Gdy wszyscy uciekają troszcząc się o swoje zdrowie i życie, oni idą w przeciwną stronę. Praca strażaka nigdy nie była łatwa, w końcu oddanie swojego życia w imię bezpieczeństwa drugiej osoby, której często nawet się nie zna, jest najwyższą formą poświęcenia. 11 września 2001 roku podczas działań ratowniczych po zamachu na World Trade Centre zginęło 343 strażaków, w tym 3 Polaków. Wczoraj upamiętniono ich ofiarę.
11 września, w mglisty wieczór 54 sądeckich strażaków w pełnym umundurowaniu ważącym około 30 kilogramów wspięło się na szczyt wieży widokowej w Krynicy-Zdroju. W ten sposób po raz kolejny uczcili pamięć nowojorskich mundurowych poległych w czasie działań ratowniczych po zamachu na World Trade Centre. Tym samym jest to największa liczba strażaków jaka zginęła w czasie jednej akcji.
Udział w tym wydarzeniu wzięli funkcjonariusze Komendy Miejskiej PSP w Nowym Sączu oraz druhowie z Ochotniczych Straży Pożarnych z: Florynki, Krasnem Potockiem, Lipnicy Wielkiej, Kamianny, Mochnaczki Wyżnej, Raciborowic, Chochorowic, Nawojowej, Czerniec, Muszyny Folwark, Jasiennej oraz Mszalnicy. W tym roku udział w akcji na Sądecczyźnie wzięli również mundurowi z gminy Michałowice koło Krakowa.
Strażacy narażają swoje życie każdego dnia, a czasem część z nich z akcji nie wraca. Ich praca nigdy nie była łatwa. Syreny w całej Polsce nie raz i nie dwa wybrzmiały jako hołd dla poległych na służbie mundurowych, którzy nie zawahali się oddać swojego życia w zamian za bezpieczeństwo osób, których przeważnie nawet nie znają.
















































































































































































































