Rada Miasta Nowego Sącza przyjęła uchwałę, która od 1 stycznia 2026 roku podnosi stawki podatku od nieruchomości średnio o 5,4%. Liczby wydają się niewielkie, ale polityczna temperatura w ratuszu – już nie. Bo oto wraca fundamentalne pytanie: czy miasto stabilizuje finanse, czy łata budżet dziurą w portfelach mieszkańców? Uchwałę przegłosowano 14 głosami „za” przy 6 „przeciw”. Zero wstrzymujących się. Trzech radnych nieobecnych. Decyzja zapadła szybko, za to komentarze – długo zostaną w pamięci.
„Niewielka korekta”, czyli jednak podwyżka
W uzasadnieniu projektu prezydent mówi o „niewielkiej korekcie stawek na poziomie 5,4 proc.”, która ma przełożyć się na wzrost od 2 groszy do 2 zł na 1 m² rocznie – zależnie od przeznaczenia nieruchomości
Brzmi niewinnie. Ale w praktyce oznacza to, że każdy metr kwadratowy – mieszkania, firmy, magazynu czy gruntu – kosztować będzie odrobinę więcej. Władze miasta tłumaczą to koniecznością „utrzymania stabilności finansowej”. Opozycja grzmi, że to kolejna odsłona fiskalnej spirali.
PiS: „Miasto naśladuje innych, zamiast być wzorem”
Przewodniczący klubu PiS Michał Kądziołka pyta ostro:
– Czy polityka finansowa Nowego Sącza naprawdę musi opierać się na kolejnych podwyżkach podatków? Czy odpowiedzią na wyzwania budżetowe zawsze musi być sięganie głębiej do kieszeni mieszkańców i przedsiębiorców? Miasto, które chce być silne, musi udowadniać, że potrafi żyć oszczędnie, a nie coraz kosztowniej.
Radny Miłosz Drożdż dodał, że podwyżka ma dać dodatkowe 3,6 mln zł wpływów, ale jego zdaniem równie dobrze można byłoby ograniczyć „zbyt rozbudowane wydatki na promocję, wynoszące 5,6 mln zł”.
Koalicja rządząca: „dochody własne to nie fanaberia, to obowiązek”
Przewodniczący sądeckiego samorządu, Krzysztof Głuc przypomniał z kolei, że sam Klub PiS wielokrotnie oczekiwał zwiększenia dochodów własnych miasta:
– To zawsze trudna decyzja, ale konieczna. Zostawmy populistyczną retorykę. Budżet jest deficytowy – jak w większości polskich samorządów. Miasto jest zobowiązane do dbałości o dochody własne, a podatki są jednym z elementów tych dochodów.
Koalicja argumentowała, że brak corocznych korekt prowadziłby do gwałtownych podwyżek w przyszłości. A właśnie takich skoków – jak czytamy w uzasadnieniu – ratusz chce uniknąć.
Ile realnie zapłacą mieszkańcy i przedsiębiorcy?
Oto praktyczne przeliczenia, oparte na stawkach z uchwały oraz deklarowanym wzroście od 0,02 zł do 2 zł rocznie na 1 m².
Mieszkanie 50 m² (stawka: 0,94 zł/m² → wzrost o ok. 5,4%)
• Obecnie: ok. 47 zł rocznie
• Po zmianie: ok. 49,50 zł rocznie
➡ Różnica: +2,50 zł rocznie (ok. 20–25 groszy miesięcznie)
Dom jednorodzinny 120 m²
• Obecnie: ok. 112,80 zł
• Po zmianie: ok. 118,80 zł
➡ Różnica: +6 zł rocznie
Mały lokal usługowy 80 m² (stawka dla działalności: 32,36 zł/m²)
Tu podwyżki są najbardziej odczuwalne, bo stawka bazowa jest bardzo wysoka.
• Obecnie: ok. 2 509 zł rocznie
• Po zmianie (5,4%): ok. 2 645 zł
➡ Różnica: +136 zł rocznie
Hala / zakład 500 m²
• Obecnie: ok. 16 180 zł
• Po zmianie: ok. 17 060 zł
➡ Różnica: +880 zł rocznie
Wniosek:
Dla gospodarstw domowych podwyżka będzie symboliczna.
Dla biznesu – już nie. A to właśnie przedsiębiorcy często są najbardziej wrażliwi na koszty stałe, szczególnie w okresie rosnących cen energii, usług i wynagrodzeń.
Nowy Sącz powtarza argument: „regularne, umiarkowane zmiany są lepsze niż jednorazowy szok”.
Opozycja odpowiada: „najlepszą korektą byłoby skorygowanie własnych wydatków.”
fot. A. Maraś (archiwum dts24)
Czytaj też:
Wraca do użytku droga, o której już niemal zapomnieliśmy


























































































































































































































