Piłkarze z Nowego Sącza nie zdołali pokonać na wyjeździe drużyny KS Wiązownica. Remis pozwolił zdobyć jeden punkt, ale nie udało się wykorzystać potknięcia drugiego w tabeli Podhala Nowy Targ, które poniosło porażkę w Ostrowcu Świętokrzyskim. Obecnie ligowym liderem jest Sandecja z dorobkiem 51 oczek.
Jak trener podsumował ostatnie spotkanie? – Nie będzie już łatwych meczów. Drużyna z Wiązownicy jest na tym miejscu, na którym jest i było widać w trakcie meczu u nich dużo prostej gry. Takich cech wolicjonalnych i na to byliśmy przygotowani. W pierwszej połowie mieliśmy problem z fazą przejściową, gdzie przeciwnik po odbiorze grał bezpośrednio do napastników. Tutaj mieliśmy takie drobne faule i z tego się wzięła pierwsza bramka stracona. To był rzut wolny – powiedział Łukasz Mierzejewski.
– Więcej sytuacji, które Wiązownica stworzyła sobie nie przypominam. Jednak te podania długie, zagrania za plecy czy bezpośrednio na napastników sprawiały nam dużo kłopotów. Możemy mieć pretensje do siebie. Momentami wdaliśmy się w taką grę, jak przeciwnik chciał, ale też boisko nie pozwalało na to, aby tutaj pięknie coś budować. Zawodnicy widocznie tak ocenili ze swojej perspektywy, że ciężko grać krótkimi podaniami i kreować atak pozycyjny – dodał szkoleniowiec drużyny z Nowego Sącza.
Sandecja musiała gonić wynik od 22 minuty meczu. – Brawa za drugą połowę, bo dążyliśmy do remisu i zwycięstwa. Dużo kontrowersyjnych sytuacji. Na pewno trzeba zobaczyć, później przeanalizować, bo było dużo emocji oraz stykowych momentów w polu karnym. Mamy remis. Zdobywamy punkt, a może tracimy dwa można powiedzieć. Nie ma co się załamywać, bo gramy dalej i jesteśmy w tej grze, walczymy dalej – podkreślił trener.
– Każdy moment jest ważny. Myślę, że do końca sezonu będzie tu walka i na każdym meczu trzeba się koncentrować, a nie patrzeć daleko w przód. Liga jest na tyle wyrównana, co pokazują różne wyniki, że trzeba się przygotowywać do kolejnych wyzwań. Co będzie na koniec? Zobaczymy – podsumował Łukasz Mierzejewski.
Czytaj także: Chętni na kupno Sandecji stanęli przed Radą Miasta…



































































































































































































