Informując o tym, że po meczu z Unią Skierniewice do szpitala trafił Łukasz Mierzejewski, wiedzieliśmy o podejrzeniu poważnych problemów ze zdrowiem. Przeszedł on specjalistyczne badania, po czym mógł wrócić do domu, jednak sytuacja nie jest tak optymistyczna, jak powiela się w wielu przekazach medialnych. Szkoleniowiec nadal nie może normalnie pracować, dlatego też podjęto decyzję o jego absencji na zbliżającym się spotkaniu ligowym.
– Trener naszego zespołu w najbliższym spotkaniu w Kaliszu nie poprowadzi drużyny z ławki trenerskiej. W obecnej chwili potrzebuje on chwili odpoczynku i regeneracji – dowiadujemy się w klubie.
W tym trudnym momencie zespół wymaga odpowiednich bodźców i właściciele postanowili zastosować pewien ciekawy wariant personalny. Mianowicie do sztabu szkoleniowego tymczasowo dołączono człowieka, który latami pracował na status legendy w Nowym Sączu, a Sandecja na długo stała się jego drugim domem.
Jan Frohlich, bo o nim mowa, obecnie piastuje w klubie stanowisko Dyrektora ds. Skautingu. Wcześniej łącznie przez osiem sezonów występował w biało-czarnych barwach, w większości pełniąc funkcję kapitana. Jeszcze podczas piłkarskiej kariery łączył grę ze stanowiskiem dyrektora sportowego, a po zawieszeniu przysłowiowych korków na kołek, zamienił zieloną murawę na gabinet na stadionie przy ulicy Kilińskiego 47.
Czytaj także: Sandecja jest bezradna u siebie. Stadion trzeba odczarować
fot. Adrian Maraś


























































































































































































































