,,Nie puszczaj mnie do tego piekła”. Protest w świniarskiej szkole trwa. Kuratorium: to nie jest młodociany przestępca

,,Nie puszczaj mnie do tego piekła”. Protest w świniarskiej szkole trwa. Kuratorium: to nie jest młodociany przestępca

,,Mamo, nie puszczaj mnie do tego piekła, ja nie chcę tam iść, boli mnie brzuch” – to codziennie słyszę przed wyjściem syna do szkoły – relacjonuje w rozmowie z naszą redakcją mama chłopca, o którego ,,zniknięcie” z klasy 7a w Szkole Podstawowej w Świniarsku wnioskują nie tylko rodzice innych uczniów, ale i dyrekcja. Do naszej redakcji , po wczorajszej publikacji, zgłosili się rodzice chłopca i opowiedzieli historię z ich perspektywy. Za sytuację obwiniają szkołę, nieudolność wychowawcy i brak działania dyrektora. Co ciekawe podobnego zdania jest Małopolski Kurator Oświaty, wskazując, że działania, które obecnie podejmuje dyrektor, powinny być podjęte dużo wcześniej. Ale do rzeczy…

Jak już informowaliśmy, czara goryczy w Szkole Podstawowej w Świniarsku nieodwracalnie się przelała. Od 3 lutego przez minimum tydzień będzie trwał protest rodziców polegający na tym, że nie będą posyłali swoich dzieci z klasy 7a do szkoły. Powód? Od ponad trzech lat uczniowie mają być  terroryzowani przez jednego z chłopców. Dorośli są bezsilni i jak zaznaczają, boją się o bezpieczeństwo swoich pociech. Mają już dość, bo sytuacja z dnia na dzień staje się gorsza. Problem ma dotyczyć także nauczycieli, którzy nie mogą realizować programu nauczania.

– Jego agresywne i zagrażające zachowanie nasiliło się w klasie siódmej. Nasze dzieci codziennie przychodzą do domu i opowiadają jak chłopiec w kogoś czymś rzucił, groził pobiciem i przeklinał. Kiedy nauczyciele wpisują mu uwagi, on się z tego śmieje i komentuje, że rodzice i tak mu nic nie zrobią. Kary nie przynoszą żadnego skutku. Nasze dzieci na lekcji obawiają się o swoje zdrowie i życie zamiast skupić się na zajęciach. Żyją w ciągłym napięciu i strachu – opowiada mama jednego z uczniów (nazwisko do wiadomości redakcji). Całość przeczytacie w naszej poprzedniej publikacji: ,,Protest w świniarskiej szkole. ,,Mamy dość przemocy psychicznej i fizycznej nad naszymi dziećmi”

Chłopiec, będąc w czwartej klasie, trafił do Szkoły Podstawowej w Świniarsku. Od początku w jego edukacji wdrożono zindywidualizowaną ścieżkę kształcenia. Trzecią klasę ukończył z wyróżnieniem, brał również udział i osiągał sukcesy w konkursach. Był i nadal jest dobrym uczniem, co podkreślał również w rozmowie z naszą redakcją Stanisław Szudek z nowosądeckiej delegatury Małopolskiego Kuratorium Oświaty. Jego mama skontaktowała się z nami, by przedstawić perspektywę jej rodziny.

Opowiedziała o okolicznościach opuszczenia przez chłopca poprzedniej szkoły, w której się uczył. Wówczas, to z inicjatywy rodziców dziecko przestało uczęszczać do placówki. Chłopiec został oskarżony o niewłaściwe zachowanie w obecności innych uczniów. Finalnie, po przejrzeniu monitoringu, prawda okazała się zgoła inna. Niewłaściwego czynu dopuścił się inny uczeń, ale publicznego sprostowania sytuacji niesłusznie oskarżony uczeń, ani jego rodzice nie doczekali.

– Postanowiliśmy zatem przenieść syna do Szkoły Podstawowej w Świniarsku. Od początku brał udział w zindywidualizowanej ścieżce kształcenia. Ponadto regularnie uczęszczał do poradni psychologicznej. Radził sobie bardzo dobrze, o czym świadczyły jego wyniki w nauce. Za sugestią pani psycholog, która zwracała uwagę na fakt, iż dziecko potrzebuje większej integracji z grupą, syn zaczął normalnie uczyć się w klasie 7a – relacjonuje w rozmowie z naszą redakcją mama chłopca (nazwisko do wiadomości redakcji).

Jednocześnie zaznacza, że dziecko nie miało wsparcia, ani u wychowawcy, ani u dyrektora.

– Od początku z mężem graliśmy w otwarte karty, rozmawiając z dyrektorem przed przeniesieniem tutaj dziecka i zaznaczając, że jest potrzebne wsparcie środowiska szkolnego. My robimy wszystko, aby syna wesprzeć, korzystając z pomocy specjalistów, ale wsparcia w tej szkole zwyczajnie od początku nie miał – stwierdziła w rozmowie z nami mama chłopca.

Nastolatek miał być szykanowany w klasie i oskarżany o rzeczy, których nie zrobił. Nastolatek miał przychodzić do domu opluty. Skarżył się, że jest wyzywany i izolowany. Mama relacjonuje, że kiedy zgłaszał wychowawcy problem miał usłyszeć ,,to co, mam cię wytrzeć?” lub ,,gdybyś był moim dzieckiem, to bym ci…”

I jak dodaje, była sytuacja, kiedy jej syn został posądzony o zniszczenie kurtki koleżance, czy popchnięcie koleżanki ze schodów.

– W pierwszym przypadku to inny kolega z klasy, który wraz ze swoim starszym bratem dokuczał od początku synowi, otworzył szafkę, a mój syn – co widziałam na nagraniu z monitoringu – zaglądnął, co jego kolega robi. Nie ma na żadnym nagraniu dowodów, że mój syn zrobił coś złego. Co do zepchnięcia ze schodów – to również sprawdziłam – mój syn został wepchnięty na dziewczynkę, która upadła – dodaje mama chłopca.

Jej syn był także oskarżony, że rzucał samolocikami z papieru w kolegów i koleżanki. Mama sprawdziła jego zeszyty i odkryła, że kartki, z których zrobione były samoloty, miały margines na trzeciej kratce, jej syn miał wszystkie zeszyty z marginesami na kratce czwartej.

– Ja już zwyczajnie zaczynam być detektywem i weryfikuję każdą ,,winę” mojego syna – dodaje mama chłopca. – Kiedyś syn był okładany pięściami przez starszych kolegów po brzuchu, usłyszeliśmy, że mamy się zastanowić, czym syn musiał tych chłopców sprowokować – relacjonuje mieszkanka Świniarska.

Jednocześnie zaznacza, że ma świadomość, iż jej syn nie jest święty i robi rzeczy, których nie powinien, ale nie zgadza się na to, aby wszystko, co stanie się złego, było zrzucane na niego. Ma również żal do specjalistów, którym zaufała z mężem, a którzy nie potrafili pomóc. U chłopca dopiero niedawno stwierdzono nadpobudliwość psychoruchową.

– Przeraża nas również to, że powstają w mediach społecznościowych grupy hejtujące naszego syna. Nie jesteśmy ludźmi, którzy szukają konfliktów. Nasz syn zwyczajnie potrzebuje wsparcia środowiska szkolnego, które w tym przypadku całkowicie zawiodło. Nasze drugie dziecko jest wzorowym uczniem, co też świadczy, że nie chodzi o problemy wychowawcze w naszej rodzinie. Nie jesteśmy patologią, oboje z mężem pracujemy i robimy wszystko, by zapewnić prawidłowy rozwój naszym dzieciom – wyznaje mama chłopca.

Jak dodaje, szkoła zrobiła z nich ofiary systemu.
Wszystkie dokumenty o zindywidualizowaną ścieżkę kształcenia złożyliśmy. Musimy odczekać trzydzieści dni na opinię z poradni, a potem decyzję – tłumaczy mama chłopca.

Uczeń nie może ,,zniknąć”

Małopolskie Kuratorium Oświaty zdecydowało w styczniu o negatywnej ocenie wniosku dyrektora o przeniesienie ucznia do innej szkoły, bo jak zaznacza Stanisław Szudek z Małopolskiego Kuratorium Oświaty, należy rozwiązać problem w szkole i wywiązać się ze swoich obowiązków, a nie pozbywać się ,,problemu” przenosząc do innej placówki, co nie zmieni sytuacji chłopca.

– Brak reakcji ze strony nauczycieli, głównie wychowawcy, na niewłaściwe zachowania niektórych chłopców z klasy syna doprowadziły do tego, że czuli się bezkarni w stosunku do niego i coraz bardziej śmiali w swoich zrachowaniach. W zeszłym roku jeden z chłopców klasy obecnej 7a podbiegł na korytarzu w czasie przerwy do mojego syna i zdjął mu w obecności innych uczniów na korytarzu spodnie i bieliznę, ośmieszając go przed licznym gronem innych uczniów. Inni rodzice nie widzą winy w swoich dzieciach. Za całe zło obwiniany jest nasz syn, co po części możemy zrozumieć jeśli rodzice słyszą od dyrektora szkoły, że my jako rodzice nie robimy nic. A prawda jest inna – podjęliśmy masę działań, co zostało zweryfikowane przez wszystkie instytucje, do których zgłosiła nas szkoła. Wszystkie z tych instytucji podważyły zarzuty stawiane nam przez dyrektora szkoły podstawowej w Świniarsku –opisuje mama chłopca. Zaangażowanie rodziców chłopca w rozwiązanie problemów potwierdza również przedstawiciel kuratorium.

Stanisław Sudek Kuratorium
Stanisław Szudek – szef nowosądeckiej delegatury Małopolskiego Kuratorium Oświaty

Stanisław Szudek z nowosądeckiej delegatury Małopolskiego Kuratorium Oświaty tłumaczy, że ucznia szkoły, który objęty jest obowiązkiem szkolnym, nie można skreślić z listy uczniów, wyrzucić go z danej placówki. Można natomiast wystąpić do Małopolskiego Kuratora Oświaty z wnioskiem o przeniesienie do innej szkoły. Żeby było ono skuteczne, muszą zaistnieć pewne warunki m.in. przewidziane przez szkołę. 

– Kuratorzy bardzo rzadko decydują się na przeniesienie ucznia z jednej szkoły do innej. Powód jest prosty – przeniesienie miałoby służyć dobru całej tej sytuacji, która się wytworzyła. Otóż jeżeli uczeń sprawia problemy wychowawcze w jednej szkole i nie zostały one w tej szkole rozwiązane, to samo przeniesienie go do innej szkoły, nie rozwiąże najprawdopodobniej tego problemu, tylko inne osoby będą musiały się tym problemem zająć. Nie ma podstaw, żeby uznać, że w Szkole Podstawowej w Świniarsku zrobiono wszystko, co było możliwe,  żeby rozwiązać problem, który pojawił się w klasie 7a – zaznacza w rozmowie z naszą redakcją Stanisław Szudek z nowosądeckiej delegatury Małopolskiego Kuratorium Oświaty. 

Przedstawiciel kuratorium zwraca uwagę, że w ostatnim czasie dyrektor szkoły bardzo dużo zrobił, żeby rozwiązać problem, ale dużo z tych działań powinno mieć miejsce wcześniej – przed złożeniem wniosku o przeniesienie ucznia. Małopolska kurator uznała, że szkoła nie wyczerpała wszystkich możliwości do tej pory  i z dniem 28 stycznia wydała decyzję odmawiającą przeniesienia ucznia do innej szkoły. Decyzja przekazana listownie dotarła do szkoły w Świniarsku, ale nie została odebrana z poczty do rana 4 lutego (awizo). 

To nierozsądne

Rodzice pozostałych uczniów z klasy 7a ogłosili protest polegający na tym, że przez minimum tydzień nie będą posyłać swoje dzieci do szkoły.

– Rozumiem rozgoryczenie rodziców sytuacją i tym, że problem tam trwa od dłuższego czasu. Natomiast forma protestu jest nie do zaakceptowania z prostego powodu. Dziecko w tym wieku objęte jest obowiązkiem szkolnym i ustawa Prawo Oświatowe mówi, że obowiązkiem rodziców jest zadbanie o to, żeby dziecko systematycznie uczęszczało do szkoły. Zaś dyrektor szkoły obwodowej jest odpowiedzialny za kontrolę tego, czy ten obowiązek jest realizowany – podkreśla Stanisław Szudek. 

Przedstawiciel kuratorium ma nadzieję, że rodzice zrezygnują z tej formy protestu. Jednocześnie przyznaje, że to, co się stało będzie wymagało szerszego włączenia się w problem instytucji, które mogą pomóc szkole. 

– Od wizytatorów, którzy dzisiaj rano byli w szkole i rozmawiali z dyrektorem, dowiedziałem się, że w styczniu podjął pewne szersze działania związane z wsparciem powiatowej poradni psychologiczno-pedagogicznej w Nowym Sączu. Miejmy nadzieję, że przyniesie to efekt. Chcemy także większego zaangażowania wychowawcy. Mam wrażenie, że jest nieobecny w tej całej sytuacji – dodaje Szudek. 

To nie jest człowiek zdemoralizowany

Jeśli psycholog pozytywnie zaopiniuje wniosek rodziców o zindywidualizowaną ścieżkę kształcenia, to chłopiec będzie miał indywidualne zajęcia z nauczycielami z tych przedmiotów, które są szczególnie ważne z punktu widzenia ucznia. Jeżeli nastolatek z jakiegoś powodu, będąc w oddziale, wśród rówieśników, nie potrafi skorzystać z lekcji, bo na przykład jest uczniem nadpobudliwym i utrudnia prowadzenie lekcji, to żeby mógł skorzystać z lekcji w pełni na lekcjach, m.in.: matematyki, języka polskiego, języka obcego, czy przedmiotów przyrodniczych, może pracować wyłącznie z nauczycielem.

– Z naszego punktu widzenia, wszystkie działania szkoły, które teraz są podejmowane, powinny być podjęte nieco wcześniej, a nie w momencie, kiedy już atmosfera była tak napięta, że groziła wybuchem. Po drugie, nie można traktować wniosku o przeniesienie ucznia jako panaceum, jako sposób rozwiązywania problemu. To niestety nie może być tak, że uczeń ma zniknąć. Tak jak powiedziałem, to nie jest sposób rozwiązywania problem – dodaje Stanisław Szudek z kuratorium. 

Stwierdza również, że uczeń o którym mowa nie jest ani młodocianym przestępcą, ani nie jest zdemoralizowany. – Jego problemy leżą gdzieś indziej. Jest to uczeń, którzy dobrze się uczy. Należy pomóc jemu i jego rodzicom, którzy nie odwracają się od problemu, nie lekceważ go. Tak samo rodzice pozostałych uczniów, którzy szukają rozwiązania. Wierzę, że problem wspólnie i z pomocą specjalistów da się rozwiązać – stwierdza Stanisław Szudek z nowosądeckiej delegatury Małopolskiego Kuratorium Oświaty.

Aktualizacja: Rodzice odpowiadają na słowa matki chłopca —> Świniarsko. Trzeci dzień protestu. ,,Mamy czekać aż dojdzie do tragedii?” Rodzice chcą bezpieczeństwa…

Poprzednia publikacja nt. sytuacji w szkole -> ,,Protest w świniarskiej szkole. ,,Mamy dość przemocy psychicznej i fizycznej nad naszymi dziećmi”

 

Filmoteka dts24

194 Videos