„Cisza jak ta” – czyli śpiewać każdy może, ale czego nam nie wolno?

„Cisza jak ta” – czyli śpiewać każdy może, ale czego nam nie wolno?

Dokładnie o północy zamilkną spoty wyborcze. Uśmiechnięte lico kandydatów przestanie wyskakiwać z lodówek. W mediach społecznościowych niektórzy zaczną udawać, że coś wiedzą, choć tak naprawdę nie wiedzą niczego. „Sza, cicho sza czas na ciszę” – te słowa przeboju Budki Suflera z 1993 roku mają sugerować nam polityczny detoks od tego, co działo się ostatnio w mediach i przestrzeni publicznej. Przypomnimy sobie o wyborach dopiero w niedzielę, czyli wtedy, gdy polityczny festiwal informacyjny znowu nas zewsząd zacznie atakować.

W tym miejscu niektórzy zalecają odtworzyć sobie wspomnianą klasykę polskiej piosenki, zaśpiewaną przez Krzysztofa Cugowskiego – emocjonalną balladę o milczeniu, które boli, parzy i sprawia, że człowiek zaczyna rozmawiać sam ze sobą. Brzmi znajomo? Tak, dokładnie tak czuje się przecież w ciszy wyborczej przeciętny wyborca, który nagle nie może przeczytać ani jednego wpisu o tym, że „tylko pan X zagwarantuje przyszłość jego dzieciom, a jego życie codzienne zamieni się w baśń o nieposkromnionym dobrobycie”.

Skąd tyle analogii do twórczości Budki Suflera? Otóż pomysł ten przypadkowo i w sposób przez siebie niezamierzony podsunął jakiś czas temu nietuzinkowy radny z Nowego Sącza. Artur Czernecki, czyli skądinąd bardzo sympatyczny samorządowiec, który w przypływie pozytywnych emocji postanowił pośpiewać sobie w samochodzie, a następnie uraczyć tą twórczością wszechświat, umieszczając ją w mediach społecznościowych. Zresztą poczujmy ten klimat wspólnie…

Żeby było jasne: cisza wyborcza to nie sezon ogórkowy, tylko okres bez agitacji politycznej. I choć brzmi to jak żart w kraju, gdzie nawet serwetki w barze mlecznym mają swój światopogląd – prawo to prawo. A za jego złamanie grożą kary. I to konkretne do miliona złotych! Tak, to nie żart. Za zdjęcie na Instagramie można słono zabulić. Oczywiście jeśli od dawna nosimy na ręce tatuaż z wizerunkiem jednego z kandydatów, to pewnie uda nam się z tego jakoś wymiksować. Jednak nagranie filmiku z wizerunkiem osoby aspirującej do funkcji Prezydenta Rzeczypospolitej na tle polskiej flagi wrzucone do Internetu, może narazić nas na konsekwencje. Cisza wyborcza to dla wielu pierwszy moment od tygodni, żeby posłuchać siebie, a nie kolejnego eksperta z Facebooka, który ponoć wie, jak połączyć dwie sprzeczne ze sobą ustawy, aby naprawiły działanie państwa. Można odpocząć. Zrobić sobie przerwę od polityki. Przemyśleć, czy nie lepiej jednak głosować na kogoś, kto mówi mniej, ale robi więcej.

Czego nam nie wolno? Tutaj możemy podać kilka prostych i poglądowych przykładów:

  • Rozwieszać plakatów, rozdawać ulotek, nosić koszulek z hasłem „Głosuj na Pana X”.
  • Pisać w mediach społecznościowych –  „Głosujcie na…” – nawet w komentarzach czy memach.
  • Prowadzić kampanii wyborczej, nawet szeptanej („Sąsiedzie, ten Y, to porządny chłop. Trzeba zagłosować”).
  • Publikować wyników sondaży, exit polls czy przecieków spod lady.

Tutaj można wymieniać kolejne przykłady, ale chyba łatwo sobie wyobrazić, co to znaczy agitacja wyborcza w dzisiejszych czasach. Konkretnie o szczegółach informuje PAP [CISZA WYBORCZA].

A co bez najmniejszych wątpliwości wolno zrobić? Na przykład słuchać utworu „Cisza jak ta” i rozważać, czy demokracja w Polsce to bardziej ballada, czy jednak disco polo. Natomiast co ważne, można w niedzielę między godziną 7:00 a 21:00 iść do swojej komisji wyborczej, pobrać karty i za pomocą długopisu oddać swój głos w tych wyborach, po czym wrzucić go do urny.

Dla ciekawskich oryginalne wykonanie piosenki napisanej przez Andrzeja Mogielnickiego do muzyki skomponowanej przez Romualda Lipko i Krzysztofa Cugowskiego z Budki Suflera:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Filmoteka dts24

217 Videos