Łzy wzruszenia krewnych Romana Stramki i Zbigniewa Kmiecia, znicz zapalony przez uczestniczkę i zwyciężczynię pierwszej spartakiady i około 350 zawodników z całej Polski zgromadzonych na trasach biegowych należących do Centrum Sportów Zimowych w Ptaszkowej – tak w skrócie można podsumować jubileuszową – 70. edycję Zimowej Spartakiady Dziecięcej, czyli Memoriału Romana Stramki i Zbigniewa Kmiecia.
Pomysłodawcą i organizatorem premierowej spartakiady był sam Roman Stramka, pochodzący z Ptaszkowej. Zapalony sportowiec, ale przede wszystkim bohater wojenny i wzór wartości patriotycznych, który bardzo chciał zadbać o lokalną młodzież. Zaangażował więc swoich przyjaciół do działania, chcąc krzewić w lokalnej społeczności ducha honorowej rywalizacji i postawy obywatelskiej. Pierwsze tego typu zawody odbyły się w 1954 roku. Od tego czasu kolejne pokolenia kontynuowały dzieło. Całą historię opisaliśmy w artykule: Spartakiada w Ptaszkowej, czyli 70 lat pokoleniowej sztafety najwyższych wartości budowanych na sportowym wychowaniu.
Dzisiaj, tuż po godzinie 10., znów zapłonął znicz. Zapaliła go uczestniczka i zwyciężczyni pierwszej spartakiady Teresa Makowiecka.

– Pamiętam ten dzień. Miałam wówczas prawie 7 lat i biegłam na dystansie siedemdziesięciu metrów. Spartakiada dziecięca odbywała się na Zabełczu w Nowym Sączu. Wygrałam. Najbardziej w pamięci zapisało mi się to, że zamiast herbaty, dawali ciepłe mleko z kożuchem. Kiedy dzisiaj zapalałam znicz, byłam bardzo wzruszona, przyjemny moment. Całe życie byłam związana z narciarstwem biegowym. Moimi trenerami byli najpierw Zbigniew Kmieć, a potem Roman Stramka – wspominała w rozmowie z naszą redakcją Teresa Makowiecka.
Uroczystego otwarcia dokonała Elżbieta Strzelec, córka Zbigniewa Kmiecia. Potomkini sportowca-patrioty nie kryła łez wzruszenia.

Jubileuszowa edycja przyciągnęła blisko 350. zawodników z całej Polski, co zaskoczyło organizatorów. Do udziału zaproszeni zostali także wszyscy uczestnicy poprzednich memoriałów. Najmłodsza zawodniczka miała około trzy lata, najstarszy – ponad sześćdziesiąt. Uruchomiono także formułę Open dla miłośników narciarstwa biegowego.
– W tym roku mieliśmy zaszczyt gościć przedstawicieli rodziny Romana Stramki i Zbigniewa Kmiecia, w tym żonę patrona Romana Stramki i jego córkę, a także córkę Zbigniewa Kmiecia Elżbietę Kmieć-Strzelec. Do dzisiejszej rywalizacji mieliśmy zgłoszonych 350. zawodników. Warunki mieliśmy wymarzone – w nocy był mróz i nie zabrakło ściegu – cieszył się Grzegorz Wysowski, obecny prezes Parafialnego Klubu Sportowego „Jaworze”.
Podczas wydarzenia żartowano, że idealne warunki pogodowe ,,załatwił” ksiądz Józef Kmak, który jednak dementował pogłoski i zaznaczał, że nigdy przed zawodami nie myśli o pogodzie, bo jeśli śniegu by nie było, można zwyczajnie biec. Zamiast nart – w butach sportowych. Kiedy w latach dziewięćdziesiątych został proboszczem Ptaszkowej, jego serdeczny kolega z ławki szkolnej – senator Stanisław Kogut – zaproponował, aby połączyli zintegrowaną spartakiadę letnią, którą on organizuje w Stróżach dla osób z niepełnosprawnościami, z zimową w Ptaszkowej. Tak też się stało. Od tego momentu odbywa się spartakiada, która jest kontynuacją memoriału Romana Stramki, a ściślej rzecz ujmując, jest rozszerzeniem wydarzenia , o czym przeczytacie w artykule: Ks. Józef Kmak: zaczęło się od potrzeby serca podszytej sportową żyłką

– Dzisiaj mamy trzy razy więcej zawodników niż zazwyczaj. To budujące, bo oznacza, że duch w narodzie nie gaśnie, to jest istotne. W zawodach wzięło udział bardzo dużo dzieci, ale i dorosłych. To ma swoje przełożenie na budowanie relacji, a przede wszystkim na przyszłość, jeżeli chodzi o biegi narciarskie – mówił ks. Józef Kmak
Duchowny dodał, że zachowanie ciągłości pokoleniowej wychowania patriotycznego w sportowym duchu, jest zobowiązaniem kolejnych pokoleń. Najstarszym uczestnikiem zawodów był 63-letni Stanisław Wysowski, wybitny narciarz biegowy, czterokrotny mistrz Polski w narciarstwie biegowym w latach 1978 – 1982. Wicemistrz świata kolejarzy w 1986 roku w Trentino we Włoszech.
Ważnym elementem na spartakiadach są pamiątkowe nagrody, które otrzymują wszyscy uczestnicy. Niekoniecznie mają one dużą wartość materialną, ale na pewno ogromną sentymentalną. Bez względu na osiągnięty wynik, każdy z Ptaszkowej wyjeżdża z pamiątką imprezy. Tym razem, również z uwagi na przypadającą sześćdziesiątą rocznicę śmierci patrona, ,,talerzyki” były jemu dedykowane.
Czytaj także: Ks. Józef Kmak: zaczęło się od potrzeby serca podszytej sportową żyłką
Czytaj także: Patroni Spartakiady w Ptaszkowej, czyli bohaterowie ze sportowym duchem






















































































































































































































































































































