Na jednym z mediów społecznościowych został zamieszczony wpis, z którego wynikało, że pewien mężczyzna rzekomo miał katować nieletniego w miejscu publicznym. Do zdarzenia miało dojść na ulicy Poniatowskiego nieopodal apteki. Do naszej redakcji zgłosił się ojciec dzieci, którego sprawa dotyczyła.
Jak opisywała kobieta, do dramatycznych scen doszło w minioną sobotę, 16 listopada, tuż przed południem. Na ulicy Poniatowskiego w Nowym Sączu kobieta robiąca zakupy usłyszała krzyki. Jak twierdziła, w pobliżu apteki miało dojść do pobicia dziecka.
„Przyjechałam kupić lekarstwa i wysiadając z samochodu na skośnym parkingu, już słyszałam krzyki. Kiedy zaczęłam iść w kierunku apteki, zobaczyłam mężczyznę, który z impetem otworzył drzwi i krzyczał „Ty ch**u zaje**e cię”, jednocześnie bijąc swoje dziecko – pisała w mediach społecznościowych kobieta.
Jak relacjonowała, mężczyzna był postawnej budowy. Z impetem wyszedł z samochodu i otworzył tyle drzwi. Słychać było wyzwiska. Jak twierdziła internautka, mężczyzna ,,znęcał się nad dzieckiem, które mogło mieć około 10 lat”. „Zanurzył się głębiej w samochodzie. Wyglądało to, jakby dziecko chciało uciekać. Przyciągnął je jedną ręką i znowu zaczął bić…” – napisała.
Dodała również, że z emocji i strachu nie widziała, co zrobić, dlatego od razu nie zareagowała i postanowiła zmieścić wpis, który finalnie zniknął. Jak udało nam się ustalić, sprawa została zgłoszona na policję jeszcze tego samego dnia. Obecnie trwa postępowanie wyjaśniające to niepokojące zdarzenie.
Aktualizacja 20 listopada
Do naszej redakcji zgłosił się ojciec dzieci, który został opisany przez kobietę. Przedstawił swoją wersję wydarzeń, z której wynika, że z tyłu w samochodzie siedziała dwójka jego dzieci – syn i córka, a nie jedno, jak opisywała kobieta. Rodzeństwo szarpało i głośno krzyczało do siebie. Kobieta, która przechodziła obok, według jego relacji, miała awanturować się, że zaparkował na chodniku przy aptece i finalnie uderzyć go drzwiami od pojazdu. Mężczyzna wyjaśnia, że wyszedł z rzekomym impetem, by rozdzielić dzieci i zapiąć je pasami w fotelach. Wówczas miało dojść do wymiany zdań między nim, a kobietą, która później weszła do apteki i zaczęła w niej krzyczeć, że ktoś maltretuje dzieci. W budynku znajdowała się żona mężczyzny, która wybiegła, by sprawdzić, co się dzieje.
– Wszystko zostało sprawdzone, przeprowadzono także wywiad środowiskowy. Zrobiłem obdukcję dwójki dzieci po tym, jak kobieta zamieściła nieprawdę w internecie. Byli przesłuchiwani świadkowie. Ja tej sprawy tak nie zostawię i zgłoszę, bo to poszło za daleko. Musieliśmy zmienić tablice rejestracyjne i spotyka nas mnóstwo nieprzyjemności obecnie – relacjonuje w rozmowie z nami ojciec dwójki dzieci.
W trakcie wizyty w naszej redakcji wykonał także telefon do dzielnicowego Janusza Ruchały, który zajmuje się tą sprawą. Policjant potwierdził, że sprawa jest obecnie na finiszu. Do tematu wrócimy.
Czytaj także: Kontrowersje wokół Prezesa Krawczyka: „To uszczerbek na wizerunku miasta”
Tekst: Kinga Gruca/ aktualizacja NS



































































































































































































