Pije Kuba do Jakuba. Zabić śmiechem

Pije Kuba do Jakuba. Zabić śmiechem

Mówimy czasem, że można zabić śmiechem, albo że można umrzeć ze śmiechu, myśląc o sytuacjach tak zabawnych, że wydaje się nam, iż braknie nam tchu. Ale ja nie o tym.

Inaczej rozumiejąc to określenie, można komuś zrobić krzywdę obśmianiem, drwiną, kpiną, szyderstwem, które stają się stygmatyzacją, odzierającą kogoś z godności, dobrego imienia, są formą słownej przemocy. Ale o tym też nie.

Ja o tym, co dobrze wyartykułował Juliusz Słowacki w „Lilli Wenedzie”: „Śmiech ludzki jest zabójczą bronią; więcej on strącił koron z głów posępnych, niż ci się zdaje”. Są ludzie, którzy tak bardzo chcą uchodzić za poważnych, groźnych, władczych, strasznych, że nie są w stanie uchwycić tej cienkiej czerwonej linii, za którą nikt już się ich nie boi, nie szanuje, nie podziwia, nie docenia, ale każdy drze z nich łacha. Zapewne takie potencjalne ryzyko dotyczy wszystkich, ale szczególnie narażeni na nie są ludzie z tzw. świecznika, funkcyjni, zajmujący jakieś stanowiska: a to dyrektor, a to radny, a to proboszcz, a to prezes, a to wójt/burmistrz/prezydent. Puszą się, rządzą, straszą, próbują błyszczeć, sadzą się, snobują, brylują, chcą imponować – „próżny trud”. Wzbudzają u ludzi wyłącznie śmiech. I wówczas jest on rzeczywiście zabójczą bronią. To dokładnie ta sama reguła, co w świecie polityki – jak ktoś stał się memem, jest już po nim.

Więc z dobrego serca taka rada: jak już chcecie być tacy groźni, władczy i nie-wiadomo-jacy-ważni, to uważnie patrzcie pod nogi, gdzie ta cienka czerwona linia. Bo jak ją przekroczycie, to koniec. Drogi powrotu nie ma.

Jakub Marcin Bulzak

Czytaj też:

Później może już nie nadejść Panie Prezydencie

Filmoteka dts24

217 Videos