który z biegiem stuleci i w wyniku rozwoju urbanistycznego Nowego Sącza został po prostu wchłonięty przez rozrastające się miasto. Sam fakt, że szkielet przetrwał do naszych czasów w tak dobrym stanie, jest ewenementem. – Ten teren został mocno przekształcony w trakcie licznych prac ziemnych związanych z budową kanalizacji, wodociągu czy różnych przyłączy elektrycznych. To dla mnie cud, że akurat te szczątki zachowały się nienaruszone – przyznaje archeolog.

Kapliczka w pobliżu, tradycyjnie nazywana szwedzką, również rzuca światło na kontekst historyczny tego rejonu. Choć niektórzy dopatrywali się w niej średniowiecznej latarni umarłych, Bartłomiej Urbański precyzuje jej wiek. – Pochówek znajdował się w bliskiej okolicy kapliczki z czasów szwedzkich, ale jej budowa jasno wskazuje na znacznie późniejszą metrykę. Powstała prawdopodobnie w 1771 roku i jest to typowa kapliczka obiektowa, a nie żadna średniowieczna latarnia umarłych – argumentuje.

Trudno jednak powiązać wiek kapliczki oraz opisywaną ceramikę (pochodzącą z szerokiego okresu od średniowiecza aż po XVIII wiek) bezpośrednio z odnalezionymi kośćmi. Dokładną odpowiedź na pytanie, kiedy żył i na co zmarł nastolatek z Nowego Sącza, dadzą dopiero specjalistyczne analizy w stolicy Małopolski. – Na ten moment nie widzę tutaj żadnych zmian patomorfologicznych, czyli chorobowych, ale to oceni już specjalista. Szczątki zostaną przewiezione do Krakowa, gdzie trafią w ręce dr Anity Szczepanek. Miejmy nadzieję, że badania, które zostaną tam podjęte, w tym analizy genetyczne oraz C14 – powiedzą nam znacznie więcej.

To właśnie badanie radiowęglowe C14 pozwoli precyzyjniej określić wiek znaleziska. Archeolog studzi jednak oczekiwania co do idealnej, punktowej precyzji. –  Z wynikami radiowęglowymi zawsze jest pewna zagwozdka, bo nie wstrzelimy się w konkretną datę co do roku. Musimy liczyć się z marginesem błędu wynoszącym około 50 lat, ale to i tak będzie ogromny sukces, który pozwoli nam lepiej zrozumieć historię i kontekst życia tego młodego człowieka – podsumowuje archeolog miejski.

Czytaj także: Ludzkie szczątki odkryte na Jagiellońskiej w Nowym Sączu [FILM, ZDJĘCIA]

fot. Michał Śmierciak

 

Filmoteka dts24

217 Videos