Jacek bez wahania ruszył na pomoc nieprzytomnemu mężczyźnie, który leżał na ulicy. Z kolei Leszek wiedział, co robić, gdy był świadkiem wypadku drogowego. W czasach PRL-u przynależność do grupy Społecznych Instruktorów Młodzieżowych PCK była dla nich sposobem na interesujące spędzanie wolnego czasu. Można było spotykać się z rówieśnikami, wyjeżdżać na obozy, dobrze bawić, a jednocześnie nauczyć czegoś niezwykle ważnego. Dziś grupa SIM znów działa w Nowym Sączu.
Jak opowiada Jacek Kurzeja, idea ruchu Społecznych Instruktorów Młodzieżowych zrodziła się podczas zimowego obozu w Rymanowie-Zdroju, na przełomie 1962 i 1963 roku. Uczestniczyło w nim 39 młodych osób z całego kraju, zrzeszonych w klubach PCK w szkołach średnich i uczelniach.
– Pomysł był taki, żeby zaoferować młodzieży, kończącej przygodę z PCK zwykle wraz z ukończeniem szkoły, atrakcyjną formę kontynuacji pracy społecznej, opartej na samostanowieniu i samorozwoju w zgodzie z czerwonokrzyskimi ideami i potrzebami organizacji. Zgodzono się, że podstawą tej pracy będzie nauczanie i upowszechnianie pierwszej pomocy przedlekarskiej, a więc umiejętności ratowania życia przydatnej zarówno na co dzień, jak i w przypadku wystąpienia zagrożeń masowych, takich jak wypadki, kataklizmy czy działania wojenne. Tak zrodził się ruch instruktorski, starsi dobrze wyszkoleni, mieli uczyć młodszych – tłumaczy sądeczanin.
Pierwsza grupa SIM została powołana przy oddziale PCK w Warszawie. Następnie stopniowo powstawały kolejne, w innych większych miastach.
– Tematyka szkoleń z pierwszej pomocy przedlekarskiej była obszerna: budowa człowieka, funkcje poszczególnych organów, zabezpieczanie miejsca zdarzenia, rozpoznawanie obrażeń i ich klasyfikacja, bezpieczne ułożenie rannych, przywracanie czynności życiowych, czyli reanimacja i resuscytacja, zabezpieczanie złamań i innych urazów, transportowanie poszkodowanych czy desmurgia – wymienia Jacek.
Tego wszystkiego, ale także historii Polskiego i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, organizowania pracy grupy czy samodzielnego prowadzenia zajęć młodzi ludzie uczyli się na spotkaniach oraz obozach szkoleniowo-wypoczynkowych, coraz częściej organizowanych w ośrodkach PCK w całej Polsce. Członkowie otrzymywali legitymacje i nosili odznaki – ci bardziej zaangażowani i doświadczeni nawet srebrne i złote.
Grupa
Z Leszkiem znają się od dzieciństwa. Od podstawówki do szkoły średniej chodzili do jednej klasy. W latach 80. podczas nauki w sądeckim „elektryku” ich klasa nazywana elektroniczną tworzyła szkolną grupę ratowniczo-medyczną, która brała udział w corocznych zawodach organizowanych przez PCK, odnosząc sukcesy. W tym czasie dowiedzieli się o możliwości pracy społecznej w PCK i nawiązali współpracę z Miejską Grupą SIM Nowy Sącz, której członkowie wówczas się „wykruszali”. Jedni zakładali rodziny, inni podjęli studia lub trafili do wojska.
Jacek Kurzeja i Leszek Kudłaty przejęli pałeczkę i dość szybko znaleźli chętnych do współpracy. Nawiązali kontakt z młodzieżą z innych szkół, która zaczęła przychodzić na organizowane przez nich spotkania w siedzibie PCK w Nowym Sączu, najpierw w kamienicy przy ulicy Lwowskiej, a później nad Imperialem na Jagiellońskiej.
– Moja przygoda z Czerwonym Krzyżem zaczęła się w 1982 a zakończyła w 1993 roku – mówi Leszek Kudłaty. – W tamtych czasach istniało jeszcze województwo nowosądeckie i w Nowym Sączu funkcjonowała zarówno Miejska Grupa Społecznych Instruktorów Młodzieżowych, jak i Wojewódzka Grupa SIM. Naszym głównym celem było kształcenie w zakresie ratownictwa przedmedycznego. Obecne kursy pierwszej pomocy dla młodzieży nie były w tamtych czasach powszechnie dostępne. Współpracowaliśmy w tym zakresie głównie ze szkołami średnimi.
Obozy
Obozy szkoleniowo-wypoczynkowe odbywały się w ferie lub w wakacje. Jak wspomina Jacek Kurzeja, czasy były trudne. Dziś przy tego typu działaniach można starać się o wsparcie sponsorów. Wtedy trzeba było opierać się na tym, co Polski Czerwony Krzyż był w stanie przekazać na działalność młodzieży.
– Udało nam się jednak zorganizować obóz na Słowacji w Spiskiej Nowej Wsi. Był obóz w Stróżach na Sądecczyźnie, liczne rajdy turystyczno-szkoleniowe w Beskidach, obozy w Sosnówce pod Jelenią Górą, na wielu byliśmy instruktorami, szkoląc młodszych – wymienia sądeczanin.
Chętnych, by wyjechać na obóz i aktywnie spędzić wolny czas, nie brakowało.
– Obozy wakacyjne, to nie był tylko wypoczynek, ale przede wszystkim intensywne szkolenie. Pobudka, apel, odśpiewanie hymnu Czerwonego Krzyża, dziś niestety nie pamiętam całego tekstu, a po śniadaniu miał miejsce pierwszy panel szkoleniowy. Po obiedzie trochę relaksu i kolejne szkolenie teoretyczne lub praktyczne. Szczególnie ciekawe, choć trudne, były zajęcia terenowe, polegające na pozoracji wypadku masowego i ćwiczeniu praktyk ratowniczych z transportem na noszach włącznie. Młodzież się angażowała, bo udział w obozie i zaliczenie egzaminów były warunkami uzyskania tytułu SIM – wyjaśnia Jacek.
Leszek Kudłaty mocno angażował się w przygotowywanie i prowadzenie obozów SIM PCK. On również wspomina je z pewną nostalgią. Jak opowiada, były wówczas porównywane do harcerskich.
– Była to nauka i zabawa, poznawanie historii Czerwonego Krzyża, wartościowe spędzenie wolnego czasu z ludźmi z różnych regionów Polski. Miałem okazję być prawie we wszystkich ówczesnych miastach wojewódzkich. W czasach głębokiej komuny była to dla mnie również jedyna możliwość wyjeżdżania bez większego skrępowania za granicę i to nie tylko do tak zwanych krajów demokracji ludowej, ale również na zachód. Później niestety na dwa lata zabrało mnie Ludowe Wojsko Polskie. Najciekawsze było to, że wezwanie dostałem tuż po powrocie z międzynarodowego obozu Czerwonego Krzyża w Norwegii, w Narwiku – mówi.
Życie
Znajomości zawarte dzięki SIM przetrwały przez lata. Jak zdradza Leszek Kudłaty, jest grupa, która po tylu latach nadal spotyka się co roku, organizując tak zwane Złazy. Niektórzy mają dziś po 60 lat i więcej. Na pierwszych takich spotkaniach bywało i po 100 osób. Teraz jest ich około 30-40.
Jacek natomiast opowiada, że zaangażowanie w ruch czerwonokrzyski owocowało u niektórych w dorosłym życiu. Zna osoby, które zostały ratownikami medycznymi, goprowcami czy pielęgniarkami, a które były Społecznymi Instruktorami Młodzieżowymi PCK, działały w szkolnych kołach PCK lub w drużynach medycznych. Sam dwukrotnie znalazł się w sytuacji, gdy przydała mu się umiejętność udzielania pierwszej pomocy.
– Byłem w gabinecie dentystycznym w Nowym Sączu. Czekałem w kolejce na przyjęcie. W pewnym momencie ktoś wpadł zszokowany i wołał, że na ziemi przed budynkiem leży mężczyzna i nikt nic z tym nie robi, a on chyba nie oddycha i potrzebuje pomocy. Zbiegłem na dół. Udało mi się zatrzymać jedną osobę, kobietę. Powiedziałem jej, żeby wykonywała sztuczne oddychanie, ja natomiast robiłem uciski klatki piersiowej – opisuje Jacek Kurzeja.
Czynności te wykonywali na zmianę, a on instruował roztrzęsioną kobietę. W międzyczasie ktoś jeszcze się zatrzymał i Jacek polecił wezwanie karetki.
– To jest taki moment, że jeśli się nie wyda polecenia, to ludzie są tak przestraszeni, że nie reagują. Boją się wykonywać jakiekolwiek czynności. Natomiast jeśli mamy wiedzę ugruntowaną, to wiemy, co należy robić. Trzeba być zdecydowanym, wówczas ludzie się podporządkowują. Trudno powiedzieć, ile to wszystko trwało. W takich momentach czas płynie inaczej. W końcu przyjechała karetka i zabrali tego mężczyznę. Niestety nie wiem, co się z nim stało – przyznaje sądeczanin.
Druga sytuacja przydarzyła mu się, gdy był w drodze do Krynicy. Samochód, który wyprzedził jego auto, zaczął nagle zjeżdżać w stronę rowu.
– Koła zahaczyły pobocze i pojazd zaczął koziołkować. Przez okno wypadł młody mężczyzna, prawdopodobnie nie był zapięty pasami. Zatrzymałem się, podbiegłem do leżącego, był nieprzytomny, sprawdziłem czynności życiowe, zabezpieczyłem ranę głowy. Na szczęście, po dłuższej chwili odzyskał przytomność i nawiązałem z nim kontakt słowny. Karetka zabrała go do szpitala – opowiada Jacek.
Leszek Kudłaty w swoim życiu kilka razy miał okazję wykorzystać umiejętność udzielania pierwszej pomocy. W pamięć zapadło mu między innymi jedno niebezpieczne zdarzenie drogowe w okolicach Lipnicy Murowanej.
– To było jakieś 10-12 lat temu. Jechałem samochodem za autem, które dość szybko się przemieszczało. Przed nim jechał rowerzysta, starszy pan. Kierowca auta podczas wyprzedzania zahaczył tego człowieka lusterkiem. Mężczyzna się przewrócił i upadł na jezdnię. Sytuacja była na tyle groźna i poważna, że należało szybko reagować. Zatrzymałem się i wysiadłem z samochodu. Sprawca również się zatrzymał, wyszedł z auta w totalnym szoku i oddalił się z miejsca zdarzenia. Poszkodowany mężczyzna miał złamanie otwarte podudzia, więc widok mało przyjemny. Z samochodu wysiadła też kobieta i podeszła do rowerzysty. Widok wystającej kości spowodował, że zemdlała. Na szczęście ktoś ze świadków zdarzenia jej pomógł, a ja zająłem się rannym – relacjonuje.
Leszek na szczęście miał w samochodzie apteczkę, więc opatrzył złamanie i usztywnił nogę gałęzią. Powiadomił też policję i pogotowie. Ratownicy z zaciekawieniem pytali, skąd ma wiedzę o udzielaniu pomocy i jak to się stało, że nie bał się działać.
– Świadkami wypadku było kilka osób. Widać było u nich typowy w takich sytuacjach strach. Nawet nie próbowali do tego mężczyzny podejść, tylko przyglądali się jak typowi gapie – wspomina sądeczanin.
Jakiś tydzień później przejeżdżał przez miejscowość, gdzie miało miejsce zdarzenie. Był w ramach swojej pracy zawodowej z wizytą handlową w pobliskim zakładzie stolarskim. Tam dowiedział się, że poszkodowany mężczyzna nadal jest w szpitalu, ale w stabilnym stanie. Bez wątpienia przyczyniła się do tego fachowo udzielona pierwsza pomoc.
Koniec
W 1990 roku po zakończeniu służby wojskowej Leszek został zatrudniony jako Instruktor do spraw młodzieżowych w Zarządzie Wojewódzkim PCK w Nowym Sączu. Natomiast w 1991 roku społecznie został wiceprzewodniczącym Tymczasowej Krajowej Rady Młodzieżowej w strukturach Zarządu Głównego PCK w Warszawie.
– De facto byłem i działaczem społecznym i pracownikiem Czerwonego Krzyża. Moja praca zawodowa połączona z działalnością społeczną wiązała się z bardzo dużą liczbą wyjazdów, na seminaria, szkolenia, obozy. Kiedy zostałem zatrudniony jako Instruktor ds. młodzieżowych, do moich obowiązków należało przede wszystkim koordynowanie działalności Wojewódzkiej Grupy SIM składającej się z przedstawicieli Miejskich Grup SIM w Nowym Sączu, Krynicy, Gorlicach, Zakopanem – mówi.
Leszek szczególnie dobrze pamięta bardzo aktywnych działaczy z Miejskiej Grupy SIM z Nowego Sącza. Jego i Jacka wychowankami byli między innymi Maciej Ludrowski, Jarosław Adamczyk, Marcin Koszyk, Przemysław Godek, czy Marcin Kałużny.
– W 1991 roku w ramach działalności społecznej we współpracy z OHP, w ramach wymiany międzynarodowej, prowadziliśmy z Jackiem Międzynarodowy Obóz dla Wolontariuszy z Państw Europy Zachodniej na rzecz osób niepełnosprawnych umysłowo. W ramach pracy zawodowej prowadziłem również Kursy Pierwszej Pomocy Przedmedycznej dla Jednostki Ratowniczo- Gaśniczej w Nowym Sączu oraz Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu. W 1992 roku z powodów prywatnych wyjechałem do Austrii – opowiada Leszek.
Przygoda Jacka z ruchem SIM trwała kilka lat krócej. W latach 90. grupa kierowana była przez nieżyjącego już dziś Macieja Ludrowskiego oraz Przemysława Godka, Marcina Koszyka i Jarosława Adamczyka. Następnie zajął się nią Piotr Gorzawski wraz z Piotrem Szymańskim, Agnieszką Gargulą, Łukaszem Najduchem, Łukaszem Iljuczonkiem, Krzysztofem Kościółkiem oraz Pawłem Fydą, który również już nie żyje.
Pasja, która ich wtedy łączyła, była tak silna, że pomimo krótkiego czasu dwóch tygodni przygotowań, zdobyli wicemistrzostwo Polski w II Krajowych Mistrzostwach Zespołów Ratowniczych, które odbywały się na obiektach Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.
– Uważam, że to był ogromny sukces, ponieważ w niektórych drużynach startowały osoby na co dzień zajmujące się zawodowo ratownictwem – wspomina Piotr.
W tamtym czasie, jako Grupa Społecznych Instruktorów Młodzieżowych, oprócz różnego rodzaju szkoleń, wykładów i seminariów związanych z pierwszą pomocą przedmedyczną organizowali też wydarzenia dla dzieci niepełnosprawnych w stowarzyszeniu „Nadzieja” lub coroczne Mikołajki w Szkole Podstawowej numer 12.
– Jestem pewien, że przesłanki, które kierowały nami w tamtych latach, ukształtowały nasze charaktery, gdyż wielu z nas pracuje dziś zawodowo w służbach medycznych jako lekarze, ratownicy lub też terapeuci osób niepełnosprawnych. Działanie w grupie SIM nauczyło nas również, by nie być obojętnym w sytuacjach, gdy drugiemu człowiekowi potrzebna jest pomoc – podkreśla sądeczanin.
Później sądecką grupą SIM zajął się ktoś inny. Przyszedł też czas zmian administracyjnych w Polsce i przestało istnieć województwo nowosądeckie. Z czasem z miasta zniknęli Społeczni Instruktorzy Młodzieżowi.
– Ostatnio, przez całkowity zbieg okoliczności, dowiedziałem się, że grupa SIM znowu działa w Nowym Sączu. Odrodziła się po tylu latach – mówi Piotr Gorzawski.
Reaktywacja
– Grupa SIM PCK zaczęła działać w kwietniu 2024 roku. Najpierw założyliśmy Szkolne Koło PCK przy Zespole Szkół Elektryczno-Mechanicznych im. Gen. Józefa Kustronia, a później stworzyłam grupę SIM, do której dołączyła też młodzież z Zespołu Szkół Samochodowych im. inż. T. Tańskiego oraz z innych szkół średnich z Nowego Sącza – opowiada Kinga Kącka.
Mieszkanka Krynicy-Zdroju na co dzień prowadzi swoją firmę zajmującą się wypiekami, a pierwsza pomoc to jej pasja. Od lat udziela się w Polskim Czerwonym Krzyżu, jest też Honorowym Dawcą Krwi. Obecnie w grupie SIM założonej przez Kingę przy Oddziale Rejonowym PCK działa około 20 wolontariuszy.
– W czerwcu zrealizowaliśmy projekt pod hasłem „Pies Ratuś uczy ratować”. Robiliśmy pokazy pierwszej pomocy w szkołach i w przedszkolu. Naszą grupą docelową były też osoby starsze. W swoim statucie mamy również zapisane, że jesteśmy opiekunami szkolnych kół PCK i klubów Wiewiórka – mówi. – Bardzo lubię pomagać ludziom, złapaliśmy dobry kontakt z młodzieżą i dość fajnie nam to wszystko wychodzi. Chociaż największą furorę w szkołach i przedszkolach robi zazwyczaj właśnie kostium psa Ratusia.
Grupa SIM z chęcią odpowiada na zaproszenia i organizuje bezpłatne pokazy pierwszej pomocy w szkołach, przedszkolach, czy podczas różnego rodzaju festynów. Zawsze cieszy się to dużym zainteresowaniem ze strony dzieci i nie tylko. 16 października grupa młodzieży uczyła wszystkich chętnych resuscytacji krążeniowo-oddechowej w Galerii Trzy Korony. W planach jest ponowna organizacja takiego wydarzenia po nowym roku.
– Do 20 grudnia będziemy prowadzić też akcję „Kartka świąteczna dla seniora i osób z niepełnosprawnościami”. Prosimy szkoły i przedszkola o zrobienie przez dzieci takich kartek, które trafią do osób, będących pod opieką Oddziału Rejonowego PCK w Nowym Sączu – dodaje Kinga.
Warto zaznaczyć, że w najbliższym czasie będzie można wesprzeć Działalność Społecznych Instruktorów Młodzieżowych PCK. Grupa przygotowuje kalendarze na 2025, które będzie można kupić w oddziale Rejonowym PCK w Nowym Sączu przy ulicy Gwardyjskiej. Pieniądze z ich sprzedaży pomogą między innymi w organizacji pokazów pierwszej pomocy.
– Ludzie często odczuwają lęk przed udzieleniem pierwszej pomocy, czy nawet zadzwonieniem pod numer ratunkowy. Obawa przed popełnieniem błędu i konsekwencjami prawnymi powoduje, że ludzie wolą zignorować problem. Dlatego zaczynamy edukować już najmłodsze dzieci. One najczęściej myślą schematycznie i szybko. Nie boją się, tylko po prostu działają – podsumowuje Kinga Kącka.
Więcej o obecnej działalności grupy SIM w Nowym Sączu można przeczytać na jej facebookowej stronie TUTAJ.
Poniżej galeria archiwalnych i współczesnych zdjęć, wycinki z gazet na temat działającej przed laty grupy SIM, a także krótkie nagranie z prowadzonego przez nią w 1993 roku balu andrzejkowego dla dzieci z niepełnosprawnościami.
Czytaj też: Tysiące złotych dla Mateusza. Zbiórka przy kościołach przerosła oczekiwania
fot i film: archiwum Piotra Gorzawskiego, wycinki z Gazety Krakowskiej oraz pisma „Jestem”
zdjęcia współczesne: Grupa SIM PCK Nowy Sącz










































































































































































































































