Sto ryb na święta, najlepszy sernik oraz poczucie misji. Klaudia Zwolińska i Grzegorz Hedwig przy ,,sportowym” stole

Sto ryb na święta, najlepszy sernik oraz poczucie misji. Klaudia Zwolińska i Grzegorz Hedwig przy ,,sportowym” stole

W Nowej Zelandii uczyli lepić pierogi, mama Grzegorza Hedwiga kupiła sto ryb na święta, a Klaudia Zwolińska upiekła najlepszy sernik w okolicy. Dwoje sądeckich kajakarzy w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia opowiedziało o swoich świątecznych przygotowaniach, podsumowali sportowy rok i opowiedzieli o swojej misji popularyzowania kajakarstwa w Polsce.

Dziś, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, przy sportowym stole w audycji Programu III Polskiego Radia gośćmi Krzysztofa Łoniewskiego i Dariusza Urbanowicza byli mistrzowie kajakarstwa górskiego – Klaudia Zwolińska oraz jej narzeczony Grzegorz Hedwig. Opowiedzieli o swoich świątecznych przygotowaniach i samych świętach, które oboje starają się spędzać w swoich rodzinnych domach. Klaudia stoi za sterami pieczenia najlepszego sernika w okolicy, a Grzegorz wciela się w rolę wyrafinowanego degustatora, o czym więcej pisaliśmy w artykule: Najlepszy sernik w okolicy jest u…Klaudii Zwolińskiej

W świątecznych historiach, którymi podzielili się w radiowej audycji nie zabrakło również tych humorystycznych.

Zaprosiłam Grześka raz na kolędowanie do mnie. Tylko mu nie powiedziałam jak to wygląda, a ja zebrałam wszystkie dzieciaki, przebraliśmy się i poszliśmy po wsi śpiewać kolędy. Był wtedy na mnie zły, bo on przyjechał prosto z treningu w kurtce reprezentacji z orzełkiem i stał tam z gwiazdą – opowiadała Klaudia.

Mimo świąt kajakarze nie odpuszczają swoich treningów, które odbywają razem.

– Zawsze staram się wrócić do domu na święta. Oczywiście, nie ma odpoczynku, bo są treningi, ale jestem na miejscu. Ja wtedy najlepiej odpoczywam, oczywiście nie od treningów, ale od wyjazdów i ludzi dookoła. Spędzam czas tylko z rodziną i bardzo to lubię, więc każdego roku na te święta czekam. A na dodatek jestem łasuchem i lubię jeść – mówi polska mistrzyni.

Małe dyscypliny mają sens

Klaudia Zwolińska opowiedziała również o swojej misji popularyzowania kajakarstwa wśród najmłodszych. 15 października zainaugurowała swój projekt w szkole podstawowej w Chomranicach, gdzie dzieci miały okazję wypróbowania swoich sił na symulatorach kajakarstwa oraz mając Klaudię ,,pod ręką” mogły ją zapytać o interesujące ich kwestie. Sportowczyni pracuje również nad tym, aby rozszerzyć projekt na skalę ogólnopolską.

Jej projekt ,,Na fali” cieszył się popularnością w małopolskich placówkach – wystartował w idealnym momencie, czyli po powrocie sportowczyni z mistrzostw świata w Australii. – Przepchnęliśmy się ,,wiosłami”, aby wzmocnić tę dyscyplinę – dodaje. Ponadto podkreśliła, że istotną rolę gra tutaj rolę Plebiscyt na Najlepszego Sportowca Polski, który to pozwala wzbudzić zainteresowanie małymi dyscyplinami, dla których każde zwycięstwo jest niczym symbol (głosowanie cały czas trwa!)

Marzyłam o medalu olimpijskim i myślałam, że odetchnę po jego zdobyciu, ale to uczucie szczęścia było obecne przez dwie godziny…i co dalej? Trzeba tę energię wykorzystać. Po igrzyskach próbowałam podkręcić zainteresowanie mediów tym sportem – jeździłam po Polsce razem z Grzegorzem, bo medal ten zdobyłam dla całej społeczności kajakarskiej – mówi Klaudia.

Przy okazji wspominek dotyczących swoich zmagań sportowczyni przywołała postać swojego ojca, który odgrywa istotną rolę w jej sportowej karierze.

Mój tata miał niesamowite wyczucie. Jest bardzo pozytywną osobą i oboje z bratem są bardzo wspierający. Przez nich mam tak wpojone, że zawsze szukamy pozytywów nawet jak nie idzie mi po mojej myśli. Tato poświęcił bardzo dużo, mimo że był w rozjazdach, to zawsze wpadał do mnie na trening. Wcześniej myślałam że to wstyd, ale teraz bardzo to doceniam – dodaje na koniec dwukrotna mistrzyni świata.

Całej audycji można posłuchać TUTAJ

Czytaj też: Najlepszy sernik w okolicy jest u…Klaudii Zwolińskiej

 

Filmoteka dts24

194 Videos