Przyznaję się w wywiadzie z Ryszardem Florkiem, który publikujemy kilka stron dalej, że ze słabo skrywanym brakiem entuzjazmu podchodziłem przed laty do jego pomysłu publikowania w DTS Listy Stu Firm Napędzających Sądecką Gospodarkę. Bo kto będzie czytał w gazecie materiał przypominający excelowskie tabelki autorstwa głównej księgowej? Pasjonująca lektura… I choć wydawało mi się, że znam trochę gusta czytelnicze tutejszych obywateli, to najwyraźniej prezes Florek, oprócz intuicji czysto biznesowej, wykazał się w tym wypadku również intuicją wydawniczą. Dobrze, że mnie wtedy namówił! Z każdym rokiem lista stu największych firm regionu zyskiwała na popularności, a nam dziś trudno sobie wyobrazić DTS bez jej dorocznej publikacji. Ubiegłoroczne wydanie DTS Biznes przebiło niewyobrażalny niegdyś sufit i po gazetę sięgnęła liczba czytelników zarezerwowana dotychczas dla ogólnopolskich tygodników opinii. Co ich przyciąga? Z jednej strony z całą pewnością unikalne na skalę kraju zestawienie przychodów wszystkich największych firm regionu, ale również m.in. wywiady z największymi przedsiębiorcami Sądecczyzny. Dzisiaj na naszych łamach publikujemy jubileuszowe 15. zestawienie największych firm i nie mamy wątpliwości, że kolejny raz, oprócz rekordowego zainteresowania, wzbudzi również ożywione dyskusje.
Moją wyobraźnię najmocniej poruszyła jednak historia nieco zapomnianego sukcesu biznesowego w naszym regionie. To trochę dziwne, że zapomnianego, wszak dotyczy numeru 1. na naszej liście, największej firmy regionu. W lokalnych mediach wielokrotnie powtarzane były już mity założycielskie wielu czołowych sądeckich przedsiębiorstw, pełne mniej lub bardziej podbarwionych anegdot. W potoku bieżących biznesowych informacji odeszła do muzeum postać założyciela największego tu przedsiębiorstwa – Tymbarku. Inżynier Józef Marek tworząc ówczesną Owocarnię w samym sercu limanowskich sadów, ani przez sekundę nie mógł marzyć, że po 90 latach będzie to największa firma bardzo aktywnego gospodarczo regionu. Dzisiaj w gazecie wracamy do historii legendarnego inż. Marka, a opowiada ją dla Państwa – w wersji pełnej rodzinnych anegdot – jego prawnuczka, studentka sądeckiej ANS – Aleksandra Mrózek. Polecam! Być może w tej opowieści wielu sądeckich przedsiębiorców odnajdzie siebie i wątki podobne do swoich biznesowych początków. Józef Marek owładnięty zapałem oraz ideą jaka przyświecała jego misji, często nie tracił czasu na codzienne powroty do domu. Po prostu zasypiał na podłodze w tworzonej przez siebie spółdzielni, by rano jeszcze szybciej móc wrócić do pracy. Wątek spółdzielczości jest zresztą mocno obecny na łamach tego wydania DTS. Idea i misja banków spółdzielczych w naszym regionie jest jeszcze starsza niż społeczno-biznesowy pomysł Józefa Marka, a banki z charakterystycznym zielonym szyldem, coraz bardziej aktywne w lokalnym krajobrazie gospodarczym. Zapraszam do lektury!

























































































































































































































