Wyjeżdżają do wypadków, pożarów i wielu innych zdarzeń, ale czasem interwencje, które podejmują, są dość nietypowe. Zdarza się na przykład, że na ratunek czeka nie człowiek, a zwierzę, jednak i wtedy strażacy nie odmawiają pomocy. Tym razem funkcjonariusze i druhowie z Sądecczyzny wyjeżdżali do kilku takich działań jednego dnia.
We wtorek, 30 lipca, godzinie 9:40 strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Nowym Sączu zostali zadysponowani do miejscowości Paszyn w gminie Chełmiec. W ogrodzeniu jednej z prywatnych posesji utknął młody lis.
– Zabezpieczono miejsce zdarzenia. Unieruchomiono zwierzę za pomocą chwytaka, rozplątano i rozpięto siatkę ogrodzeniową. Po uwolnieniu zwierzę pobiegło do pobliskiego lasu – relacjonuje Komendant Miejski PSP w Nowym Sączu st. bryg. Paweł Motyka.
O 11:23 zastępy z tej samej jednostki ruszyły na ulicę Batorego w Nowym Sączu. Tam z kolei pomocy potrzebował kot, który uwięziony był nad drzwiami, za elementem elewacji budynku na wysokości około dwóch metrów. Funkcjonariusze wspięli się po drabinie i za pomocą podręcznego sprzętu burzącego uwolnili łapę zwierzaka i przekazali go właścicielowi, który dotarł na miejsce.
Kolejny mruczek czekał na pomoc na ulicy Grunwaldzkiej w Muszynie. Tam o godzinie 20:30 udali się strażacy z miejscowej jednostki OSP. Jak się okazało, kot utknął na drzewie, na wysokości około czterech i pół metra i przebywał tam od trzech dni.
– Oświetlono miejsce zdarzenia, sprawiono drabinę i przy wykorzystaniu podręcznego sprzętu oraz sprzętu do pracy na wysokości uwolniono łapę kota z rozwidlenia gałęzi i zwierzę przekazano właścicielowi – opisuje komendant Motyka.
Tego samego dnia strażacy ratowali też inne zwierzęta – kury i króliki, które znajdowały się w płonącym budynku gospodarczym w miejscowości Ubiad. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ.
Inne „zwierzęce” interwencje straży pożarnej z Sądecczyzny we wtorek dotyczyły os i szerszeni. Zastępy wyjeżdżały do tak zwanego „rozpoznania zagrożenia od owadów błonkoskrzydłych” na ulice Nawojowską, Magazynową i Lwowską w Nowym Sączu, a także do miejscowości: Marcinkowice, Sucha Struga i Bujne. Trzeba pamiętać, że nie w każdym przypadku gniazdo owadów zostanie przez strażaków usunięte. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj – Plaga os i szerszeni na Sądecczyźnie, czyli walka z owadami błonkoskrzydłymi
fot. ilustracyjne – KNB
Czytaj też: Remont strażackiej remizy w Wojnarowej jeszcze w tym roku


































































































































































































