Jakie są „uciechy klechy” w Internecie? Ksiądz i jego TikTok [ROZMOWA]

Jakie są „uciechy klechy” w Internecie? Ksiądz i jego TikTok [ROZMOWA]

Przekaz w mediach społecznościowych stał się dzisiaj najpopularniejszą formą dystrybucji informacji. Jest też najszybszym sposobem dotarcia do odbiorców. Jednym z lokalnych twórców w tej przestrzeni jest ksiądz Paweł Przybyło, wikariusz z Parafii Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu. Na platformie TikTok można go poznać za pośrednictwem profilu: „uciechy klechy”. Ksiądz Paweł zgodził się na rozmowę z redakcją dts24, dotyczącą jego działalności w przestrzeni wirtualnej.

Skąd pomysł, aby wejść ze swoją twórczością na TikToka? Działa tam kilku popularnych księży katolickich, czy to ich działalność była inspiracją?

Paweł Przybyło: Święty Paweł, mój patron napisał mieszkańcom Koryntu: Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii. (por 1 Kor 9, 16). Sam Jezus mówi: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16,15). Dziś my kapłani dzięki różnym narzędziom możemy to zadanie wypełniać również zza klawiatury swojego komputera czy swego smarfona. Poszczególni papieże ostatnich lat wielokrotnie powtarzali, że internet to kolejny kontynent, który dziś wymaga ewangelizacji.

Zastanawiałem się więc i ja w jaki sposób mógłbym głosić Ewangelię w przestrzeni internetu. Pierwszym krokiem było założenie przeze mnie bloga o nazwie uciechyklechy.com. Jednak szybko zauważyłem, że zwłaszcza wśród ludzi młodych popularny staje się TikTok, więc przeniosłem się i na tę platformę społecznościową. Na TikToku jest wiele dobrych treści, ale i też wiele złych. Ważne jest zatem, aby przyciągnąć uwagę człowieka do tego co dobre, co zachęci do dobrego przeżywania życia, co pozwoli odwrócić się od zła, które ma charakter zawsze niszczący. Aby na początek pozyskać uwagę ludzi zacząłem od tego, co ludzkie a więc od dawania radości, za co nieraz zdarzało mi się oberwać po głowie.

Z czasem zacząłem dodawać treści związane z Ewangelią, ale i z codziennym życiem kapłańskim. Nie ukrywam, że inspiracją dla mnie stała się też działalność na TikToku takich księży jak ks. Sebastian Picur, ks. Sebastian Kosecki czy ks. Piotr Jarosiewicz. Oni dużo czasu spędzają na TikToku modląc się, odpowiadając na pytania, prowadząc live’y i robią przy tym bardzo dobrą robotę. Dla mnie TikTok jest jedynie odskocznią od codziennej pracy duszpasterskiej na parafii, czymś co lubię robić w czasie wolnym i nie ukrywam, że także czymś co sprawia wiele radości.

Pseudonim jest chwytliwy, a jaki był zamysł ustawienia sobie właśnie takiej nazwy?

– Nazwa pochodzi jak już wspomniałem od nazwy mojego bloga, na którym pokazuję radości życia kapłańskiego. Chcę ukazać zwłaszcza ludziom młodym, że kapłan nie spędza swojego życia tylko i wyłącznie w kościele na modlitwie, jak to niektórzy nieraz sobie wyobrażają nasze życie kapłańskie. Jest czas, aby głosić ewangelię, jest czas by katechizować, ale i jest czas na realizację swoich pasji. A moją pasją jest wędrowanie, bo należę do zdobywców Korony Gór Polski, ale też grzybobranie, czy jazda na rowerze.

Opis profilu brzmi: „Chcę głosić Ewangelię, pokazać fajne miejsca i dać radość”. Zjednuje sobie ksiądz na TikToku więcej pasjonatów podróży, czy może osób chcących zgłębiać Ewangelię?

– To pytanie najlepiej byłoby zadać, tym którzy obserwują mój profil. Myślę, że jednych i drugich. Mam nadzieję, że moje filmy stają się pomocą w przybliżaniu się do Pana Boga. Bo zarówno piękno świata może do Boga zbliżyć, jak i dobre treści nasączone Ewangelią.

Jak na tę działalność reagują inni księża (niekoniecznie obecni w mediach społecznościowych), ale także przełożeni? Pojawia się bardziej ciekawość, czy też może zdarzyła się krytyka?

– Zwłaszcza na początku, kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z TikTokiem spotykałem się z reakcją zaskoczenia ze strony niektórych księży. Dziś chyba nikogo to już nie dziwi. O mojej działalności na TikToku wie na pewno jeden z naszych księży biskupów, ponieważ na ten temat rozmawiałem z nim podczas wizytacji kanonicznej parafii.

Prawie 6000 obserwujących i 140 tysięcy polubień. Zwraca ksiądz na nie uwagę i motywują, czy to nie jest kluczowe, a jedynie jest pochodną ciekawych treści?

– Moja obecność na TikToku nie jest spowodowana chęcią pozyskania sobie jak największej liczby obserwujących czy też zyskania popularności. Gdyby tak było to bym prowadził regularnie live’y oraz umożliwiał komentowanie moich zdjęć. Początkowo czyniłem to. Jednak z racji bardzo dużego hejtu, który się wylewał pod moim adresem, szybko z tego zrezygnowałem. Zauważyłem bowiem, że przeróżne wpisy i komentarze często bardzo wulgarne, zaczęły wpływać na mnie negatywnie. Często obrażali mnie ludzie, którzy mnie w ogóle nie znali, a widok księdza wzbudzał w nich olbrzymią agresję. Nie rozumiem ich zachowania. Jak można czerpać radość z niszczenia drugiego człowieka? Jeśli jakieś treści nie podobają mi się, to najzwyczajniej nie obserwuję danego profilu. Nie kąsam. Mimo hejtu nie zrezygnowałem z obecności na TikToku, ale mocno ograniczyłem tam swoją działalność. Moim zamierzeniem nadal jest zamieszczać tam dobre treści bogate w Ewangelię, pokazać piękno tego świata oraz motywować ludzi zwłaszcza młodych do pięknego przeżywania swego życia.

Dość długo ksiądz już funkcjonuje na TikToku, filmów jest całkiem sporo. Co motywuje do regularnej twórczości? Nie wszystkie filmy mówiąc kolokwialnie mają wzięcie – jednak cały czas pojawiają się nowe.

– Jedne dla ludzi będą interesujące, obok innych ludzie „przejdą” obojętnie. Każdy ma prawo w internecie obejrzeć to, co go zainteresuje, przyciągnie uwagę. Zauważam niestety, że bardzo duże zasięgi często mają filmy, w których można znaleźć wulgarne treści, czy patologiczne zachowania. Ale to nic nowego, zło zawsze lubi być krzykliwe i bywa promowane bardziej od tego, co dobre.

TikTok jest platformą mocno młodzieżową. Czy dostrzega ksiądz w życiu codziennym jakąś „popularność” wśród młodych parafian? Dają temu jakiś specjalny wyraz?

– Kiedyś idąc ulicą usłyszałem, jak pewien młody chłopak mówił do swej babci: idzie ksiądz z TikToka. Innym razem pewien mężczyzna, który przyjechał do Sanktuarium świętej Rity mówił mi, że ogląda moje filmy na TikToku. Również w szkole niektórzy uczniowie poznają mnie z TikToka. Jedna osoba, powiedziała mi kiedyś, że moje filmy zwłaszcza, te na których ukazuję różne miejsca warte odwiedzenia, stały się dla niej inspiracją, aby je odwiedzić.

O wiele bardziej od popularności zależy mi jednak na dotarciu z Ewangelią do młodych ludzi. Chcę ich inspirować do dobrego przeżywania życia, zejścia z przysłowiowej kanapy i zobaczenia „na żywo” chociażby tych miejsc, które mogą zobaczyć zza ekranu swojego smarfona. Na filmach nigdy nie naśmiewam się z ludzi. Jeśli już, to śmieję się z siebie. W ten sposób chcę uczyć szacunku do drugiego człowieka, nawet jeśli się z nim nie zgadzam.

Na koniec dziękuję wszystkim, którzy obserwują mój profil na TikToku, dziękuję, że jesteście, że śledzicie zamieszczane tam treści. Mam nadzieję, że pomagają Wam i inspirują do pięknego przeżywania swego życia na drodze codziennego podążania za Chrystusem.

Rozmawiał Michał Śmierciak

Czytaj także: To jest genialne! Wirtualna wycieczka do przedwojennego Nowego Sącza [FILM]

fot. Paweł Przybyło (ksiądz)

Filmoteka dts24

217 Videos