Rok w delegacji, czyli jak prowizorka została domem. Premiera książki Wojciecha Molendowicza

Rok w delegacji, czyli jak prowizorka została domem. Premiera książki Wojciecha Molendowicza

Nadchodzi premiera książki „Rok w delegacji” Wojtka Molendowicza – „kapitana” Wydawnictwa Dobre, który miał zostać w Nowym Sączu tylko na chwilę, a zasiedział się na trzy dekady. Człowiek znany z poczucia humoru, dystansu do świata i reporterskiego sznytu, postanowił po latach zebrać swoje najlepsze teksty i podzielić się opowieścią o mieście, o ludziach , o codzienności i odrobinę – o sobie.

Już sam wstęp obiecuje, że będzie to opowieść o tym, jak długi może być jeden rok. „Kiedyś na taki przeciągający się w nieskończoność czas mówiono, że to ruski rok. Ale dziś nie wypada nawet ruskich pierogów w mlecznym barze głośno zamawiać, wiadomo. Zatem trzymajmy się faktów.”  A faktem jest, że Wojciech Molendowicz w 1995 roku dostał delegację do Nowego Sącza, która – jak sam przyznaje – zamieniła się w trzy dekady życia, setki opowieści i tysiące spotkań z ludźmi. Jak pisze – prowizorki bywają najtrwalsze a tej jednej akurat autor książki nie żałuje.

Molendowicz nie boi się ironii na własny temat: „Kiedyś podstarzałe gwiazdy rocka wydawały płyty z odgrzewanymi kotletami typu Greatest Hits, bo nowych przebojów im brakowało. Z Molendowiczem jest pewnie podobnie: będą komentowali złośliwi. Niech komentują, codziennie ktoś coś komentuje”.

W książce znajdziecie perełki sądeckiego podwórka, między innymi sportowe legendy i lokalne boiskowe mity: „W Siedliskach nie ma klubu. Nie ma nawet boiska, bo wioska na pagórkach leży i ciężko znaleźć kawałek równego terenu. Jest za to C-klasowy LKS w Bobowej. Prezes Jan Wilk: »U nas gra się za butelkę Wysowianki«” – cytat prosto z lokalnego stadionu, gdzie awans do wyższej ligi świętowano do późnej nocy przy ognisku, którego echo słychać było w sąsiedniej wsi.

Nie brakuje też podróżniczych dygresji: Liverpool jest dla autora „pępkiem świata”, a opowieści o Beatlesach i piłce nożnej przeplatają się z lokalnymi historiami: „Gdyby Bitle zaśpiewali kawałek o sądeckich plantach, to właśnie tutaj przyjeżdżaliby dzisiaj turyści, żeby zrobić sobie zdjęcie”.

I są wreszcie fragmenty, które aż proszą się o podkreślenie flamastrem: „Umiejętność czytania ma większy wpływ na przyszłość dzieci niż ich status ekonomiczny – to moje ulubione zdanie mijającego 2025 r., a dla mnie 30. w Nowym Sączu. Skoro jednak nie mogę mieć wpływu na czyjś status ekonomiczny, niech się chociaż dorzucę do rozwijania umiejętności czytania. Przecież czytanie jest najważniejsze! Choćby to było czytanie Molendowicza.”

Jeśli  szukacie książki, która jest i przewodnikiem po Sądecczyźnie, i subiektywnym dziennikiem podróży w czasie, i dowodem, że nawet prowizorki mogą trwać wieczność, to „Rok w delegacji” jest dokładnie tym, czego Wam potrzeba.

Do zobaczenia na spotkaniu autorskim. Będzie ironicznie, będzie sentymentalnie, a przede wszystkim: będzie o ludziach. I o czytaniu – bo, jak powtarza autor: „czytanie jest najważniejsze!”

Ze zrozumieniem rzecz jasna 😉

Spotkanie z Wojciechem Molendowiczem połączone z promocją jego książki „Rok w delegacji” odbędzie się 4 lutego (środa) o godz. 17:30 w czytelni Biblioteki Głównej (ul. Franciszkańska 11, I piętro).

Filmoteka dts24

217 Videos