Trwa trzeci dzień protestu rodziców w Szkole Podstawowej w Świniarsku. Sytuacja się nie poprawia – uczniowie z klasy 7a nie uczęszczają na zajęcia. – Mamy czekać aż nastolatek faktycznie przyniesie nóż do szkoły, tak jak zapowiadał i zrobi krzywdę naszym dzieciom? – grzmią rodzice uczniów, którzy są zbulwersowani wypowiedziami rodziców chłopca. [Aktualizacja na dole artykułu]
Od 3 lutego przez minimum tydzień będzie trwał protest rodziców polegający na tym, że nie będą posyłali swoich dzieci z klasy 7a do szkoły. Powodem jest, jak zaznaczają rodzice, że od ponad trzech lat uczniowie mają być terroryzowani przez jednego z chłopców. Dorośli są bezsilni i boją się o bezpieczeństwo swoich pociech, o czym przeczytacie w artykule: Protest w świniarskiej szkole. ,,Mamy dość przemocy psychicznej i fizycznej nad naszymi dziećmi”
– Chłopiec notorycznie opluwa uczniów i nauczycieli, wyzywa ich, wyklina, zwraca się do nich ,,ty dz****”, ,,sz****”, ,,dojadę cię”, ,,moi rodzice ci założą sprawę w sądzie” itd. Strzela w kolegów i koleżanki, a także do nauczycieli z gumek recepturek. Nasze dzieci są bezradne, mają dosyć ciągłej walki o spokój. Chłopiec zastrasza również uczniów z innych klas. Prowokuje wszystkich, a następnie albo ucieka, albo przyjeżdża z ojcem i twierdzi, że czuje się zagrożony” – relacjonowali w rozmowie z naszą redakcją mieszkańcy Świniarska.
W odpowiedzi na przedstawione zarzuty mama chłopca pojawiła się w naszej redakcji i opowiedziała odmienną wersję wydarzeń od tej przedstawianej przez rodziców, o czym przeczytacie w artykule: ,,Nie puszczaj mnie do tego piekła”. Protest w świniarskiej szkole trwa. Kuratorium: to nie jest młodociany przestępca.
Dzisiaj w naszej redakcji ponownie zjawili się rozgoryczeni rodzice pozostałych szesnastu uczniów, aby wyrazić swój sprzeciw wobec ,,kłamstw przedstawionych przez mamę chłopca”. Zaznaczają także, że chłopiec był na zindywidualizowanej ścieżce kształcenia rok, a nie od początku edukacji w szkole w Świniarsku.
– Sytuacje, które zostały opisane wyglądały dokładnie odwrotnie, co można zobaczyć chociażby na monitoringu. Co więcej jeden z chłopców dostał pozytywną uwagę za pomoc koleżance, którą obronił przed agresorem. Mamy już dość. Przerażające jest to, że chłopiec, który terroryzuje klasę groził innemu koledze, że wbije mu nóż w brzuch, innemu, że go zabije. Przyniósł też śrubokręt i zniszczył tablicę interaktywną. Co więcej, w poprzednim artykule mowa o wychowawcy i jego rzekomym braku zaangażowania. To nieprawda. Ten człowiek robi wszystko, żeby nasze dzieci miały warunki do nauki. Zorganizował zajęcia dodatkowe z matematyki, aby nadrabiać program, który nie da się zrealizować podczas normlanych lekcji – wymienia jedna z matek.
Kolejna opowiedziała sytuację, jak jej dziecko, będąc w szkole, pisało do niej wiadomości tekstowe o treści ,,mamo, boję się, że zaraz czymś oberwę”. Nie jest to odosobniony przypadek.
– Trzech uczniów zrezygnowało z nauki w tej szkole, rodzice ich przenieśli. Co my mamy teraz zrobić? Zabrać 16 dzieci do innej szkoły, bo jeden uczeń zagraża ich bezpieczeństwu? Dla nas to jest niewyobrażalne – zaznacza kolejna mama, która pojawiła się w naszej redakcji.
Jak opisują rodzice, ich nastolatkowie korzystają z pomocy psychologicznej, bo nie mogą poradzić sobie z sytuacją, w której się znajdują. Żyją w ciągłym poczuciu zagrożenia.
– Jeden z chłopców zauważył jak nastolatek napluł koledze do kanapki, więc zapytał ,,co ty robisz?”. Wówczas usłyszał żeby się nie interesował, bo dostanie nożem w brzuch. Takich historii jest dziesiątki. Mamy dowody na to, co mówimy. Nie zamierzamy się poddawać, bo walczymy o bezpieczeństwo naszych dzieci. Jak przeczytałam, co matka chłopca opowiada, to przyznam, że się rozpłakałam. Sytuacja ze zniszczeniem kurtki wyglądała dokładnie na odwrót. To jest nie do pomyślenia. Boimy się zwyczajnie powrotu naszych dzieci do szkoły. Nie wyobrażamy sobie tego – zaznaczają rodzice uczniów.
Jednoznacznie stwierdzają, że czara goryczy się przelała i nie zatrzymają się już w walce o spokój swoich dzieci.
Jak już informowaliśmy, Małopolskie Kuratorium Oświaty zdecydowało w styczniu o negatywnej ocenie wniosku dyrektora o przeniesienie ucznia do innej szkoły, bo jak zaznacza Stanisław Szudek z Małopolskiego Kuratorium Oświaty, należy rozwiązać problem w szkole i wywiązać się ze swoich obowiązków, a nie pozbywać się ,,problemu” przenosząc do innej placówki, co nie zmieni sytuacji chłopca. Więcej o tym przeczytacie w artykule: ,,Nie puszczaj mnie do tego piekła”. Protest w świniarskiej szkole trwa. Kuratorium: to nie jest młodociany przestępca.
Jutro ma się odbyć spotkanie rodziców z dyrektorem, który w mailu do redakcji poprosił nas o ,,wyciszenie problemu” dla dobra, spokoju i bezpieczeństwa psychicznego i fizyczne uczniów. Temat będziemy monitorować. Mamy nadzieję, że problem zostanie rozwiązany, a nie wyciszony, bowiem sytuacja jest trudna i może dojść do eskalacji konfliktu.
AKTUALIZACJA. Mama chłopca wysłała do naszej redakcji pismo (poniżej w oryginale). Jednocześnie informujemy, że nie będziemy publikować dalszych odpowiedzi między rodzicami. Liczymy, że odpowiednie instytucje zdecydują się na konfrontację wszystkich zainteresowanych i kompleksowo zajmą się tematem. Problem jest poważny i może doprowadzić do eskalacji między stronami. W przypadku dzieci należy skupić się na natychmiastowej pomocy każdej ze stron. My opiszemy finał działań.
W odpowiedzi na artykuł, który pojawił się na portalu Dts24 dnia 05.02.2025 czuję się zobligowana, aby odnieść się do zawartej w nim treści.
Zacznę od informacji przekazanej przez rodziców obecnych w redakcji, według której nasz syn nie był objęty zindywidualizowaną ścieżką kształcenia w poprzednich latach. Jest to nieprawdą. Nasz syn od klasy 4 uczył się w takim toku nauczania, na co mamy wydane opinie PPPP w Nowym Sączu, zawiadomienia z gminy o przyznaniu takiej możliwości edukacji naszemu synowi oraz plany lekcji ułożone na potrzeby zindywidualizowanej ścieżki kształcenia, a które znacznie różniły się od planu lekcji pozostałych dzieci w klasie. Tym samym nasz syn nie uczestniczył w normalnym trybie nauczania z resztą klasy. Odnosząc się do komentarza mamy, mówiącej o nagraniu pokazującym sytuację, jaka miała miejsce w szatni i zniszczenia kurtki jej córki, nie mogę się z tym zgodzić. Ja na nagraniu nie widziałam syna dokonującego zniszczenia kurtki. Szczegóły chętnie z Panią omówimy i jeśli nadal uważa Pani, że zniszczenia dokonał nasz syn, jesteśmy gotowi zwrócić Pani koszty poniesionej szkody. Chcieliśmy o tym z Panią porozmawiać, o co prosiliśmy szkołę, ale informacji zwrotnej nie uzyskaliśmy.Kolejną rzeczą jest wypowiedź mówiąca o tym, że nasz syn śrubokrętem zniszczył tablicę interaktywną. Dokładnie zapoznaliśmy się ze szczegółową dokumentacją złożoną przez szkołę w kuratorium. Nie było w niej zdjęcia zniszczonej tablicy interaktywnej. Również nie otrzymaliśmy żadnej informacji na temat rzekomego śrubokrętu. Gdyby syn miał ze sobą takie narzędzie w szkole, na pewno byłyby odnotowane uwagi w dzienniku na ten temat i szkoła kontaktowałaby się z nami w tej sprawie. Nie będę przytaczać sytuacji, jakie miały miejsce w stosunku do naszego syna. Powiedzieliśmy tylko o kilku przykładowych w ramach poprzedniego artykułu. Jednak reakcja rodziców potwierdza to, że nasz punkt widzenia jest w ich oczach przekłamany. Dla informacji wszystkich Państwa pragnę poinformować, że nasz syn również jest objęty intensywną psychoterapią (obecnie prywatną, w poprzednich latach pracował z psychologiem szkolnym, z którym byłam w stałym kontakcie). Wcześniej słyszeliśmy od syna pytania typu „ Po co jestem na tym świecie?” lub stwierdzenia „Sprawiam tylko same problemy, lepiej gdyby mnie nie było”. Jako matka, która została oszkalowana w mediach, chcę jasno powiedzieć, że mając na uwadze dobro mojego syna, będę go wspierać w tym, aby odzyskał równowagę psychiczną.
Jestem świadoma nieodpowiednich zachowań, które przejawia nasze dziecko i od długich lat pracujemy nad znalezieniem przyczyny i pomocy. Nasz syn ma wystawione liczne diagnozy w PPPP, jednak dopiero w tym roku szkolnym przeprowadzona została pogłębiona diagnoza, która wskazała na nadpobudliwość psychoruchową, która wymaga odpowiedniej pracy z dzieckiem. Jeśli nie zostanie ona odpowiednio zaopiekowana, może przekształcać się w inne zaburzenia emocjonalne.
W wypowiedzi rodzice zaznaczyli, że wychowawca dba o dobro ich dzieci. Do tego nie jesteśmy w stanie się odnieść, tak, jak i Państwu nie jest znane nastawienie wychowawcy do naszego syna.Wraz z mężem uczestniczymy w licznych spotkaniach z przedstawicielami szkoły podstawowej w Świniarsku i mamy nadal nadzieję na wypracowanie wspólnego punktu widzenia uwzględniającego potrzeby wszystkich uczniów.
I nie, nie jesteśmy milionerami, którzy opłacają wszystko w szkole, co sugerowały niektóre komentarze pod artykułami w mediach społecznościowych. Jesteśmy rodzicami, którzy zapewniają wszelką możliwą pomoc swojemu dziecku, o której skali nie macie Państwo pojęcia. Nie jestem matką, która nie widzi problemu. Jestem matką, która od wielu lat musi toczyć niepotrzebne walki tu, gdzie już dawno mogła pojawić się konstruktywna współpraca.Jestem matką, która w wyniku permanentnego stresu poważnie zachorowała i przechodzi kolejne operacje.
Dbamy o naszą prywatność, a tym bardziej nie dzielimy się na forum kwestiami zdrowotnymi, jednak ta sytuacja nie pozostawiła nam wyboru. Na tym chciałabym zakończyć tę medialną przepychankę, która nikomu nie służy i niepotrzebnie absorbuje czas nas wszystkich. Poświęćmy go naszym dzieciom i dajmy im dobre wzorce.








































































































































































































