Nie jest łatwo być radnym w dużym mieście. Człowiek ma tyle spraw na głowie, że nie ogarnia w co ręce włożyć. Radny – człowiek zabiegany, przemęczony, poddany naciskom. Z tego wszystkiego radny czasami nie wie co mówi. Choć może nie powinien mówić, skoro nie wie, co powiedzieć. Albo powiedzieć nie potrafi, choć jakaś niewidzialna siła pcha go do gadania. Na każdy temat.
Sprawdziliśmy. Wsłuchaliśmy się w wywiad radnego Artura Czerneckiego dla Regionalnej Telewizji Kablowej. Z uwagą się wsłuchaliśmy. Wszak Artur Czernecki to radny o niebanalnym stażu samorządowym. Był członkiem niemal wszystkich ugrupowań, jakie wygenerował polski system polityczny. Wie człowiek, co mówi, więc słuchaliśmy wywiadu z uwagą, niektóre wątki skrzętnie notując.
Na przykład ten:
„(…) Ja myślę w Polsce, jest jeżeli chodzi, tylko my jako Nowy Sącz i organizacje, i instytucje, to, co pan powiedział, wojewody, marszałki nie umimy tego docenić, że znajduje się taka organizacja jak, która społecznie organizuje takie przedsięwzięcie, które bym Urząd Marszałkowski musiał dać, podejrzewam, że sto tysięcy, żeby to zorganizować, bo jak się nic nie robi, a tylko wszystko zleca, to takie są koszty (…)”
No to się wojewody i marszałki dowiedziały, że nic nie robią tylko zlecają. Ale dobrze, że jest radny Czernecki, który za nich robi i bal dla dzieci organizuje:
„(…) Będzie być może pani wokalistka Kosakowska, która już zarekomendowała na Facebooku zaproszenie na ten bal. Wiele, wiele takich fajnych rzeczy się szykuje, bo i Karpacki Oddział Straży Granicznej namiot wystawi z bronią, z taką, z takimi jakby narzędziami różnymi wojskowymi, oprzyrządowaniem wojskowym. Quada zawsze mamy, gdzie dzieci się bardzo cieszą na tym kładzie (…)”
Skoro dzieci się cieszą, to i my się cieszymy, a i pewnie Czytelnicy się teraz cieszą, że nasza armia dysponuje „narzędziami różnymi wojskowymi, oprzyrządowaniem”. W ogóle fajnie będzie na tym balu:
„(…) Proszę państwa, tu nie ma szyld znaczenia partyjnego. To są dzieci. Przestańmy dzielić jeszcze polityków na dzieci, na dzieciach, bo to jest obrzydliwe się robi (…)”
Proszę Państwa! Tu nie ma szyld znaczenia partyjnego! To są dzieci! Przecież wystarczy, że dzieci mówią logiczniej niż niektórzy radni. Ale radni muszą troszczyć się nie tylko o mieszkańców miasta, ale również o innych:
„(…) I proszę, przestańmy zakłamywać, panie, rzeczywistość. Ja wiem, że pan kocha wszystko takie, żeby wszystkich brać, że to dla Ukraińców robimy. Nie! Cudzoziemcy są wszyscy, którzy legalnie czy nielegalnie przyjadą do Polski (…)”
I ma rację radny Czernecki! Gdyby udało się otworzyć w Nowym Sączu ośrodek dla cudzoziemców, to oni by się w takim ośrodku uczyli m.in. języka polskiego. Mógłby nawet do takiej grupy dla początkujących zapisać się jakiś radny i trochę podciągnąć w budowania zdań po polskiemu.
Ale przecież radny ma ważniejsze rzeczy na głowie niż uczenie się przez całe ranki ze swej rajcowskiej pierwszej czytanki. Rady ma misję:
„ (…) Od początku karierę pana Mularczyka pomagałem mu realizować polityczną i tak dalej, to chyba nie jest tajemnicą, bo każdy wie o tym. I byłem od samego początku, od jak przegrał na radnego, wtenczas z pierwszego miejsca i nie został radnym tutaj, no to wtenczas podjął decyzję o startowaniu na posła. No i od początku mu pomagałem, doradzałem i… No, tylko na końcu po prostu nasze drogi się rozeszły. No bo w pewnym sensie, no, ja powiedziałem: Ja mam swoją godność (…)”
Tak, w pewnym sensie się zgadzamy! Im dłużej wgłębiamy się w wypowiedzi radnego, tym mocniej ta godność rezonuje. Radny jest zawsze prawdomówny. W przeciwieństwie do innych:
„(…) To tak samo, jak państwo tutaj powielacie kłamstwa brudne pana jakiegoś Kurka, który pisze bzdury pod moim adresem. Ale cieszy mnie jedno: nauczył się wymieniać moje nazwisko poprawnie: Czernecki. I powtarza piętnaście, szesnaście razy w artykule swoim. Super! Za to mu dziękuję. A resztę to kłamstwa, bzdury pisze. Taka jest prawda. A wy państwo powielacie. Tutaj pan redaktor Molendowicz przywołuje jego kłamstwa, bo nawet nie wie, jak było w Lidlu, a gada bzdury, że ja powiedział… Kim ja jestem? To on jak chce, to ja, to ja mu udowodnię, co było prawdą. Ale ja nie chcę, bo ja nie jestem mściwy (…)”
No to chyba ten cały Kurek nie chce, żeby mu radny Artur Czernecki udowadniał jak to w Lidlu było. Ale jakby radny się bardzo upierał, to możemy opowiedzieć sklepową historyjkę. Ale mściwi nie jesteśmy! Jakby się jednak radny Czernecki z felietonistą Kurkiem spotkali, to chcemy przy tym koniecznie być:
„(…) No, że ja to, kim ja jestem? Artur Czernecki, że Kurek napisał i jego się cytuje, tak? No to są kłamstwa, no to. Jakbym wiedział, że pan Kurek przyszedł do mnie i powiedział imię i nazwisko, to zobaczy, że gdzie się spotkamy (…)”
Ale dajmy spokój panu Kurkowi. Artur Czernecki potrafi też dać dogłębną i trafną wykładnię prawną, czego małą próbkę ujawnił w wywiadzie:
„(…) Panie redaktorze, to też jest bardzo przykre, że dotyczy to miasta Nowego Sącza, bo jak powiedziałem, my mamy naprawdę bardzo dużo walorów, którymi moglibyśmy się chwalić, reklamować. Ale bardzo wykorzystujemy to, co nie powinniśmy wykorzystywać, czyli przemoc. W tym przypadku uważam, że prezydenci, no, byli niesłusznie skazani do takiego czynu, jakim był (…)”
Jeśli ktoś czegoś tu nie zrozumiał, to może przejaśni mu się pod kapeluszem po przeczytaniu kolejnej wypowiedzi radnego:
„(…) Oskarżeni o zatrzymanie. Ja mówię o skazani do zatrzymania, bo dlatego, że no grubymi nićmi to było szyte (…)”
No grube nici, naprawdę grube nici prowadzą radnego do kłębka. Skazani do zatrzymania. Trudna sprawa! Ale my przecież jesteśmy skazani na słuchanie Artura Czerneckiego, więc też lekko nie mamy.
Ale to nie koniec! Radny zapowiedział, że pisze książkę!!! Bestseller! Drżyjcie wszyscy, a przynajmniej niektórzy, jak zapowiada autor. Już nie możemy się doczekać publikacji. Jeśli Artur Czernecki tak pasjonująco pisze jak mówi, to my go już zgłaszamy do Nagrody Kumora, a może nawet do literackiego Nobla (pod warunkiem, że Donald Trump, mu odstąpi). A kiedy publikacja?
„(…) W odpowiednim momencie, ale jest bardzo ciekawa i wyrazista i oparta na dokumentach. I to będzie bardzo bolesna dla niektórych grup i osób, bo one będą udokumentowane. To nie będzie tak, że sobie tak pomówi Czernecki kogoś i wtenczas taki pan Kurek otworzy oczy i powie tak: A on jest mądry! (…)”
Panie Kurek, otwieraj pan oczy póki czas! Autor zapowiada, że wszystko będzie udokumentowane! A może nawet przetłumaczone na język polski.


























































































































































































































