W tragicznym wypadku w Kolumbii zginęła nowosądeczanka – 38-letnia Paulina. Kobieta w trakcie lotu paralotnią wysunęła się z uprzęży i spadła z wysokości na ziemię. Zginęła na miejscu.
Paulina była fanką sportów ekstremalnych, w tym paralotni. Od paru lat mieszkała w Dublinie, gdzie skończyła studia. Wcześniej uczyła się w II Liceum Ogólnokształcącym w Nowym Sączu. Wyprawa do Kolumbii, w okolice słynące z lotów paralotnią, była jej kolejnym punktem na mapie do zrealizowania.
Do dramatycznego zdarzenia doszło 23 stycznia. Grupa przyjaciół, w tym Paulina i jej narzeczony wybrali się w rejon miasteczka Roldanillo, położonego w południowo-zachodniej części Kolumbii. 38-latka kochała paralotnie. Nie była amatorką, a raczej miłośniczką z doświadczeniem. Tym razem już kilka chwil po wzniesieniu było coś nie tak. Jej towarzysze obserwowali z ziemi, jak kobieta miota się i przybiera nienaturalne pozycje. Walczyła z wiatrem. Jak relacjonują dziennikarze ,,The Sun”, jej bliscy krzyczeli z przerażenia, widząc, co się dzieje.
Później nastąpiła chwila ulgi, bo Paulina zaczęła zbliżać się bezpiecznie do ziemi i wtedy… wypadła z uprzęży i z wysokości uderzyła o ziemię. Służby ratunkowe były bezradne. Kobieta zginęła na miejscu. Według kolumbijskiej policji, 38-latka prawdopodobnie nie zapięła prawidłowo uprzęży przed startem. Są to jednak wstępne przypuszczenia, bo obecnie trudno stwierdzić, co wydarzyło się w powietrzu.
Czytaj także: Cóż za honor! Kilkunastu na jednego. W akcji bandyci uzbrojeni w widelec
Fot. Facebook







































































































































































































