Wyjątkowy wieczór z muzyką na żywo i nagrodzony owacjami koncert w sądeckim Miejskim Ośrodku Kultury nie skończył się niestety wyłącznie na oklaskach. Zespół Kraków Street Band w publicznym wpisie w mediach społecznościowych ujawnił kulisy współpracy z Miejskim Ośrodkiem Kultury w Nowym Sączu. Muzycy twierdzą, że zostali wprowadzeni w błąd w kwestii sprzedaży biletów i pod presją zgodzili się na obniżenie gaży. „Zostaliśmy przez Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Sączu oszukani tak fachowo, że metoda na wnuczka czy inkasenta gazowego jawi się jak totalna amatorszczyzna” – twierdzą członkowie zespołu, którzy na godzinę przed sądeckim koncertem usłyszeli ultimatum…
Kraków Street Band w ramach trasy promującej nową płytę zaplanował występ w Nowym Sączu – na scenie Miejskiego Ośrodka Kultury. Z relacji muzyków wynika, że dyrektor placówki, Małgorzata Gułowska, zdecydowała się na opcję koncertu za z góry ustaloną stawkę. Podpisano umowę.
Metoda na „pustą salę”
Na kilka dni przed wydarzeniem telefon z MOK-u zburzył spokój muzyków. Instytucja poinformowała, że koncert sprzedaje się fatalnie. Propozycja, odebrana przez muzyków jako forma presji, brzmiała: albo zespół zgadza się na aneks i gra za połowę stawki, albo MOK, mimo podpisanej umowy, odwołuje wydarzenie.
„Dostaliśmy telefon z MOK-u z informacją, ze koncert się kiepsko sprzedaje, bo dotychczas poszło tylko 30 czy 40 biletów i że albo zagramy za mniej więcej pół stawki, albo oni nam ten koncert, pomimo podpisanej umowy, odwołają. Pani, z którą rozmawialiśmy twierdziła, że wie jak tę umowę podważyć i że nie zamierzają do nas dokładać” – relacjonują muzycy.
Uwierzyli przedstawicielom instytucji i podpisali aneks obcinający gażę.
Zderzenie z rzeczywistością
Po przyjeździe do Nowego Sącza muzycy dowiedzieli się w kasie, że w samej przedsprzedaży rozeszło się około 150 biletów, nie licząc wejściówek kupowanych tuż przed koncertem.
Zażądali w tej sytuacji powrotu do pierwotnych ustaleń z umowy. W tym momencie decyzyjnych osób nagle zabrakło, a pracownicy udali się na naradę. Na godzinę przed startem koncertu, gdy pod drzwiami gromadziła się publiczność, zespół miał usłyszeć ultimatum: albo zagra za obniżoną kwotę z aneksu, albo koncert zostanie odwołany
Postawieni pod ścianą artyści wyszli na scenę. Jak tłumaczą – z szacunku do publiczności zagrali koncert, który zakończył się owacją na stojąco.
Standardy komunikacji: „Zluzujcie majty”
Muzycy twierdzą, że dyrektor MOK-u, rzekomo obecna na miejscu, nie zamieniła z nimi ani słowa. Zamiast tego anonimowy pracownik placówki stwierdził, że „na taki zespół nikt nie chce przyjść” i trzeba było rozdawać bilety za darmo. Wisienką na torcie okazała się złota rada od pani konferansjer, która po występie miała doradzić zespołowi, aby w kwestii obciętej gaży po prostu… „zluzowali majty”.
Milczenie władz
Zespół Kraków Street Band próbował interweniować u władz miasta: prezydenta Ludomira Handzla oraz jego zastępcy, Artura Bochenka. Maile pozostały bez odpowiedzi. „Pozostaje nam więc tylko podzielić się tą historią, żeby koleżanki i koledzy po fachu nie dali się złapać w te same sidła. Przy jakiejkolwiek współpracy z nowosądeckim MOK-iem polecamy obwarować się siarczystymi zaliczkami i restrykcyjnymi umowami – przygotowanymi przez Waszego prawnika” – podpowiadają muzycy.
Pod wpisem Kraków Street Band pojawiły się również komentarze osób związanych ze środowiskiem muzycznym i teatralnym, które twierdzą, że podobne sytuacje miały zdarzać się wcześniej. Jeden z komentujących napisał, że Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Sączu miał potraktować w podobny sposób spektakl musicalowy, przy którym warunki, według jego relacji, zmieniono na dwa dni przed wydarzeniem. „Nie jesteście pierwsi” – napisał, dodając, że sytuacja budzi w nim żal, niedowierzanie i rozczarowanie. Inna komentująca opisała podobne doświadczenie muzyków grających w spektaklu „Wielki Buzz Grow”. Według jej relacji dzień przed spektaklem zaproponowano im stawkę inną niż ustalona wcześniej. Jak napisała, próby rozmowy i wyjaśnienia sprawy nie przyniosły skutku.
Tych relacji nie jesteśmy w stanie na ten moment zweryfikować. Pokazują jednak, że wpis Kraków Street Band wywołał szerszą dyskusję o standardach współpracy miejskiej instytucji z wykonawcami.
W związku z publicznymi zarzutami skierowaliśmy pytania do służb prasowych Urzędu Miasta Nowego Sącza. Zapytaliśmy m.in., czy ratusz zna sprawę, czy zwrócił się do dyrekcji MOK o wyjaśnienia, jaka była rzeczywista sprzedaż biletów na koncert oraz czy miasto planuje działania wyjaśniające wobec miejskiej instytucji kultury.
Pytania w tej sprawie skierowaliśmy do urzędu drogą mailową wczoraj o godz. 13.54. Do momentu publikacji tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Gdy stanowisko Urzędu Miasta Nowego Sącza lub Miejskiego Ośrodka Kultury zostanie nam przekazane, opublikujemy je lub uzupełnimy tekst.
Aktualizacja: Miejski Ośrodek Kultury wydał dzisiaj oświadczenie w tej sprawie. Zamieszczamy je w całości poniżej.



























































































































































































































