Według zapowiedzianych terminów, bardzo powoli zmierza do końca najbardziej medialna inwestycja kolejowa w historii Nowego Sącza. Co prawda ważniejsze było pojawienie się pierwszego torowiska na terenie miasta w 1873 roku, albo budowa dworca jakieś 36 lat później, ale z wiadomych przyczyn dużej ilości wszelkiej maści przekazów wówczas nie było. Kiedy to przedsięwzięcie się już wreszcie skończy, to warto rozważyć przyznanie medali za wytrwałość dla mieszkańców kilku nowosądeckich osiedli. Jednym z nich bez wątpienia jest Kaduk.
O tym, że tamtejsza społeczność boryka się niemal z wykluczeniem komunikacyjnym pisaliśmy wielokrotnie. Ogromne korki właściwie od rana do wieczora i bardzo mocna redukcja w kursowaniu autobusów, to tylko jedna część problemu. Przecież do dworca MPK nie jest zbyt daleko, więc można podejść pieszo, aby stamtąd udać się w podróż obierając dowolny kierunek. No właśnie i tutaj pojawia się kwestia feralnego przejścia obok przebudowywanego skrzyżowania ulic Zielonej, Kolejowej oraz Asnyka, która na zawsze pozostanie już nieprzejezdna. Ścieżka prowadząca przez nienachalnie komfortowy tunel, jak również pełna niespodzianek przeprawa zwana „torem przeszkód”, dość skutecznie zniechęcają mieszkańców do wypraw poza osiedle.
Od kilku dni wspomniane przejście obok przebudowywanego skrzyżowania zostało wydłużone z uwagi na prace trwające na ulicy Kolejowej. Dzięki temu śmiałkowie przedzierający się przez utrudnienia terenowe na granicy Kaduka, mają do pokonania kilkadziesiąt dodatkowych metrów na trasie. Co ciekawe po ostatnich przymrozkach jest to subtelna ślizgawka, natomiast przy słonecznej pogodzie przybiera ona formę błotnego slalomu między kałużami. Pomijając już aspekt czystości odzieży po takim spacerze, to pokonanie trasy chociażby wózkiem, to już spore wyzwanie. Ilość krytyki, jaka dotarła do naszej redakcji po tych nowościach na szlaku jest bardzo obszerna, a także bogata w epitety, które polskie normy uznają za wulgarne i obraźliwe.
Jak widać w poniższej galerii zdjęć, weterani tych zmagań przełajowych wyłamali już przęsło płotu ogradzającego ścieżkę i dzięki temu mogą omijać błoto na rzecz dawnego chodnika wzdłuż ulicy Kolejowej. Problem zgłaszano już także do Zarządu Osiedla Kaduk.
– Naprawdę dziwię się, że przy tak wielkiej inwestycji, która kosztuje przecież kilkaset milionów nikt nie pomyślał, aby wysypać ten odcinek jakimś klińcem czy innym kamieniem. Przebudowa tego małego skrzyżowania ulic Kolejowej z Waryńskiego ma potrwać kilka wiosennych tygodni. Wiadomo, jaka może być wtedy pogoda i nie trudno się domyślić, że błoto i kałuże mogą właściwie uniemożliwiać normalne przejście tym fragmentem. Zwrócę się do wykonawcy o jakieś rozwiązanie mające poprawić sytuację pieszych w tym miejscu – powiedział przewodniczący Dawid Kudełka w rozmowie z portalem DTS24.
Jakie jeszcze perypetie, będą musieli znosić mieszkańcy poszczególnych części Nowego Sącza w związku z trwającą budową mitycznego już niemal połączenia kolejowego Podłęże-Piekiełko? Zapewne sporo, choć trzeba przyznać, że dzięki przedstawicielom lokalnych społeczności udaje się te problemy z czasem niwelować. Tak było choćby w sprawie oświetlenia tunelu grozy na Kaduku, gdzie przez kilka tygodni skuteczną walkę o to udogodnienie prowadził pan Andrzej Kowal. Tamten kłopot udało się rozwiązać, więc jest nadzieja na pozytywnie rozstrzygnięcie także tego problemu. Nie mamy jednak wątpliwości, że różne inne skargi będą się pojawiać.
Czytaj także: Remont chyba wymknął się spod kontroli…




















































































































































































































