– Kocham wodę i góry, musiałem to jakoś połączyć, stąd pomysł na zjazdy po wodospadach – przyznał w rozmowie z naszą redakcją Dariusz Pachut z Zabrzeży w gminie Łącko. Początkiem czerwca sportowiec razem ze swoim zespołem zdecydował się na niezwykłe wyzwanie: zjazd z dziesięciu najwyższych wodospadów na świecie.
Pod koniec czerwca obrał kierunek na Szwajcarię, by dobyć wodospad o wysokości 840m. – Praktycznie nie ma tam ścieżki na szczyt, niestety udało się zjechać tylko do połowy. Przy każdym zjeździe pojawiał się jakiś problem, a to plątające liny, a to zalało worki i wiertarkę… Natura pokazała, kto rządzi. Podjęliśmy decyzję o wycofaniu się, co okazało się gorsze niż dalszy zjazd, bo zajęło nam sześć godzin – wyznał w rozmowie z naszą redakcją Dariusz Pachut.
Wyprawa zakończyła się niepowodzeniem, jednak ekipa wkrótce wraca tam, by dopiąć swego. Na tym nie koniec… Początkiem lipca niespokojny duch spod Łącka ruszył do Norwegii. Tym razem sukces!
– Vinnufossen, 865m wysokości, to wodospad najwyższy w Europie a szósty na świecie! Zdobycie go spowodowało że dokładnie jesteśmy w połowie projektu. Udało się to zrobić w 12 godzin bez większych problemów. Pozostało tylko pięć . Nigdy nie było łatwo i coś mi się wydaje, że nie będzie, ale cóż, nikt nas do tego nie zmuszał. Krótki odpoczynek i już 25 sierpnia lecimy po kolejny – zapowiedział na naszych łamach Pachut.
A na zakończenie, w Szwajcarii upomni się o wodospad, któremu musiał ulec oraz zmierzy się z wodospadem w Peru i na Hawajach.
– Pierwsi zdobędziemy wodospady i po wodospadach mamy już plany na kolejną wyprawę, jednak jeszcze nie chcę zdradzać szczegółów – zakończył enigmatycznie.
Czytaj też: Święto Dzieci Gór. Jak w Lipnicy i Funzie zbierali Miłość






























































































































































































































