Ciemność… widzę ciemność, czyli tunel grozy [FILM, FOTO]

Ciemność… widzę ciemność, czyli tunel grozy [FILM, FOTO]

Odkąd rozpoczął się remont linii kolejowej i przebudowa skrzyżowania przy wiadukcie na ulicy Zielonej, to zaczęła się seria przygód dla pieszych. Począwszy od zmienianego co kilka dni labiryntu prowadzącego na Kaduk, aż do zalanego tunelu niemal odcinającego osiedle od świata.

Budowa nowego rozwiązania u zbiegu ulic Kolejowej, Zielonej i Asnyka, to temat wzbudzający sporo negatywnych emocji. Mieszkańcy tej części Nowego Sącza stracili ważną arterię, będącą połączeniem z centrum miasta i zostali wrzuceni w korki na Węgierskiej. Zgodnie z przepisami to wykonawca działający na zlecenie PKP-PLK powinien zadbać o plan komunikacyjny w obrębie swoich działań. Tak ma się sprawa z niechlubnym przejściem pod wiaduktem.

Coraz dłuższa i bardziej kręta ścieżka do niego prowadząca, na którą skarżyło się sporo mieszkańców, to tylko jeden problem. Narzekały matki z wózkami, osoby starsze, a ludzie z niepełnosprawnościami nawet nie próbowali się tamtędy przedostać. Dla własnego bezpieczeństwa. Kłopot robi się również, kiedy występują silne opady deszczu, bo wtedy tunel robi się niedostępny, a o takiej sytuacji pisaliśmy choćby pod koniec czerwca.

Teraz problem jest nieco innej natury. W związku z tym, że coraz wcześniej robi się ciemno, a wspomniane przejście nie jest oświetlone, to wiele osób choćby wracając z pobliskiego kościoła nie czuje się tam bezpiecznie. Całkowity brak światła w tunelu może grozić choćby zderzeniem z postawionym wewnątrz koszem na śmieci. Nie mówiąc już o tym, że ktoś o złych zamiarach może wykorzystać okazję i dokonać kradzieży lub zrobić krzywdę przeprawiającym się tamtędy ludziom.

Jak wygląda to przejście po zmroku? Nagraliśmy tam film:

Sprawę od kilku dni, po skargach od mieszkańców, próbuje rozwiązać pan Andrzej Kowal, czyli wiceprzewodniczący Zarządu Osiedla Kaduk. Jak wyjaśnił nam doświadczony działacz lokalny, przeprowadził już wiele rozmów telefonicznych w tej kwestii. Dodzwonił się do przedstawicieli wykonawcy, inwestora kolejowego, a także stosownych nadzorów i urzędów. W skrócie wychodzi na to, że podmioty odpowiedzialne za remont nie poczuwają się do odpowiedzialności, aby problem rozwiązać. Do kiedy trzeba czekać? Aż komuś się coś stanie? Aby wesprzeć działania reprezentanta mieszkańców, zwrócimy się do kilku osób z naszymi pytaniami.

Czytaj także: Ta ulica jest w opłakanym stanie, ale zaplanowano remont…

Film, foto: Michał Śmierciak

 

Filmoteka dts24

194 Videos