Najlepszy sernik w okolicy jest u…Klaudii Zwolińskiej

Najlepszy sernik w okolicy jest u…Klaudii Zwolińskiej

Dziś w każdym domu świąteczne przygotowania idą pełną parą. Nie inaczej dzieje się pod dachem sportowców, którzy na ten czas porzucili swoje sportowe kostiumy na rzecz…fartuchów. W tym świątecznym wirze znajduje się również Klaudia Zwolińska, która wiosło zmieniła na brytfannę z…najlepszym w całej okolicy sernikiem. Jak wyglądają przygotowania dwukrotnej mistrzyni świata?

Świąteczny szał zarówno ten zakupowy jak i w przestrzeni domowej związany z licznymi przygotowaniami do kolacji wigilijnej udziela się również tegorocznej dwukrotnej mistrzyni świata w slalomie kajakowym, czyli Klaudii Zwolińskiej. Jak sama podkreśla jest osobą mocno niezorganizowaną, co wiąże się z tym, że przed świętami sportowczyni ,,zamyka sklepy” kupując dla bliskich prezenty na ostatnią chwilę mimo że ma je zaplanowane dużo wcześniej. Sprawy zapewne nie ułatwiają treningi i zjazdy, ale mistrzyni na święta stara się wracać do domu rodzinnego.

– Zawsze staram się wrócić do domu na święta. Oczywiście, nie ma odpoczynku, bo są treningi, ale jestem na miejscu. Ja wtedy najlepiej odpoczywam, oczywiście nie od treningów, ale od wyjazdów i ludzi dookoła. Spędzam czas tylko z rodziną i bardzo to lubię, więc każdego roku na te święta czekam. A na dodatek jestem łasuchem i lubię jeść – mówi polska mistrzyni.

Klaudia Zwolińska nie tylko lubi jeść, ale również zaznacza, że przygotowuje najlepszy sernik w okolicy.

Bardzo lubię się tym zajmować, a mój sernik jest najlepszy w okolicy. Unikam robienia
wypieków razem z mamą, bo ona, z racji wykonywanego zawodu, „wie lepiej”. Poza tym robi ciasta tradycyjne, a ja szukam nowości. I czasem mi to wychodzi, choć mama lubi przejść obok i rzucić: będzie zakalec. Ja oczywiście walczę, żeby nie był, ale na koniec okazuje się, że… jest – śmieje się kajakarka.

Święta to czas dla rodziny i nie inaczej jest u Zwolińskich, gdzie podczas kolacji wigilijnej zbiera się grupka najbliższych mistrzyni świata, a na stole królują tradycyjne potrawy.

Jestem głęboko zakorzeniona w naszych kulinarnych tradycjach i lubię wszystkie dania z kapustą czy kompot z suszonych owoców. To jeden z powodów, dlaczego nie mogę doczekać się wigilii i każdego roku od rana prawie nie jem, żeby być wieczorem głodną. Do tego zwyczajem wigilijnym jest mocny trening rano, co też dobrze wpływa na możliwości jedzeniowe przy wigilijnej kolacji – śmieje się Klaudia.

Czytaj też: Betlejemskie Światełko Pokoju wędruje po Sądecczyźnie. Dziś zawitało również w naszej redakcji

Filmoteka dts24

194 Videos