EPOKA RADIA I JAZZBANDU, czyli jak Sącz pokochał jazz

EPOKA RADIA I JAZZBANDU, czyli jak Sącz pokochał jazz

Dzisiaj, gdy wielu z nas jazz kojarzy się z niszowym gatunkiem muzyki dla wysublimowanej publiczności, trudno nam sobie wyobrazić, że przez II wojną światową była to muzyka, której słuchali i do której tańczyli prawie wszyscy sądeczanie. Jazz w epoce jazzbandów (lata 30. XX w.) miał bowiem status ówczesnej muzyki pop.

Początki jazzu w Polsce i w Sączu

Lata dwudzieste ubiegłego wieku to okres wręcz mityczny. Były to początki II Rzeczypospolitej.  Niepodległy kraj nadrabiał zaległości niemalże we wszystkich dziedzinach, także w muzyce. Zachowawczy styl, opierający się głównie na kultywowaniu tanga i subtelnych tańców salonowych trzymał się wtedy bardzo mocno, a sale koncertowe były zarezerwowane dla tak zwanej muzyki poważnej.
W międzywojniu muzyka rozrywkowa, w tym raczkujący jazz, musiały zadowolić się głównie scenkami teatrzyków, kabaretów i sal restauracyjnych.

Za pierwszy koncert jazzowy w Polsce uznaje się koncert jazzbandu Zygmunta Karasińskiego na otwarcie nowego lokalu rozrywkowego o nazwie „Oaza” przy Wierzbowej w Warszawie. Było to 29 listopada 1922 roku. W drugiej połowie 1923 roku po raz pierwszy na wydanej w naszym kraju płycie pojawia się słowo jazz. Było to zawierające elementy charakterystyczne dla jazzu nagranie fokstrota „Madame Cyklon” (wytwórnia „Syrena Record”).

Pod koniec lat 20. XX w. w Polsce zaznaczała się coraz mocniej obecność jazzu, głównie dzięki zdobywającemu popularność radiu, w którym pojawiało się coraz więcej pasm, nadających muzykę dixie.  Druga połowa lat trzydziestych to okres pełnej niemal hegemonii muzyki o zabarwieniu dixie i jazzowym na falach radiowych Polskiego Radia. Ostatnie lata przed wybuchem II wojny światowej dowodzą, że jazz zajął czołowe miejsce w muzyce rozrywkowej, która stała się niemal synonimem muzyki popularnej tamtych czasów w Polsce nie tylko w dużych miastach, ale również w Polsce powiatowej. Upowszechnienie radia spowodowało, że jazzu słuchano zarówno w zamożnych środowiskach inteligenckich, jak i domach robotniczych (np. kolejarskich), ale też w małych sklepikach czy drobnych zakładach usługowych, dużych miastach i na prowincji. A w czasie wolnym od pracy wszystkich ciągnęło, żeby oddawać się tańcom do muzyki wykonywanej przez popularne jazzbandy.

Wprawdzie monumentalna książka Krzysztofa Karpińskiego „Był Jazz. Krzyk jazzbandu w międzywojennej Polsce” nie wymienia Nowego Sącza wśród liczących się ośrodków muzyki jazzowej (wyróżniona za to jest Krynica), jednak dokładniejsza kwerenda archiwaliów pozwala wysnuć wniosek, że muzyka jazzowa w Nowym Sączu pojawiła się dość wcześnie, a w latach 30. już mocno wrosła w kulturalno-rozrywkowy pejzaż miasta.

Pierwsza udokumentowana zmianka o występie składu jazzowego w Nowym Sączu pochodzi z 13 lutego 1927 roku. W miejsce poprzednich anonsów w „Podhalańskim Kurjerze Tygodniowym” o występach „zespołu salonowego” w Imperialu, zachodzi iście epokowa zmiana i pojawia się… zapowiedź połączonych z dancingiem codziennych występów jazzbandu w kawiarni Imperial przy ul. Jagiellońskiej. Z kolei tydzień później, w konkurencyjnym „Gońcu Podhalańskim” ukazuje się bardziej szczegółowa reklama (prawdopodobnie tych samych) występów jazz-bandu w tymże lokalu. Użyta w niej zostaje nazwa  Jazz-Band „Buffini” i pojawia się zapewnienie, że zespół koncertuje w tym miejscu codziennie od godziny 8. wieczorem. Reklama została wykupiona w kilku kolejnych numerach tygodnika i ukazywała się do końca marca 1927 roku.

Oznacza to, że w 1927 roku w lutym i marcu jazz-band „Buffini” został zakontraktowany do codziennego grania do tańca w prowincjonalnym Nowym Sączu na przynajmniej 40 występów. Przy czym teoretycznie tych występów mogło być jeszcze więcej. Nie wiemy tego, bo niedługo później „Goniec” po prostu przestał się ukazywać.

Było to rapem kilka miesięcy po tym jak w listopadzie 1926 r w Nowym Sączu zorganizowano (podobno drugą w Polsce, po warszawskiej) niezwykle nowatorską na owe czasy Wystawę Radiową. Radio zdobywało coraz większą popularność i coraz liczniejszych zwolenników w Nowym Sączu, mimo różnych przeszkód nie tylko technicznych (pierwsze radia kryształkowe były bardzo prymitywne i wymagały do słuchania… słuchawki), a także natury cywilno-prawnej (problemy stwarzane przez kamieniczników, którzy niechętnie godzili się na instalowanie anten radiowych). Ale boom na radio już się zaczynał i sprawił, że niektóre tytuły lokalnej prasy zaczęły uruchamiać na swoich łamach specjalne popularyzatorskie rubryki radiowe.

Z jazzem można było się więc zetknąć zarówno w radiu jak i podczas zabaw tanecznych w lokalach serwujących muzykę.  Początki obecności jazzu w Nowym Sączu przypadły na rozkwit stylu dixie i mają jednoznacznie taneczno-rozrywkowy kontekst. I tak będzie przez przynajmniej kilkanaście następnych lat.

Cały tekst przeczytasz w DTS:

 

Filmoteka dts24

194 Videos