Rozmowa z Renatą Pietras-Pasiut i jej synem Michałem Pasiutem, reprezentantem Polski w kajakarstwie górskim.
– Renata bardziej znana z radiowego głosu jednej z ogólnopolskich rozgłośni, Michał bardziej znany z twarzy, choć najczęściej jednak ukryty pod kaskiem.
Renata: – Mój głos rozpoznawalny? Nie wiem nic o tym, rzadko słucham własnego głosu.
Michał: – Myślę, że jednak bardziej jestem znany z wiosła niż z twarzy, a jak się coś na głowę założy, żeby ją chronić, to się w kasku inaczej wygląda niż na ulicy.
– Zwykle przed igrzyskami rozmawia się ze sportowcami, którzy w nich wystartują. Michał już wie, że do Paryża nie jedzie i o te emocje będę was chciał za chwilę zapytać. Ale zacznę od cytatu z Renaty: „Mój syn, moja duma!”.
Renata: – Michał jest moją dumą i dobrze o tym wie. Mnie nie byłoby stać na taki wysiłek, poświęcenie i dyscyplinę, jakie od lat są jego codziennością. To chyba gorsze niż wojsko.
– O?!
Renata: – No tak, ten sport wymaga mnóstwo poświęcenia i samodyscypliny. Osobiście tego nie przeżyłam, choć pewnie Michał potwierdzi: jest śnieg, mróz, a ty musisz wziąć kajak, iść na wodę i pływać. A potem wyjść z tej wody i wrócić tą samą drogą po śniegu. To chyba nie dla każdego.
– Lubisz, jak mama tak głośno kibicuje ci i martwi się jednocześnie? A może chcesz raczej powiedzieć „jestem już za duży, żeby na mnie tak chuchać i dmuchać”.
Michał: – Myślę, że każdy syn chciałby się znaleźć w takiej sytuacji, kiedy mama, czy raczej rodzice są z niego dumni i dzielą się tym ze światem. Ja nigdy przed tym nie protestuję. Przede wszystkim jednak mama jest bardzo szybka we wrzucaniu do internetu informacji o moich sukcesach. Zanim ja zdążę wymyślić, co chciałbym napisać na Facebooku, to mama już ma udostępniony post.
– Mama w takiej szybkiej branży pracuje.
Michał: – I ona bardzo szybko ma o wiele więcej lajków i udostępnień niż ja na swoich profilach. Mama jest tu trochę jak menadżer, dba o mój wizerunek.
– Można też zauważyć, że podczas zawodów mama jest zwykle nieopodal na brzegu.
Michał: – Rodzice, kiedy im na to czas pozwala, przyjeżdżają na zawody. Nie tylko kibicować. Mają swój kajakowy epizod w sędziowaniu, oboje posiadają uprawnienia sędziowskie, więc i w takiej roli bywają na brzegu.
– Nigdy nie pływali? (…)
Cały tekst przeczytasz za darmo w specjalnym wydaniu DTS dostępnym pod linkiem:

Fot. Arch. prywatne R. Pietras-Pasiut



































































































































































































