Sandecja w obecnym sezonie, pod wodzą nowych właścicieli, rozegrała już jedenaście spotkań ligowych. Od czasu przejęcia sterów w klubie przez Arkadiusza Aleksandra i Grzegorza Stawiarskiego minęły już trzy miesiące. Wydaje się, że to dobry moment, aby porozmawiać o dotychczasowych dokonaniach oraz kwestiach bieżących. Były piłkarz, a następnie dyrektor i później prezes Biało-Czarnych, obecnie w nowej roli udzielił wywiadu dla DTS24. Rozmowę prowadził Michał Śmierciak.
Najważniejszy chyba na dzisiaj temat związany z klubem, to zdrowie trenera. Jak obecnie czuje się szkoleniowiec i co tak naprawdę się dzieje? Klubowy komunikat był bardzo enigmatyczny.
Arkadiusz Aleksander: Jak doskonale wiesz, nieco ponad tydzień temu trener Łukasz Mierzejewski po meczu trafił do nowosądeckiego szpitala na badania. Po wyjściu nadal konsultuje się ze specjalistami. Przeszedł między innymi tomograf i rezonans magnetyczny, bo wciąż miał różne dolegliwości. Lekarze zalecili mu dużo odpoczynku, musi się oszczędzać, ponieważ trener nadal ma zbyt wysokie ciśnienie krwi. Jest to sytuacja, która pilnie wymaga dalszej diagnostyki. Wiadomo, że zdrowie jest najważniejsze, dlatego obowiązki prowadzenia drużyny zeszły na inny plan i musi on odpuścić najbliższe mecze. Szkoleniowiec może liczyć na nasze pełne wsparcie.
W niecodziennych okolicznościach do sztabu szkoleniowego dołączyliście dość niespodziewaną postać. To były kapitan Sandecji, który w jej barwach rozegrał osiem sezonów i wiele osób uważa go za klubową legendę. Skąd pomysł, żeby Jano Frohlich pełnił taką funkcję?
– Zgadza się. Zdecydowaliśmy się na taki dość nietypowy wariant, żeby dać drużynie pozytywny impuls w tym trudnym momencie. Trzeba pamiętać, że Janek ma duże doświadczenie z boiska, a po zakończeniu gry zdobył licencję trenerską UEFA A. Doskonale zna funkcjonowanie sztabu szkoleniowego, bo był przez wiele lat dyrektorem sportowym, czy na rodzimej Słowacji nawet prezesem klubu. Pełni on obecnie tymczasowo funkcję asystenta trenera, ale jego głównym zadaniem jest dbanie o dyscyplinę, jak również doglądanie, aby wszystko wokół drużyny funkcjonowało płynnie pomimo nieobecności pierwszego szkoleniowca. Wszystko wskazuje na to, że Łukasz Mierzejewski będzie musiał odpuścić jeszcze kilka meczów. Jeżeli jego problemy zdrowotne będą znacznie się przedłużać, to wtedy będziemy się zastanawiać, co zrobić w takiej sytuacji. Na razie wszystko jest poukładane.
Przydarzyła się Wam teraz dwutygodniowa przerwa w zmaganiach ligowych. To chyba idealny zbieg okoliczności, który sprawił, że macie czas aby przeanalizować wszystko na spokojnie?
– Oczywiście, masz rację. Drużyna może spokojnie pracować, natomiast trener może poświęcić się w pełni dbaniu o własne zdrowie. Nie jest to sytuacja standardowa, dlatego wymaga od nas dużo rozwagi i przemyślanych ruchów. W rundzie jesiennej pozostało jeszcze kilka kolejek do rozegrania, a my chcemy trzymać się naszych przedsezonowych założeń, czyli utrzymywać miejsce w pierwszej szóstce. Nie zakładaliśmy przecież awansu w pierwszym sezonie, jako beniaminek. Można zatem powiedzieć, że sytuacja w tabeli przebiega zgodnie z planem, bo zajmujemy właśnie wspomniane szóste miejsce w ligowym zestawieniu. Walkę o awans zakładaliśmy dopiero w przyszłym sezonie.
Czyli w przerwie zimowej nie będziecie wykonywać spektakularnych ruchów?
– Naszym zdaniem drużyna jest kompletna i jeśli wszyscy zawodnicy będą zdrowi, to nie przewidujemy raczej jakichś większych ruchów transferowych. Na ocenę postawy całego zespołu, czy też poszczególnych zawodników przyjdzie jeszcze odpowiedni czas i będzie to dopiero po rundzie jesiennej. Dużo też będzie zależało od naszej sytuacji w tabeli, bo to też zapewne będzie miało duży wpływ na nasze działania. Oczywiście my, jako właściciele musimy mieć w głowie opracowany zarówno wariant, na spokojne utrzymywanie się w okolicach szóstego miejsca, jak również uplasowania się przykładowo na pozycji lidera. Powtarzam jednak, że działania będą uwarunkowane sytuacją.
No właśnie, a co jeśli pojawi się realna szansa walki o awans? Mówisz, że będziecie mieć gotową strategię, ale nie wierzę w spokojne oczekiwanie. Musieliście to już przecież omawiać.
– Prawda jest taka, że jeśli realnie znajdziemy się na miejscu, które będzie pozwalało poważnie myśleć o awansie, a wszystkie okoliczności będą ku temu zmierzały, to dlaczego mamy nie spróbować? Mamy przecież stabilną sytuację finansową. W przerwie możemy pozwolić sobie na nazwijmy to dwa lub trzy duże transfery. Nasi sponsorzy solidnie nas wspierają, ale też nie ukrywam rozmawialiśmy o ewentualnej walce o I ligę i zadeklarowali oni swoją znaczącą pomoc w razie takiej sytuacji. Na pewno się nie wystraszymy. Postawimy wszystko na nasze mocne karty, jednak ponownie zaznaczam, że jesteśmy beniaminkiem i zakładaliśmy przed sezonem pierwszą szóstkę.
Premie za ewentualny awans chyba jednak wyznaczyliście? No i zapewne kibiców oraz sympatyków klubu ciekawi, jak wyglądacie z wysokością wynagrodzeń na tle ligowych rywali.
– Pensje naszych piłkarzy, to ścisła czołówka drugiej ligi. Oczywiście kwot nie mogę Ci ujawnić, ale co jest bardzo ważne, to wszystko regulowane jest terminowo. Jeśli chodzi natomiast o premie, wypłacamy je każdorazowo za zwycięstwa. Tutaj oczywiście również nie mogę zdradzić wartości, ale zaznaczam są one wysokie. Mamy najwyższe premie na naszym szczeblu rozgrywkowym, a myślę w zestawieniu z klubami pierwszoligowymi również nie mamy się czego wstydzić. Warto jest więc u nas wygrywać mecze. Stabilność finansowa i regularność wypłat, to dla nas priorytet i wiele naszych działań zmierza właśnie do tego, abyśmy ten stan utrzymywali.
Mówisz o zwycięstwach, a w meczach u siebie po oficjalnym otwarciu stadionu jeszcze nie wygraliście. Co ciekawe w przeszłości Sandecja była najmocniejsza właśnie grając przy Kilińskiego 47.
– Trudno powiedzieć co się dzieje. Tak naprawdę zagraliśmy na oficjalnie otwartym stadionie dopiero trzy mecze, co prawda jeszcze bez zwycięstwa, ale one z pewnością przyjdą. Wierzę w to. Może to jakiś rodzaj presji? Wiesz, na każdym z tych spotkań mieliśmy komplet widzów. Właściwie w całej Polsce na nowych stadionach nie zdarzało się, aby tak zapełniać stadion co mecz po tym debiutanckim, historycznym spotkaniu. U nas w Nowym Sączu każdorazowo są pełne trybuny, świetny doping i nie ukrywajmy, ta forma jakiejś presji względem stadionu budowała się przecież przez wiele miesięcy. Wierzę, że w kolejnych meczach będzie już tylko lepiej.
Kontuzje znacząco wpłynęły na postawę drużyny? Simeon Oure pokazał się ze świetnej strony, a później zniknął w gabinetach lekarskich. Vojtech Kubista po transferze nie zdążył nawet zadebiutować.
– Simeon to bardzo ważny zawodnik dla naszego zespołu, napędza formację ofensywną. Świetnie się wkomponował i błyszczał kreatywnością, umiejętnościami technicznymi czy szybkością. Narzeka obecnie na problemy z kolanem, ale trudno powiedzieć o tym coś więcej, bo był problem ze zdiagnozowaniem tego urazu. Vojtech borykał się od początku z problemami mięśniowymi, ale już wraca do pełnej sprawności. Mając do dyspozycji pełną kadrę, na pewno będziemy przecież mocniejsi. Jeszcze raz podkreślę, że my jesteśmy tylko beniaminkiem. Jeśli ktoś się spodziewał, że wejdziemy do tej drugiej ligi z niższego piętra i wszystkich będziemy rozstawiać po kątach, to były raczej naiwne życzenia niż realna ocena naszych możliwości. Nie ma powodów do paniki, ani wykonywania nerwowych ruchów.
Mówisz o trudnym do zdiagnozowania urazie Simeona Oure. Nie ukrywajmy Arek, że zamieszanie transferowe niejednemu zawodnikowi przecież zrobiło bałagan w głowie. Może to nie kolano jest głównym problemem?
– Nie chcę definiować tego w ten sposób, a już na pewno wygłaszać jakichś podejrzeń czy autorskich interpretacji. Trzeba tutaj sobie jasno powiedzieć, że byliśmy gotowi przeprowadzić ten transfer. Trzy kluby były bardzo mocno zainteresowane, a oferty przysłowiowo leżały na stole. Niestety żadna z nich nie spełniała naszych oczekiwań finansowych. Jak wcześniej mówiłem mamy stabilny budżet, nie musimy rzucać się na każdą złotówkę. Nie chcieliśmy sprzedawać poniżej wartości, jaką naszym zdaniem prezentuje ten zawodnik. Rozpocznie się nowe okienko, to być może będziemy rozmawiać o nowych wówczas ofertach. Fakt, że kontuzja przytrafiła się właściwie zaraz po tym, kiedy transfer przestał być realny? To jest sport, jak wiesz różne rzeczy się przecież zdarzają.
Pozostając w temacie transferów. Czy mówiąc kolokwialnie w Waszych zasobach są młodzi zawodnicy, którzy dobrze rokują i mogą wzbudzać transferowe zainteresowanie innych klubów?
– Mamy młodych zawodników w pierwszej drużynie i będących w zespołach młodzieżowych. Każdego z nich obserwujemy. Pielęgnujemy ich rozwój. Staramy się, żeby rozwijali się na miarę swoich możliwości. Część jest w orbicie pierwszego zespołu, natomiast inni występują w drużynach juniorskich. Planujemy też współpracę z uczelniami i szkołami, aby młodzi piłkarze mieli wsparcie edukacyjne i sportowe. Jednak w tych obecnych rocznikach juniorskich trudno powiedzieć, aby ktoś się na tyle mocno wyróżniał, żeby wróżyć mu już duże transfery czy wielką karierę. To jest moment, kiedy zdobywają oni niezbędne doświadczenie.
Jak się funkcjonuje na nowym stadionie? Kiedy grałeś w Sandecji, takiego obiektu brakowało.
– Stadion jest nowoczesny, dodatkowo bardzo przyjemny dla oka. Mecze u siebie mamy bardzo dobrze zorganizowane. Jestem z tego faktu bardzo zadowolony. Sprzedaż w klubowym sklepie rośnie, bo sprzedaliśmy obecnie więcej koszulek niż przez ostatnie dziesięć lat. Loże dla sponsorów są w pełni zagospodarowane, co buduje pozytywny wizerunek klubu. Funkcjonowanie całego zaplecza działa na wysokim poziomie. Muszę się tym pochwalić, bo naprawdę jest czym. Pracownicy klubu realnie dają z siebie wszystko i widać tego efekty, dlatego warto im publicznie podziękować za zaangażowanie. My jako właściciele chcemy, że cała ta organizacja wyglądała na takim poziomie, jak obecnie, a może uda nam się jeszcze pewne rzeczy udoskonalić. To wszystko wpływa na pozytywny wizerunek Sandecji. On z kolei przekłada się na zaangażowanie sponsorów.
Tak zwana „wieść gminna” niesie, że rozpoczynacie ścisłą współpracę z Wyższą Szkołą Biznesu, a przecież w ostatnich latach klubowi znacznie bliżej było do Akademii Nauk Stosowanych.
– Tak. Podpisaliśmy wstępną umowę z Wyższą Szkołą Biznesu. Od września w przyszłym roku planujemy projekt partnerski, wykorzystując ich obiekty sportowe i edukacyjne. To zupełnie nowy temat, który wcześniej nie był poruszany w kontekście naszego klubu. Swoją drogą ciekawe, jak to do Ciebie dotarło. Uczelnia zapewni nam wszystko, czego potrzebujemy, aby drużyna mogła trenować i pracować na najwyższym poziomie. Jest to tylko jeden z projektów, nad którymi pracujemy z myślą o przyszłości. Musimy cały czas patrzeć w przód. Przypominam, że w klubie jesteśmy dopiero od lipca, więc nie mieliśmy specjalnie dużo czasu, żeby wszystko dopracować.
Jesteś właścicielem klubu. Inaczej patrzysz na to wszystko, niż kiedy byłeś jego zawodnikiem czy pracownikiem. Kiedy spoglądasz na ten debiutancki sezon, ze wszystkimi jego okolicznościami, to co Cię tak realnie zaskoczyło?
– Jeśli chodzi o kwestie sportowe, to mówię zupełnie szczerze – niczego nie umiem teraz wymienić. Zakładaliśmy, że będzie nam trudno jako beniaminkowi, ale chcieliśmy ambitnie trzymać się w czołówce tabeli i to nam się udaje. Można było też się spodziewać wysokiej frekwencji, bo przecież długo tej piłki nożnej oglądanej na żywo nie było w Nowym Sączu. Szokować może natomiast zainteresowanie sektorem rodzinnym. Przerasta ono nasze możliwości. Niestety nie możemy tego sektora umieścić gdzieś indziej, bo takie są uwarunkowania i obostrzenia w przepisach. A szkoda. Jestem pewny, że mając dwa razy tyle pojemności do dyspozycji, to również byśmy tę przestrzeń zapełnili. Na pewno bardzo mnie to cieszy, ale też trochę zaskakuje, bo przecież o to pytałeś.
rozmawiał Michał Śmierciak
Czytaj także: Łukasz Mierzejewski opuści mecz ligowy. Zaskakująca postać na ławce trenerskiej
fot. Adrian Maraś


























































































































































































































