Dobry smak na koniec lata

Dobry smak na koniec lata

„Latem nie wyjeżdżam turystycznie poza Sądecczyznę, żeby nie obniżać sobie standardu”, powiedział kiedyś jeden z największych naszych ziomków, dr Krzysztof Pawłowski, założyciel WSB-NLU. Pomyślałem wtedy, że te słowa to taki lokalny patriotyzm i ni cholery nie mogłem się z tym zgodzić.

Ale… Niedawno mojego syna odwiedzili trzej znajomi z Grecji. Chciał im szybko coś pokazać. No to ruszyli.

Nowy Sącz: lody w znanej lodziarni, Bazylika św. Małgorzaty, parę fotek w cieniu kamienic i widok z ruin zamku na Tatry zrobiły robotę. Potem rowerami do Starego Sącza, klasztor, rynek jak z pocztówki, obiad w Marysieńce, po nim deser (znów lody) u starosądeckiego cukiernika. Rytro gdzie Poprad mruga wodą. Szybki spacer po Piwnicznej, bo jeszcze Wierchomla czeka.

Dzień drugi i rośnie skala. Muszyna; pierwszy zachwyt. Jaworzyna tu szczęki opadają. Krynica: spacer, park, Góra Parkowa. Dzień kolejny to Szczawnica, która podnosi poprzeczkę. Spływ Dunajcem, sweet focie na Sokolicy, a na dokładkę skok na rowery i do Czerwonego Klasztoru na gulasz z knedlikami. Goście nie mogą uwierzyć.

Dzień „odpoczynku”: jezioro Rożnowskie. Rejs statkiem, rowerki wodne, pstrąg. Cisza na zaporze, która ma własny soundtrack.

I teraz pytanie: czy tutaj u nas da się odpocząć przez siedem dni? Nie ma mowy. Jeśli ktoś chce odpocząć, musi przyjechać na miesiąc. Zimą na kolejny.

W takiej jednej genialnej reklamie Marcin Kydryński mówił, że „dobry smak rodzi się z czasem”. Ja właśnie chyba dojrzałem, bo dziś już wiem co rektor Pawłowski miał na myśli. Mieszkamy w miejscu, w którym standard jest “top level”. To jest luksus, którego nie trzeba rezerwować.

Doceniajmy, gdzie żyjemy bo tutaj naprawdę jest genialnie.

Filmoteka dts24

217 Videos