Od sześciu lat nie było go w zawodowym ringu, ale wraca już 31 maja na specjalnej gali w Nowym Sączu. 39-latek, którego walki zawsze budziły sporo emocji znów zaprezentuje się kibicom i wiele wskazuje na to, że nie będzie to jednorazowa przygoda. Zapytaliśmy naszego lokalnego wojownika o ten powrót i sportowe plany na przyszłość.
Andrzej Sołdra zasłynął tym, że nie bał się wyzwań i podejmował rywalizację z wyżej notowanymi bokserami. Pokonał przecież bardzo niebezpiecznego Dawida „Cygana” Kosteckiego, mierzył się z posiadaczem kilku mistrzowskich pasów Vincentem Feigenbutzem, czy wysoko notowanym w rankingach wówczas Robertem Parzęczewskim. Ostatni pojedynek Nowosądeczanin stoczył w 2019 roku, kiedy przegrał w Anglii przez techniczny nokaut z zawodnikiem gospodarzy Lyndonem Arthurem. 39-letni dzisiaj Andrzej Sołdra legitymuje się zawodowym rekordem 15 zwycięstw, w tym 7 odniesionych przed czasem, a także siedmioma porażkami i jedną walką zakończoną remisem.
– Pomysł mojego występu na tej gali wyszedł od organizatorów. Jako, że odbywa się ona w Nowym Sączu, to dostałem telefon z propozycją walki podczas tego wydarzenia. Zadzwonił do mnie Mateusz Nosek, z którym znamy się prywatnie od kilku lat. Bywał on na moich walkach w roli kibica i teraz wiedząc, że cały czas drzemie we mnie chęć powrotu na ring, po prostu zaprosił mnie do udziału w tym przedsięwzięciu – wyjaśnił Andrzej Sołdra w rozmowie z DTS24.
Czy powrót na ring oznacza równocześnie wznowienie kariery, czy to tylko jednorazowa okazja do oficjalnego pożegnania z ringiem przed własną publicznością? – Chciałbym, aby moje wejście do ringu przy tej okazji nie było jednorazowe. Myślałem o tym od pewnego czasu, ale z różnych przyczyn termin powrotu się opóźniał. To jednak jest dłuższy temat, o którym może kiedyś zdecyduje się opowiedzieć przy innej okazji – powiedział bokser z Nowego Sącza.
– Walka będzie odbywać się na zasadach bokserskich. Na razie omawiane są szczegóły i dopinane pewne ustalenia, ale prawdopodobnie będzie to walka pokazowa. Nie to jest jednak najważniejsze, bo gwarantuje ze swojej strony sporo emocji i dobre sportowe widowisko. O tym jestem przekonany – dodał 39-latek, po czym zasugerował, że ma już pomysł na to, jak dalej potoczą się jego sportowe losy. – Plany są zawsze, ale nie trzeba o nich mówić, tylko je realizować.
Sześć lat nie było go w ringu, jak radził sobie bez walk? – Nie wiem czy patrząc na codzienność, to żyłem jakoś zupełnie inaczej. Na pewno brakowało mi tej czystej, sportowej adrenaliny, jaka wiąże się z przygotowaniami do walki. Całą otoczką obozu przygotowawczego. Mimo tego, że nie byłem aktywnym bokserem, to cały czas trenowałem. Jest to duża część mojego życia i cały czas daje mi to dużą frajdę. Podczas nieobecności na ringach znalazłem sobie zajęcie, które sprawia mi przyjemność. Nie narzekam – podsumował Andrzej Sołdra.
Czytaj także: Dawid Janczyk nie zapomniał jak zdobywa się bramki [FILM]
fot. Facebook/Andrzej Sołdra


























































































































































































































