Dziś o tym, jak niesamowicie poszliśmy do przodu z produkcją żywności w ostatnich latach. Akurat niedawno kolega podesłał mi wywiad z profesorem Tadeuszem Pomiankiem. Przeczytałem i dla mnie wnioski są jednoznaczne: jesteśmy w awangardzie cywilizacji. Podczas gdy np. Austriacy bawią się w eko bazary i babranie w czystej ziemi, my wyciskamy z tej ziemi takie parametry, że biologiczne limity pękają jak stare kable.
Jedzenie jest sterylne, powtarzalne i ma gwarancję przydatności do spożycia dłuższą niż czas trwania kredytu hipotecznego. 800 ton antybiotyków rocznie wpompowywane w mięso. Sześć razy więcej niż we Francji. Nie czekamy, aż świnia zachoruje, my ją konserwujemy lekiem już za życia. Dzięki temu, jedząc schabowego, w pakiecie dostajemy dawkę uodparniającą, o której pacjenci w szpitalach mogą tylko pomarzyć. Jeszcze w pestycydach Holendrzy nas wyprzedzają, ale nadrabiamy to ułańską fantazją i brakiem kontroli nad tym, co faktycznie wsiąka w glebę. Żywność, która została tak skutecznie poprawiona przez człowieka, że bakterie boją się do niej podejść, to jest ochrona totalna.
Profesor wspomina o „braku wyboru”, a przecież wybór jest, możemy kupić produkt wysoko przetworzony albo… bardzo wysoko przetworzony. Smacznego, kochani! I nie martwcie się o zdrowie, przy takim poziomie konserwantów w diecie, po śmierci będziemy wyglądać świeżo.
Od autora dla dociekliwych:
Dane dotyczące m.in. rynku i antybiotyków opieram na analizach dr hab. Tadeusza Pomianka oraz raportach EMA (ESVAC). W 2022 r. Polska miała ok. 196 mg/PCU zużycia antybiotyków w hodowli zwierząt, przy podsumowanej średniej 27 państw UE 84,8 mg/PCU (ścisła czołówka UE), a wydatki na żywność ekologiczną stanowią u nas zaledwie 0,6 proc. rynku.
Czytaj specjalne wydanie dts ZDROWIE
















































































































































































































