Rozmowa z Przemysławem Osuchowskim, współtwórcą programów kulinarnych Roberta Makłowicza i Ewy Wachowicz.
– Czytelnicy DTS24 pewnie nie wiedzą, że Oberżyświat – czyli nasz recenzent alkoholowy – przez wiele lat kreował telewizyjne programy kulinarne w TVP i w Polsacie.
– Owszem, w 1997 r. oddaliłem się od dziennikarstwa gazetowego i przez kilkanaście lat pisałem scenariusze formatów telewizyjnych i je produkowałem.
– Jak długo współpracowałeś z Robertem Makłowiczem, ile odcinków programów kulinarnych wspólnie wyprodukowaliście?
– Przez 10 lat wyprodukowaliśmy 222 odcinki. Tyle telewizja wypuściła, bo był jeden odcinek, który nigdy nie miał premiery. Jego akcja toczyła się w więzieniu i wspólnie z osadzonymi Robert opowiadał o prozie więziennej kuchni. TVP ten akurat temat nie zachwycił. Programy zaczęliśmy w 1998, a współpracę z Robertem zakończyłem jesienią 2007 r. Dzisiaj wszystkie odcinki są dostępne na YouTubie, pierwszych dziesięć z czołówką „W 80 dań dookoła świata”, kolejne już jako „Kulinarne podróże Roberta Makłowicza”.
– Skąd się w ogóle wzięła Twoja współpraca z Robertem Makłowiczem i pomysł na programy kulinarne?
– Z Robertem znaliśmy się od czasów licealnych (V LO im. A. Witkowskiego w Krakowie). W 1997 r. razem z żoną, Ewą Wachowicz założyliśmy firmę producencką. Zaczynaliśmy od talk-show, takie miłe, nikomu niepotrzebne programy, które po jednym sezonie samoistnie zgasły. Ale w jednym z odcinków potrzebowaliśmy człowieka, który by wytłumaczył widzom, jak się wiąże krawaty i muszki. Zaprosiłam Makłowicza, ponieważ chadzał z muszką pod szyją. Kierownikiem produkcji tego naszego programu była Agnieszka Makłowicz, żona Roberta, więc poprosiłem go o udział w programie.
Występował przez cztery minuty, powiedział coś zabawnego o wiązaniu krawatów i zrobił to na tyle fajnie, że od razu zaproponowałem mu, żeby został w programie na stałe, jako spec od savoir-vivre, który będzie odpowiadać na pytania telewidzów. Makłowicz był wtedy dziennikarzem krakowskiej redakcji „Gazety Wyborczej”, ale miał też pewne hobby, za które płaciła mu redakcja. Recenzował krakowskie knajpy.
– Od lekcji wiązania krawatów, a nawet muszki droga jeszcze daleka do wykwintnej kuchni.
– Poczekaj. W naszym programie chciałem zrobić całostkę o grillowaniu. Poprosiłem Roberta, żeby to poprowadził. Kręciliśmy ujęcia w centrum Manggha w Krakowie i on przez 8 minut stał przy grillu i opowiadał o pieczeniu mięsa i warzyw. Zobaczyłem wtedy, że po prostu kamera tego faceta kocha, że on ciągnie cały program. Natychmiast spytałem, czy nie nęci go program kulinarny.
– Co odpowiedział? (…)
Całą rozmowę przeczytasz w specjalnym wydaniu DTS – dostępnym bezpłatnie pod linkiem:
Fot. Z arch. P. Osuchowskiego



































































































































































































