,,Wyłam jak pies, jak zranione zwierzę”. Justyna Kowalczyk-Tekieli o życiu i trudnych emocjach po śmierci męża

,,Wyłam jak pies, jak zranione zwierzę”. Justyna Kowalczyk-Tekieli o życiu i trudnych emocjach po śmierci męża

Justyna Kowalczyk-Tekieli pierwszy raz od tragicznej śmierci męża udzieliła wywiadu na łamach ,,Magazynu Na Szczycie”. Sportsmenka rodem z Limanwszczyzny opowiedziała o tym, jak wygląda jej codzienność po osobistej tragedii. Wyznała, że jest na rozdrożu i minie wiele lat zanim znów się otworzy.

38-letni Kacper Tekieli zginął po zdobyciu szwajcarskiego szczytu Jungfrau 17 maja 2023 roku. Podczas schodzenia z góry doszło do tragicznego wypadku, alpinista został porwany przez lawinę. Dzień później zostało znalezione jego ciało. Sportowiec chciał zdobyć wszystkie (82) alpejskie czterotysięczniki. Kochał góry, był profesjonalistą, znał ryzyko. Tym razem nie wrócił do ukochanej żony i synka.

,,(…)Najbardziej na świecie byłam dumna z tego, że człowiek taki jak on zawsze chciał jak najszybciej wrócić do mnie/do nas” – napisała po jego śmierci Justyna Kowalczyk.

Od tamtego momentu komunikowała się ze swoimi fanami jedynie za pomocą social mediach. Nie udzielała wywiadów, spędzała czas z synem. zabierała go w góry, kroczyła śladami jego ojca. Po tej przerwie udzieliła wywiadu na ,,Magazynu Na Szczycie”. Tam opowiedziała o tym, ja radzi sobie z żałobą, ale nie tylko…

,,Pozwoliłam sobie na wszystkie emocje. Niejednokrotnie w miejscu publicznym się rozbeczałam. Wyłam jak pies, jak jakieś zranione zwierzę, ale wiedziałam, że muszę to zrobić, dać na to przestrzeń. Jestem z siebie dumna, że nie uciekłam od tych emocji, dalej nie uciekam. (…)  Można byłoby się zamknąć na cmentarzu, przywiązać łańcuchami do nagrobka, ale to nie ma żadnego sensu. Poza tym byłoby zaprzeczeniem całej idei życia mojego męża, a ja jego idei życia nie mam najmniejszego zamiaru zaprzeczać, bo ona bardzo mi się podoba” – powiedziała.

Sportsmenka skupia się na wychowywaniu Hugo. Jeśli ma ochotę gdzieś jechać, wsiada w samochód i to robi.

,,Oczywiście, mogłam oddać Hugo do żłobka, do opiekunki i sama uciec w jakąś aktywność, ale stwierdziłam, że nie zrobię mu tego i że nie będzie żadnych ucieczek. Hugo ma mamę i to jest moment, żeby był właśnie z mamą. A poza tym dałam sobie czas na przeżycie żałoby, żeby do mnie w najmniej odpowiednim momencie – za jakieś 10 czy 15 lat – nie wróciła” – wyznała mistrzyni olimpijska Justyna Kowalczyk.

Życzymy Justynie samych dobrych chwil i mnóstwa siły!

Źródło: Magazyn Na Szczycie
Fot: Justyna Kowalczyk-Tekieli/instagram

Filmoteka dts24

194 Videos