Nowy Sącz nadal będzie w moim sercu

Nowy Sącz nadal będzie w moim sercu

Wicemistrzyni olimpijska Klaudia Zwolińska zmieniła barwy, ale nie porzuca rodzinnych stron. Klaudia Zwolińska została zawodniczką Krakowskiego Klubu Kajakowego, ale to nie oznacza, że opuszcza Sądecczyznę, skąd się wywodzi. – Nigdzie się nie wyprowadzam – zapewnia nas.

Wicemistrzyni olimpijska z Paryża i podwójna mistrzyni świata z australijskiego Penrith zdecydowała się w kwietniu nawiązać współpracę z miastem Kraków. Jej przejście ze Startu do KKK, dzięki któremu nowosądecki klub uzyskał solidną rekompensatę finansową, ma szerszy kontekst. Zwyciężczyni plebiscytu „Przeglądu Sportowego” na Najlepszego Sportowca Roku 2025 otrzymywała w ostatnim czasie mnóstwo propozycji zmiany barw z całej Polski i wiosną stało się jasne, że zdecyduje się wybrać jedną z nich.

– Odchodząc, wcale nie odcinam się od macierzystego klubu – wyjaśnia Klaudia Zwolińska. – Dla mnie było ważne, by Start żył w zgodzie z moim kolejnym klubem, bo zdaję sobie sprawę, że w sportach niszowych bez współpracy nie ma rozwoju. Albo zrzeszymy się, będziemy działać i spoglądać w jednym kierunku, albo ta dyscyplina nigdy nie wzmocni się medialnie. To było bardzo dla mnie istotne i sądzę, że byłoby mi dużo ciężej przejść do innego klubu, niż do tego, z którym współpracuję od lat. Reprezentując barwy Startu, zawsze miałam bardzo dobre relacje z Krakowskim Klubem Kajakowym. Tak samo zresztą, jak wszyscy inni zawodnicy z Nowego Sącza. Kajakarze z Krakowa zawsze są u nas mile widziani. Kolokwialnie mówiąc, jest między nami sztama – dodała.

W tym regonie tkwi wielki potencjał

Ważnym aspektem zmiany jest fakt, że w Nowym Sączu wciąż nie powstał planowany od lat tor do kajakarstwa górskiego, na którym pochodząca ze wsi Kłodne zawodniczka mogłaby trenować. Co więcej, oferta dla 27-latki zawierała także wsparcie w jej szeroko rozumianej aktywności, podjętej w celu propagowania ulubionej dyscypliny. Stąd tytuł Ambasadora Krakowa, którym została obdarzona przez władze królewskiego miasta. Kajakarka dobitnie jednak podkreśla, że zmiana barw nie oznacza opuszczenia rodzinnych stron.

– Tak jak do tej pory będę mieszkać w powiecie limanowskim. Z mojego domu do Krakowa wcale nie jest daleko, a ponadto ja uwielbiam jazdę samochodem – opowiada. – Chcę tu zostać ze względu na moją rodzinę oraz pracę, jaką wykonuję. Często jestem w rozjazdach, a w Polsce bywam tak rzadko, że gdybym się jeszcze wyprowadziła, to już bym się w ogóle nie widywała z rodziną. Regularnie jeżdżę do Krakowa, bo tam funkcjonuje jedyny tor w kraju, na którym mogę trenować. Niemniej zostaję tutaj i wciąż będę się pokazywać na eventach sportowych po to, by inspirować młodzież i dzieci oraz dorosłych. Zarówno Nowemu Sączowi, jak i klubowi Start bardzo dużo zawdzięczam, więc na pewno nadal będą w moim sercu. W tym regonie tkwi wielki potencjał, dlatego chciałabym doprowadzić do współpracy Nowego Sącza z Krakowem. Wierzę, że Małopolska stanie się kolebką sportów wodnych.

Krzysztof Kawa

 

Cały tekst przeczytasz w najnowszym wydaniu DTS

Filmoteka dts24

217 Videos